Zełenski o rodzinie, braku snu, Buczy i Trumpie

tygodnikprogram.com 2 godzin temu

Wołodymyr Zełenski

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał, iż od lat żyje w stanie nieustannego napięcia, niemal nie śpi i rzadko znajduje czas dla najbliższych. W wyjątkowo osobistej rozmowie z brytyjskim przedsiębiorcą Stevenem Bartlettem opowiedział o pierwszych godzinach rosyjskiej inwazji, odkryciu zbrodni w Buczy, samotności i psychologicznym ciężarze kierowania państwem podczas wojny. Mówił również o Władimirze Putinie i relacjach z Donaldem Trumpem.

Wywiad ukazał się w podcaście „The Diary of a CEO”, prowadzonym przez Stevena Bartletta. Zełenski zaznaczył, iż nie zależy mu na tym, czy rozmówcy i słuchacze darzą go sympatią. Chce przede wszystkim pokazać ludzki wymiar wojny, często ginący wśród doniesień z frontu i politycznych deklaracji.

Poranek, który zmienił wszystko

Prezydent wrócił wspomnieniami do 24 lutego 2022 roku, kiedy Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Był wtedy w domu z rodziną. Wczesnym rankiem zadzwoniono do niego z biura z wiadomością, iż rozpoczął się rosyjski atak.

Powiedział żonie i dzieciom tylko: „Zaczęła się wojna”, po czym wyszedł.

Zapytany, jak zareagowała jego żona Ołena, przyznał, iż nie pamięta. Wszystko działo się tak szybko, iż nie było czasu w rozmowę ani zastanawianie się nad tym, co może nastąpić.

– To był straszny dzień – wspominał.

Jak wyjaśnił, w pierwszych godzinach nie miał choćby czasu odczuwać strachu. Całą uwagę skupiał na kolejnych decyzjach, rozmowach z dowódcami wojskowymi i przywódcami innych państw oraz organizowaniu obrony.

Przez pierwsze dni niemal nie odpoczywał. Zdarzało mu się zasypiać na kilkanaście minut, po czym wracał do pracy. Dopiero po około 20 dniach, kiedy początkowy chaos nieco ustąpił, zaczął w pełni uświadamiać sobie rozmiary tragedii.

– Zrozumiałem, iż wydarzyło się coś strasznego – powiedział.

Rosjanie przywieźli mundury na paradę

Zełenski opowiedział również o pierwszych walkach o Kijów. Rosyjskie wojska nacierały na stolicę z kilku kierunków, a dowództwo w Moskwie zakładało szybkie załamanie ukraińskiej obrony.

Według prezydenta w porzuconych rosyjskich pojazdach wojskowych odnajdywano paradne mundury. Miały one świadczyć o przekonaniu rosyjskich żołnierzy, iż niedługo wezmą udział w uroczystościach zwycięstwa w zdobytej stolicy.

Tymczasem napotkali nie tylko regularną armię, ale również opór mieszkańców.

– Byli szczególnie zszokowani, kiedy zbliżali się do stolicy, a ludzie rzucali w nich płonącymi butelkami – relacjonował Zełenski.

Jego zdaniem Rosjanie nie byli przygotowani na tak zdecydowaną obronę. Zamiast oczekiwanej kapitulacji musieli zmierzyć się z przeciwnikiem, który nie zamierzał oddać kraju bez walki.

Bucza. „Nie ruszajcie niczego”

Jednym z najbardziej wstrząsających fragmentów rozmowy były wspomnienia z Buczy, miasta niedaleko Kijowa, które przez ponad miesiąc znajdowało się pod rosyjską okupacją.

Po wycofaniu się rosyjskich wojsk na przełomie marca i kwietnia 2022 roku odkryto tam ciała zamordowanych cywilów, ślady tortur i masowe groby. Wiele ofiar miało związane ręce, a niektóre zostały zastrzelone z niewielkiej odległości. Ujawniono również dowody przemocy seksualnej.

Zełenski wspominał, iż kiedy dowiedział się o odkryciu zbrodni, wydał jednoznaczne polecenie: nie zmieniać niczego na miejscu i jak najszybciej sprowadzić dziennikarzy.

– Powiedziałem: przywieźcie tu każdego dziennikarza. Niczego nie ruszajcie. Cały świat musi to zobaczyć – relacjonował.

