Bez odwrotu: Łukaszenka popełnił ogromny błąd, za który Białoruś zapłaci wysoką cenę polityczną

migranciwpolsce.pl 4 godzin temu



Oferta Specjalna: już od 4.99$! Poproś o 50% ZNIŻKI na pełny dostęp do mapy + ekskluzywne aktualizacje strategiczne: https://www.rfunews.com/pricing

Białoruś oficjalnie przekroczyła teraz czerwoną linię, złamała niedawne porozumienie z Ukrainą i zaangażowała się w rosyjską kampanię ataków dronami dalekiego zasięgu, udostępniając infrastrukturę przekaźnikową na swoim terytorium do naprowadzania dronów Shahed w czasie rzeczywistym. Najnowszym dowodem na to był atak Shaheda napędzanego silnikiem odrzutowym i sterowanego kamerą na ukraińskie miasto Malyn. Analiza trasy lotu drona pokazuje, iż podążał on i manewrował blisko białorusko-ukraińskiej granicy, zanim skręcił wzdłuż autostrady w kierunku Korostenia, a następnie podążał linią kolejową bezpośrednio do celu. Tak precyzyjna nawigacja silnie sugeruje ciągłą kontrolę operatora, a nie prostą, zaprogramowaną wcześniej trasę GPS. Ponieważ cel znajdował się około dwustu sześćdziesięciu kilometrów od granicy z Rosją, utrzymanie bezpośredniego kontaktu radiowego wyłącznie z Rosji byłoby technicznie niemożliwe, ponieważ w okolicy nie operowały rosyjskie drony przekaźnikowe w powietrzu. Pozostają więc jedynie naziemne stacje przekaźnikowe na terenie Białorusi jako jedyne wyjaśnienie, ponieważ wydłużają one zasięg komunikacji, umożliwiając operatorom zmianę trasy w czasie rzeczywistym, by omijać ukraińską obronę przeciwlotniczą, unikać dronów przechwytujących w nowoczesnych powietrznych pojedynkach dronów oraz korygować kurs na cel w razie potrzeby.

Bez tych sieci przekaźnikowych drony Shahed byłyby w dużej mierze ograniczone do z góry ustalonych punktów orientacyjnych, co czyniłoby je znacznie mniej elastycznymi i łatwiejszymi do przechwycenia. Ten rozwój sytuacji nastąpił po tym, jak prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka otrzymał już wyraźne ostrzeżenie z Kijowa – prezydent Wołodymyr Zełenski zażądał, by Białoruś zdemontowała wszelką infrastrukturę wspierającą rosyjskie naprowadzanie dronów, ostrzegając, iż jeżeli Białoruś nie podejmie działań, Ukraina sama zniszczy tę sieć. Ukraińscy urzędnicy następnie oświadczyli, iż zidentyfikowano już około pięciuset celów wojskowych na terenie Białorusi, które mogą zostać zaatakowane, jeżeli wsparcie dla rosyjskich operacji będzie kontynuowane. W rezultacie Łukaszenka ugiął się pod groźbą i wyłączył przekaźniki, by teraz, pod naciskiem Rosji, zostać zmuszonym do zmiany decyzji. Ostatnie ukraińskie kampanie głębokich uderzeń na terytorium Rosji pokazują, iż takich gróźb nie można lekceważyć, ponieważ Ukraina wielokrotnie przeprowadzała masowe naloty dronów, angażując choćby do tysiąca dronów dalekiego zasięgu podczas jednej nocy, czasami jednocześnie atakując Moskwę, Krym i inne odległe regiony, przytłaczając gęstą rosyjską obronę przeciwlotniczą we wszystkich tych miejscach.

Białoruś nie dysponuje niczym porównywalnym do wielowarstwowej sieci obronnej Rosji; mając mniejszy zapas systemów S-300, ograniczoną liczbę baterii S-400, Buków, Torów, Pancyrów oraz przestarzałe samoloty myśliwskie, napotkałaby ogromne trudności w odpowiedzi na ukraińskie ataki saturacyjne na dużą skalę. Bliskość kraju do północnej Ukrainy dodatkowo skraca czas reakcji, pozostawiając jedynie minuty na wykrycie, sklasyfikowanie i przechwycenie nadlatujących nisko i gwałtownie dronów, zanim dotrą one do kluczowej infrastruktury. Jednocześnie sprowokowanie ukraińskiego odwetu wobec Białorusi może w rzeczywistości służyć szerszym interesom Rosji i być częścią większej rosyjskiej strategii. Niemal na pewno ponowne uruchomienie przekaźników przez Białoruś nastąpiło pod naciskiem Moskwy, mimo świadomości ukraińskich gróźb i ryzyka dla Białorusi. Rosja liczy na to, iż jeżeli Ukraina będzie zmuszona przekierować część swojej kampanii uderzeń dalekiego zasięgu na białoruską infrastrukturę wojskową i przekaźnikową, presja na terytorium Rosji może się zmniejszyć. Białoruś stałaby się w praktyce kozłem ofiarnym, przyjmującym ukraiński odwet, podczas gdy Rosja zyskałaby cenny czas na uzupełnienie zapasów rakiet przechwytujących i reorganizację swojej obrony powietrznej. Jednak ta strategia może ostatecznie zawieść, ponieważ Ukraina dysponuje znacznie większymi możliwościami niż tylko ataki dronami. Przekaźniki komunikacyjne, węzły dowodzenia i infrastruktura wspierająca na terenie Białorusi nie muszą być koniecznie niszczone poprzez szeroko zakrojone ataki powietrzne.

Operacje cybernetyczne, wojna elektroniczna, sabotaż czy działania sił specjalnych za linią wroga mogłyby zneutralizować te sieci bez konieczności wykorzystywania ukraińskich środków rażenia dalekiego zasięgu, zwłaszcza iż Ukraina tworzy dedykowany oddział Sił Cybernetycznych w ramach Sił Zbrojnych, z wyspecjalizowaną infrastrukturą badawczą dla swoich jednostek.

Źródło: Raporty z Ukrainy

Idź do oryginalnego materiału