Kule dla performera. Paranoja Putina sięga już terytorium Polski

opolska360.pl 2 godzin temu

1 sierpnia 1981 r. przy stoliku w warszawskim Hotelu „Victoria” siedział Abu Daoud, jeden z organizatorów masakry izraelskich sportowców podczas igrzysk w Monachium w 1972 r. Czuł się bezpiecznie, korzystając z „gościnności” władz PRL. Stracił czujność, więc nie zwrócił uwagi na mężczyznę, który podszedł na dwa kroki. Ciężko ranny Daoud przeżył, a władze PRL o zamach oskarżyły Mossad. Izrael kategorycznie zaprzeczył i na tym sprawa się skończyła. Dotąd nie wiadomo, kto strzelał w hotelu.

Od tego czasu w terenie Polski żaden obcokrajowiec nie padł ofiarą zamachu obcych służb, a przynajmniej oficjalnie nic o tym nie wiadomo. Aż do 15 czerwca tego roku, do Białej Podlaskiej, gdzie około 10.00 w pobliżu swojego mieszkania w bloku został zastrzelony 44-letni Siemion Skrepetski, rosyjski artysta i przeciwnik polityki Aleksandra Łukaszenki, Ramzana Kadyrowa, ale przede wszystkim Władimira Putina.

Siemion Skrepetski zabity – to przełamanie wzorca

To była profesjonalnie zaplanowana i przeprowadzona egzekucja. Dzieło zawodowca. Z tego, co piszą jego znajomi z kręgów antyputinowskiej opozycji w Polsce i Niemczech, Siemion Skrepetski nie prowadził żadnych podejrzanych interesów. Nie był zamożny, więc ten motyw odpada. Podobnie, jak obyczajowy.

Robert Kuzowkow, bo tak nazywał się w rzeczywistości (Siemion Skrepetski to był jego artystyczny pseudonim), mieszkał w Polsce od pięciu lat. Performer uciekł z Rosji i kpił w niewybredny sposób z władz swojej ojczyzny. Kilka dni przed zamachem był w Berlinie na demonstracji pod ambasadą Rosji z obrazem w stylu ikony, przedstawiającym Stalina karmiącego Putina. Czy tym podpisał na siebie wyrok śmierci?

Władze na Kremlu od stu lat mordują swoich obywateli, którzy uciekli na Zachód, a których uważają za zdrajców lub polityczne zagrożenie. Lista ofiar NKWD i GRU jest długa, począwszy od Trockiego, poprzez Jandarbijewa, czy w ostatnich dekadach Litwinienkę otrutego polonem, czy Skripala trutego nowiczokiem.

Te zamachy odbijały się szerokim echem w świecie, powodowały ochłodzenie relacji dyplomatycznych z Moskwą, czasem sankcji. Państwa, na terenie których dochodziło do morderstw przeciwników Kremla, łapały czasem sprawców, skazywały ich i otaczały innych uciekinierów ściślejszą ochroną. A potem wszystko wracało do normy…

Zamach w Białej Podlaskiej to ostrzeżenie nie tylko dla rosyjskiej diaspory

Te przypadki łączy jedno – każda ofiara zamachu była kimś znanym lub ważnym w ZSRR lub Rosji do chwili ucieczki za granicę, znającym brudne tajemnice Kremla. A Siemion Skrepetski z tego punktu widzenia był nikim. Nie miał tajemnic na sprzedaż, nie stanowił realnego zagrożenia dla Putina i jego kliki.

Jeśli zlecenie zabójstwa przyszło z Moskwy (bo wykonawcami mogli być Białorusini lub Czeczeni, żeby w razie wpadki ślady nie wiodły wprost do Kremla), to może oznaczać, iż w najwyższych kręgach władz Rosji coś się dzieje. Coś, o czym nie wiemy, a co może mieć związek z rosnącym niezadowoleniem Rosjan ze skutków nieudanej wojny z Ukrainą. Związek ze strachem Putina, któremu wydaje się, iż teraz wszystko zagraża jego władzy.

Zabójstwo Skrepetskiego mogło być sygnałem dla całej rosyjskiej diaspory na Zachodzie, tych ważnych i nieważnych: każdego może to spotkać, siedźcie cicho, bo podzielicie los tego „błazna”.

Dla nas to też sygnał: patrzcie, jak zechcemy, możemy zrobić u was wszystko. Zabić, wysadzić w powietrze, sparaliżować kraj, a wasze państwo i służby nie są w stanie temu zapobiec.

Myślę, iż nasze władze zdają sobie z tego sprawę, a wszystkie agencje na trzy litery staną na głowie, by ustalić okoliczności, wykonawców i zleceniodawców zamachu w Białej Podlaskiej i odpowiedzialnych za to, iż Siemion Skrepetski nie żyje.

Bo to nie jest już tylko sprawa prestiżu dla państwa, które nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa politycznym uchodźcom. To także kwestia poczucia społecznej wiary w państwo, której brak może mieć dalekosiężne skutki polityczne. Korzystne dla Kremla.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału