Wojenne kroniki / branimir

publixo.com 3 godzin temu

WOJENNE KRONIKI
Nie to, żebym odradzał zapoznanie się z tym kanałem internetowym parającym się tematyką historyczną. To bardzo interesujące doświadczenie – niekoniecznie pozytywne, ale takie też nas kształtują.
Trzeba tylko mieć na uwadze to, iż te filmy niekoniecznie opowiedzą nam o prezentowanych wydarzeniach. Owszem, dowiemy się z nich, iż te wydarzenia miały miejsce, ale jak, co i, w większości to jaki był ich przebieg, musicie dowiedzieć się sami, bo „sztuczna głupota” przedstawiana jako inteligencja wam tego nie powie.
Obejrzałem 3 filmy z cyklu „Wojenne kroniki” – a warto to zrobić choćby z uwagi na unikatowe, w większości dotąd niepublikowane kadry filmowe. To jedyny plus tych pozycji, ale trudno go przemilczeć.
Najbardziej chyba merytoryczny i najbliższy opisowi tego, co w tytule jest „Bitwa pod Chałchin goł”.
Starcie ZSRR i Japonii w sierpniu 1939 na terenie Mongolii, zwycięskie dla sowietów, to rzadko wspominana batalia, mająca jednakowoż duże znaczenie dla działań dyplomatycznych pierwszego z adwersarzy toczących się wtedy w Europie. Poza tym, iż dowodzący sowietami Gieorgij Żukow zastosował jeszcze przed Niemcami kombinację użycia sił szybkich ( w tym i mongolskiej kawalerii) i lotnictwa, to dowiadujemy się niewiele. Nie ma porównania sprzętu i podejścia do jego wykorzystania przez strony.
Bełkot i propaganda to większość zawartości filmu „36 Dywizja SS Dirlewanger”. Jedna z najciekawszych formacji II wojny światowej, w ponad godzinnym filmie mogłaby odsłonić swe sekrety, ale z jakiegoś powodu nie znalazło się tu dla nich miejsce. Film za to powiela kalki propagandowe, jak choćby obarcza tą jednostkę za rzeź Woli z pierwszych dni Powstania Warszawskiego - tyle, iż brygada Dirlewangera dotarła tam dopiero ok. 5 sierpnia, gdy mordy już dogasały. Podobnie jak pułk Bronisława Kamińskiego. Obie te jednostki wszystkie przyjmowane powszechnie zasady prowadzenia walki, humanitaryzm, brały w nawias – to nie byli wojownicy i żołnierze, ale zgraja rzezimieszków – ale za masakrę pierwszych dni powstania najpewniej odpowiada pułk policji SS z Posen H. Reinfartha i towarzyszące mu jednostki. Jednostka nietypowa, film długi, ale nie dowiemy się z niego jaka była jej struktura, kim byli członkowie kadry, kto przejął jej dowodzenie po Oskarze Dirlewangerze, gdy ten został ranny w 1945. Ponoć zatłukli go polscy strażnicy obozowi – a ci rekrutowali się z żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ, której jednostki praktycznie nie uczestniczyły w powstaniu w Warszawie ( ja słyszałem o 3 – osobowej Brygadzie Motorowej). Kto widział jak wyglądali żołnierze Dirlewangera w czasie walk antypartyzanckich w Białorusi 1942 -3? To ich autorski kamuflaż, a dziś tak wyglądają członkowie formacji specjalnych, snajperzy operujący na linii frontu. I oczywiście zero informacji o tym, iż w czasie walk po powstaniu słowackim jako uzupełnienie do jednostki trafili niemieccy więźniowie polityczni z KZ – komuniści w SS?
Ale filmem, który ostatecznie zniechęcił mnie do „Wojennych kronik” była „Bitwa pod Budziszynem”. Zapętlone frazy powtarzane od początku do końca, aż do znudzenia, jako narracja – bleee… I żadnych informacji, poza tym, iż Polakami dowodził Karol Świerczewski, a nacierali w kierunku Drezna. Polacy 2 razy w czasie II wojny światowej doznali klęski: na początku, w 1939, i na końcu, w kwietniu i maju 1945. Ta druga nie miała żadnego uzasadnienia, a rozbite dywizje ( tak - !), brygady i samodzielne pułki w tym czasie… Spektakularne wpierdol. Kolosalne straty. Ferdinand Schorner – to nazwisko się pojawia. Ale kto był po tamtej stronie, kto po tej, kto dowodził 1 Korpusem Pancernym wojsk polskich? No i skoro walki toczyły się na Łużycach to czy w lokalnych batalionach Volksturmu walczyli po tamtej stronie nasi bracia Słowianie? Tego się nie dowiemy z tego filmu.

Uch, głęboki oddech. Spokojne zastanowienie. A może, skoro takie pozycje się w sieci pojawiają i mają takie ilości odsłon, to może i ja mógłbym – mając dość nikłe pojęcie o jakimś wydarzeniu historycznym – też sklecić taki film? Też dasz radę… Sztuczna głupota opowie ci tą bajkę, wystarczy tylko pozbierać filmy…
Idź do oryginalnego materiału