Zawrzało po wizycie chińskiego robota w wojskowym porcie. Rzecznik marynarki komentuje
polsatnews.pl 1 godzina temu
Obecność chińskiego robota "Edwarda Warchockiego" w Porcie Wojennym w Świnoujściu wywołała oburzenie opinii publicznej. Wszystko z powodu wprowadzonych ograniczeń dla chińskich aut na terenach wojskowych. "Jego obecność została ograniczona do konkretnego, wcześniej określonego miejsca" - skomentował dla Polsat News rzecznik 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski.
Chiński robot Edward Warchocki na nagraniu promocyjnym Marynarki Wojennej RP
Chiński robot humanoidalny Unitree G1 "Edward Warchocki", który już wcześniej pojawiał się m.in. w Sejmie, wziął udział w promocyjnym nagraniu Marynarki Wojennej RP. We wtorek zapraszał do udziału w sobotnich obchodach Święta Wojska Polskiego, w tym w paradzie morskiej okrętów w Gdyni.
W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy oburzenia i zarzuty o niekonsekwencję, w związku z wprowadzonym wcześniej ograniczeniem poruszania się po terenach wojskowych pojazdów produkowanych w Państwie Środka. Te uzasadniano możliwością szpiegowania na rzecz Pekinu. Nagranie, realizowane na terenie Portu Wojennego w Świnoujściu - gdzie stacjonuje 8. Flotylla Obrony Wybrzeża - jeszcze we wtorek zostało usunięte z profilu marynarki.
"Robot nie poruszał się po terenie jednostki, a jego obecność została ograniczona do konkretnego, wcześniej określonego miejsca według scenariusza i czasu realizacji nagrania" - skomentował dla Polsat News rzecznik 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski.
Edward Warchocki na nagraniu marynarki. Rzecznik odpowiada na oburzenie w sieci
Rzecznik zapewnił, iż naruszenia bezpieczeństwa przez robota nie mają zastosowania do tej sytuacji, ponieważ nie przemieszczał się samodzielnie po terenie portu, a także nie miał swobodnego dostępu do infrastruktury i stref zastrzeżonych.
"Miejsce nagrania zostało dobrane w taki sposób, aby realizacja materiału nie wiązała się z możliwością utrwalenia informacji podlegających ochronie" - przekonywał ppor. Lewandowski. Dodatkowo zaznaczył, iż w materiale nie pokazano żadnych elementem portu, który nie był wcześniej publicznie prezentowany w działalności medialnej lub promocyjnej.
ZOBACZ: "Polska szykuje się do wojny". Dezinformacja przed defiladą w Warszawie
"Jest to miejsce w pełni widoczne, chociażby z miejskich nabrzeży i promów w Świnoujściu. Nagranie z udziałem robota nie rozszerzało zatem zakresu informacji o obiekcie ogólnodostępnych publicznie" - przekazał, po czym zapewnił, iż robot został uruchomiony dopiero na terenie portu, a od razu po zakończeniu nagrań został wyłączony.
Rzecznik dodał, iż decyzja o użyciu robota wynikała z "chęci nieszablonowej promocji" parady okrętów w Gdyni. "Tego rodzaju niestandardowe formaty pozwalają docierać z przekazem do młodszych odbiorców oraz osób, które nie śledzą na co dzień oficjalnych kanałów Sił Zbrojnych RP. Jednocześnie realizacja materiału nie wiązała się z dodatkowymi kosztami po stronie Marynarki Wojennej" - zakończył.
Do sprawy odniósł się w środę wiceszef MON Cezary Tomczyk, który ocenił, iż "komuś ewidentnie zabrakło ostrożności", jednak nie sądzi, żeby akurat w tym przypadku "wydarzyło się coś bardzo złego".
"Edward Warchocki" w porcie wojennym. Czym jest ta maszyna?
Robot "Edward Warchocki" został wyprodukowany przez Unitree, gwałtownie rozwijający się chiński startup, specjalizujący się w robotyce, z siedzibą w mieście Hangzhou. W marcu br. pojawił się w gmachu Sejmu przy ul. Wiejskiej na zaproszenie Konfederacji, według której miał zwrócić uwagę na potrzebę dostosowania polskiego prawa do nadchodzącej ery automatyzacji. Pojawiał się również w różnych resortach i instytucjach publicznych.
ZOBACZ: "Nadzwyczajny wyciek". Dane 19 milionów Polaków zagrożone
Robot był też gościem imprezy organizowanej przez chińską ambasadę, aby popularyzować technologiczne osiągnięcia Pekinu i umożliwić kontakt z biznesmenami z Państwa Środka. Producent robota został w lipcu tego roku umieszczony przez Pentagon na czarnej liście jako potencjalny producent produktów podwójnego zastosowania ze względu na powiązania z chińskim przemysłem obronnym.
WIDEO: Ekspert o pomyśle polityka Konfederacji. "Wojskowi się tego boją"