Wśród zieleni, pomiędzy ulicami Pabianicką, Deszczową i Skwerową, znajduje się obiekt, o którego istnieniu od lat wiedzą okoliczni mieszkańcy. Dziś trudno go dostrzec, a jeszcze trudniej dostać się do jego wnętrza. To prawdopodobnie niemiecka szczelina przeciwlotnicza z okresu II wojny światowej, która przez dziesięciolecia pozostawała poza oficjalną ewidencją tego typu obiektów.
Odkrywaniem i dokumentowaniem łódzkich schronów oraz budowli ochronnych zajmuje się m.in. Stowarzyszenie Schrony w Polsce. Jego członkowie jakiś czas temu dotarli do wnętrza zapomnianej szczeliny znajdującej się na terenie zielonym naprzeciwko Willi Artura Meistera.
Do środka trzeba było się… przecisnąć
Krzysztof Posłuszny, prezes stowarzyszenia opowiada, iż wejście do obiektu nie jest dziś dostępne w sposób, w jaki zostało pierwotnie zaprojektowane. Dawne wejścia zostały zasypane lub zablokowane prawdopodobnie wiele lat temu, być może w latach 50. albo 90. XX wieku.
Aby dostać się do wnętrza, konieczne było wykorzystanie niewielkiego przejścia i dosłownie przeciskanie się do podziemnej konstrukcji.
Ciekawie było wejść do środka, przede wszystkim po to, aby zinwentaryzować obiekt. Niestety, jego obecny stan nie daje mu dobrej perspektywy na przyszłość
- dodaje.
(Stowarzyszenie Schrony w Polsce)
Sama obecność obiektu nie jest dla mieszkańców tej części Łodzi szczególną tajemnicą. Od lat funkcjonuje on w lokalnej świadomości. Problem w tym, iż mimo znajomości miejsca przez mieszkańców szczelina nie została odnaleziona w dostępnej ewidencji niemieckich obiektów ochronnych.
Około 200 osób mogło znaleźć tu schronienie
Według ustaleń stowarzyszenia obiekt powstał w 1944 roku, a jego budowa mogła mieć związek z funkcjonującymi w pobliżu zakładami przemysłowymi.
Jedną z hipotez jest przeznaczenie szczeliny dla pracowników pobliskiej fabryki wełny. W czasie wojny Łódź była ważnym ośrodkiem przemysłowym, a niemieckie władze okupacyjne wykorzystywały istniejącą infrastrukturę przemysłową i rozbudowywały system ochrony ludności przed nalotami.
Zgodnie z obowiązującymi wówczas niemieckimi wytycznymi tego rodzaju szczelina mogła pomieścić około 200 osób.
Wejście do szczeliny pozwoliło udokumentować jej obecny stan. Niestety, jak podkreślają członkowie Stowarzyszenie Schrony w Polsce
nie jest on dobry.
Wewnątrz panuje bardzo duża wilgoć, a w części pomieszczeń stoi woda. Konstrukcja jest stopniowo niszczona przez warunki panujące pod ziemią. Ściany są popękane, a proces ich wypłukiwania postępuje. Jeszcze większym problemem są ingerencje dokonywane już współcześnie
- opowiada Krzysztof Posłuszny.
W stropie obiektu znajduje się kilka otworów. Najprawdopodobniej przez nie do wnętrza trafiały gruz i śmieci. Wszystko wskazuje na to, iż otwory zostały wykonane lub wykorzystane przez osoby postronne, które przez lata traktowały podziemną konstrukcję jak miejsce do pozbywania się odpadów.
W efekcie obiekt, który mógłby być cennym świadectwem wojennej historii Łodzi, jest dziś w dużej mierze niedostępny i stopniowo popada w ruinę.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/ukryta-pod-ziemia-od-ponad-80-lat-stan-techniczny-oceniamy-na-dobry/Y3Mu2y8KkPgeJvvh4RET(Stowarzyszenie Schrony w Polsce)
Historia ukryta pod trawnikiem
Szczelina przy Pabianickiej, Deszczowej i Skwerowej jest przykładem tego, jak wiele śladów wojennej historii może wciąż znajdować się pod powierzchnią współczesnego miasta.
Po zakończeniu wojny część obiektów ochronnych straciła swoje pierwotne znaczenie. Niektóre zostały zaadaptowane, inne zasypano, a jeszcze inne po prostu pozostawiono. Z czasem zniknęły z krajobrazu miasta i pamięci kolejnych pokoleń.
W przypadku szczeliny w rejonie ulic Pabianickiej i Skwerowej sytuacja jest o tyle interesująca, iż obiekt przetrwał, choć jego historia nie została dotąd szerzej opisana i udokumentowana.













