"Zatruta studnia". Ekspert ostrzega przed Rosją, poruszył wątek AI

polsatnews.pl 2 godzin temu

Rosjanie celowo nasycają internet dezinformacją, a sztuczna inteligencja (AI) sięga potem do tej "zatrutej studni" - ostrzegł pełnomocnik MSZ ds. przeciwdziałania dezinformacji międzynarodowej, Tomasz Chłoń. Jak przyznał, państwem najbardziej atakowanym rosyjską dezinformacją jest właśnie Polska, a cała UE przekazuje zbyt mało środków na walkę z tym zjawiskiem.

PAP/Wiktor Dąbkowski / PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / SPUTNIK / GOVERNMENT PRESS SERVICE / POOL
Tomasz Chłoń ostrzega przed rosyjską dezinformacją w sieci

Tomasz Chłoń przyznał, iż w sieci wyraźnie widać wzmożenie rosyjskiej dezinformacji i iż Rosja coraz chętniej wykorzystuje do jej tworzenia technologię, w tym sztuczną inteligencję (AI). – Technologia posunęła się naprzód, więc dezinformację jest znacznie łatwiej produkować. A Rosjanie skrzętnie z tego korzystają – zauważył w rozmowie z PAP i Polskim Radiem w Brukseli pełnomocnik MSZ ds. przeciwdziałania dezinformacji międzynarodowej.

Dyplomata, który m.in. pracował w ambasadzie RP przy NATO, był ambasadorem Polski w Estonii i na Słowacji oraz dyrektorem Biura Informacyjnego NATO w Moskwie, którą to placówką kierował z Brukseli, wyjaśnił, iż Kreml działa w stały sposób: najpierw tworzy nieprawdziwe narracje, te potem pojawiają się w bardzo niszowych kanałach informacyjnych, skąd rozprzestrzeniane są dalej, zataczając coraz szersze kręgi i trafiając ostatecznie do mainstreamu.

ZOBACZ: Dezinformacja w Polsce. Jak walczyć z rosyjską propagandą w sieci?

Zauważył też, iż sieć coraz bardziej przesycona jest rosyjską dezinformacją. - Stosunkowo nowym problemem jest to, iż Rosja zaczyna w sposób celowy wpływać na modele językowe, w tym chatboty, z których coraz chętniej korzystamy. W rezultacie coraz częściej, kiedy wpisujemy zapytanie do wyszukiwarki lub pytamy o coś np. ChatGPT, dostajemy odpowiedzi coraz mniej krytyczne wobec Rosji - powiedział Chłoń.

Polska najbardziej atakowanym państwem. Ekspert przestrzega przed Rosją

Pełnomocnik MSZ ds. przeciwdziałania dezinformacji międzynarodowej wyjaśnił, iż dzieje się tak dlatego, iż Rosja nasyca internet prorosyjską narracją i nieprawdziwymi informacjami, a sztuczna inteligencja bazuje potem na źródłach wydobytych z takiej właśnie "zatrutej studni". - To bardzo niebezpieczne - ostrzegł.

Chłoń przyznał, iż Polska jest na świeczniku Kremla i iż jesteśmy najbardziej atakowanym rosyjską dezinformacją państwem, a najwięcej treści dotyczy Ukrainy. Wyraźnym dowodem na to, iż rosyjska dezinformacja odnosi sukcesy, są choćby wyniki ostatnich badań opinii publicznej w Polsce, które pokazały, iż poparcie dla sprawy ukraińskiej i Ukraińców spadło w naszym kraju z 50 proc. w chwili wybuchu pełnoskalowej wojny do poniżej 30 proc. w tym roku.

ZOBACZ: Kremlowska propaganda o "ruskich pierogach" w Polsce. "Mimo rusofobii"

Ekspert przyznał, iż dezinformacja pada na podatny grunt, ponieważ przekazy są tak skonstruowane, żeby uderzać w ludzkie emocje i lęki oraz polaryzować społeczeństwo. Pomaga w tym fakt, iż ludzkie mózgi ewolucyjnie zaprojektowane są tak, żeby łatwiej wychwytywać i zapamiętywać negatywne informacje.

- Dlatego trudno jest nam się przebić z pozytywną informacją, np. taką, iż ukraińskie firmy i pracownicy wnoszą do polskiego budżetu cztery razy więcej, niż z niego otrzymują pomocy, iż wiele sektorów by upadło, gdyby nie pracownicy z Ukrainy, iż 10 proc. nowych przedsiębiorstw w Polsce jest zakładanych przez Ukraińców i są to firmy, które też przynoszą dochody do budżetu państwa – wymieniał.

Proporcje trzeba odwrócić? Ekspert o finansowaniu walki z dezinformacją

Chłoń przyznał, iż Rosja chętnie inwestuje w dezinformację, bo to łatwe i tanie. - Dezinformacja jest znacznie tańsza niż inne formy hybrydowej agresji, nie mówiąc już o fizycznych atakach np. na infrastrukturę krytyczną, co wymaga środków i wysiłku a do tego może okazać się nieskuteczne. A dezinformację można w świecie cybernetycznym bardzo łatwo ukryć, przez co trudno jej przeciwdziałać - powiedział.

Dodał, iż mimo unijnych przepisów cyfrowych, platformy cyfrowe wciąż nie radzą sobie ze skutecznym usuwaniem dezinformacji. - Platformy reagują tylko na 12 proc. zgłoszeń o nieprawidłowościach. Samo raportowanie o naruszeniach regulaminu jest niezwykle trudne. Nasi litewscy koledzy obliczyli ostatnio, iż żeby wysłać Facebookowi pełny raport o naruszeniu jego regulaminu przez dane strony internetowe potrzeba trzech tys. roboczogodzin - powiedział.

ZOBACZ: Rosyjska propaganda oskarża Polskę. W tle system rakietowy Oresznik

Pełnomocnik MSZ ds. przeciwdziałania dezinformacji międzynarodowej przyznał też, że państwa członkowskie wydają ogromne fundusze na zbrojenia, ale przekazują zbyt mało środków na walkę z dezinformacją. Według niego te proporcje trzeba odwrócić, stąd też w UE pojawiły się pomysły, żeby po pierwsze zwiększyć wsparcie unijne dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego walczących z dezinformacją, a po drugie przekazywać na tę walkę pieniądze pozyskane z kar nakładanych na duże platformy internetowe, które naruszyły prawo UE.

WIDEO: "Taki prezent na mikołajki". Padła zapowiedź ws. Trzaskowskiego
Idź do oryginalnego materiału