W mediach tradycyjnych i społecznościowych wszyscy drą z Donalda Trumpa przysłowiowego łacha. Że głupek z rozbuchanym ego i zerową wyobraźnią. Bo zaczął wojnę z Iranem bez planu, jak ma się ona skończyć. Że rujnuje autorytet supermocarstwa i zamiast obalić, wzmocnił reżim w Teheranie, który teraz dyktuje Ameryce warunki zakończenia tej awantury. Że wywoła globalny kryzys i szkodzi USA.
Ale czy na pewno?
Ja też nie cierpię Trumpa, ale ocena jego moralnej kondycji nie powinna wyłączać rozumu. Z Iranem miał akurat rację. Reżim ajatollahów, sponsorujący terroryzm, z atomowymi ambicjami i mordujący bez mrugnięcia okiem dziesiątki tysięcy swoich obywateli był jak rak, który zaraz da przerzuty. Na Zachód.
Fakt, Amerykanie nie wyciągnęli wniosków z dronowej wojny rosyjsko-ukraińskiej, nie docenili determinacji reżimu ajatollahów i przerwali ataki, żeby nie wystrzelać się do zera. Ale dalej wszystko idzie po ich myśli. No, przynajmniej po myśli Trumpa.
Najważniejsi są nafciarze
Kontrblokada Cieśniny Ormuz była mistrzowskim posunięciem. Ceny ropy i gazu poszybowały w górę na całym świecie, wzrosły także w USA, choć mniej niż w Europie, i nie na tyle, by pchnąć amerykańską gospodarkę w kryzys. Za to od wybuchu wojny eksport gazu ze Stanów Zjednoczonych wzrósł o 20 procent, a ropy – aż o 35! Amerykańskie koncerny paliwowe i ich akcjonariusze zarabiają codziennie gratis miliardy dolarów. Gratis, bo przy cenach sprzedaży dwukrotnie wyższych koszty wydobycia pozostały takie, jak przed wojną.
Interes paliwowego lobby jest dla Trumpa najważniejszy, nigdy tego nie ukrywał. Uważa – już pomijając, słusznie czy nie – iż jeżeli koncerny z Oil lub Gas w nazwie będą dusić się od pieniędzy, to skorzystają na tym wszyscy w USA. Że wtedy Ameryka Znów Będzie Wielka.
A co z sojuszniczą Europą? choćby rok przetrzyma wysokie ceny paliw. Oczywiście, gospodarczo ucierpi, ale przecież obecny lokator Białego Domu wielokrotnie mówił, iż Stary Kontynent, a zwłaszcza Unia, to dla USA groźna konkurencja.
Z powodu blokady nie zbankrutują też arabscy sojusznicy Ameryki znad Zatoki Perskiej. Przez minione pół wieku tak obrośli tłuszczem petrodolarów, iż mają z czego zrzucić te parę kilogramów. W końcu, jak powtarza Trump, sojusznicy są coś Ameryce winni.
Trump wyniszcza Iran
Najważniejsze jednak dla prezydenta USA, iż blokada cieśniny Ormuz mocno bije w jego wroga numer jeden, czyli Chiny. Miały one nadzieję, iż brak irańskiej ropy choć częściowo złagodzi ta od Putina. Te kalkulacje zniweczyły jednak ukraińskie naloty na rosyjskie porty i rafinerie. Zadziwiająco morderczo skuteczne od czasu ataku na Iran…
Gdzie w tym wszystkim jest Iran? Funkcjonuje dzięki ropie, której nie może sprzedawać od dwóch miesięcy. Ajatollahowie jakoś się wyżywią, ale 90 milionów Irańczyków już nie. Nie zmienią tego buńczuczne, propagandowe odezwy z Teheranu. To państwo się rozpada, każdy tydzień przybliża moment, kiedy runie z hukiem. Grzebiąc teokratyczną dyktaturę, ale i jej niewolników – Bogu ducha winnych zwykłych Irańczyków. Co akurat nie martwi zbytnio Trumpa, bo America First.
I to on ma przez cały czas karty w grze, która polega na tym, by osłabić resztę świata i wydrenować go z pieniędzy. Iran z celu stał się środkiem. Nie chce się ugiąć? Nie szkodzi, przedłużymy ultimatum. Amerykańscy chłopcy nie giną, rakiety pozostają w wyrzutniach, a kasa z całego świata płynie…
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania









![Majówka na lokalnych arenach. Gole padały raz po raz! [ZOBACZ TABELE]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/gemini_generated_image_ohavm7ohavm7ohav.png)