Prezydent chciał, aby przedstawiciele międzynarodowych mediów zobaczyli na własne oczy skutki rosyjskiej okupacji.

W rozmowie opisywał przypadki strzelania do uciekających mieszkańców i zabijania ludzi, którzy nie stanowili żadnego zagrożenia dla żołnierzy.

– Wyobraźcie sobie odkrycie masowego grobu w Stanach Zjednoczonych albo Wielkiej Brytanii. Setki torturowanych i zastrzelonych ludzi, dorosłych i dzieci – mówił.

Wspomnienia te wywołały pytanie, czy po takich doświadczeniach możliwe jest pojednanie z Rosją.

– Jak po tym wszystkim można słuchać Putina? Jak można wybaczyć? Nie można nikogo zmusić do wybaczenia – podkreślił.

Zdaniem Zełenskiego nie da się oczekiwać od ofiar rosyjskich zbrodni przebaczenia bez wcześniejszego wymierzenia sprawiedliwości.

Noce bez snu i samotność

Prezydent przyznał, iż jego życie przez cały czas podporządkowane jest wojnie, również w godzinach nocnych. Rosyjskie ataki rakietowe i dronowe wymagają nieustannego kontaktu z ukraińską obroną powietrzną.

Zełenski wymienia wiadomości z dowódcami i operatorami systemów obronnych, ustalając, gdzie potrzebne są dodatkowe środki i czy konieczne jest przeniesienie oddziałów z innych regionów.

– Będę szczery. Nie śpię. Tak właśnie żyję, ale naprawdę nie narzekam – powiedział.

Przyznał, iż permanentne zmęczenie odbija się również na jego życiu rodzinnym.

Żona często zwraca mu uwagę, jak bardzo zmienił się od początku wojny. Zełenski mówił, iż tęskni za bliskimi choćby wtedy, kiedy znajdują się tuż obok niego. Fizycznie jest z rodziną, ale myślami pozostaje przy sprawach państwa, frontu i kolejnych zagrożeń.

Wspomniał także o matce, która potrafi dzwonić do niego kilkanaście razy dziennie. Na większość tych telefonów nie znajduje jednak czasu, aby odpowiedzieć.

Szczególnie trudne są dla niego spotkania z rodzinami poległych żołnierzy. Wręczanie odznaczeń i tytułów Bohatera Ukrainy rodzicom, którzy stracili dzieci, uważa za jeden z najcięższych obowiązków prezydenta.

– W takiej chwili przestaję istnieć – wyznał, opisując emocje towarzyszące takim uroczystościom.

Zełenski o Trumpie i Putinie

W wywiadzie pojawił się również temat stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Zełenski wyraził rozczarowanie sposobem, w jaki Donald Trump odnosi się do niego i do Władimira Putina.

Jego zdaniem amerykański prezydent powinien stosować wobec rosyjskiego przywódcy równie stanowczą retorykę jak wobec Ukrainy.

– Trump powinien przyjąć wobec Putina taką samą retorykę, jakiej używa wobec mnie – powiedział.

Zełenski zwrócił uwagę, iż Kongres Stanów Zjednoczonych poparł surowe sankcje wobec Rosji, ale ich wprowadzenie zależy od decyzji amerykańskiego prezydenta.

Przyznał, iż nie rozumie, dlaczego Trump nie korzysta z tych możliwości. Nie chciał jednak jednoznacznie oceniać przyczyn jego postępowania.

– Być może łączy ich szczególna relacja, a może chodzi o coś innego. Nie wiem wszystkiego. Mogę jedynie snuć domysły – stwierdził.

Prezydent Ukrainy podkreślił również, iż zgoda na zawieszenie broni wzdłuż obecnej linii frontu byłaby już bardzo daleko idącym ustępstwem ze strony jego kraju.

Jego zdaniem nie można jednocześnie oczekiwać od Ukraińców, aby zapomnieli o zbrodniach popełnionych podczas rosyjskiej okupacji i zaakceptowali pokój pozbawiony sprawiedliwości.

W rozmowie z Bartlettem Zełenski wielokrotnie wracał do osobistej ceny wojny. Przyznał, iż obowiązki prezydenta pochłaniają niemal całe jego życie, ale nie uważa, by miał prawo narzekać, kiedy miliony jego rodaków ponoszą znacznie większe ofiary.

Idź do oryginalnego materiału