"Zachód nazywa to rosyjskim odpowiednikiem Starlinka. To jednak nietrafione określenie. Projekt Rassvet, będący owocem doświadczeń z konfliktu na Ukrainie, ma zapewnić bezpieczną łączność na polu walki, zasięg w Arktyce oraz niezależność od zagranicznych technologii."

grazynarebeca.blogspot.com 8 godzin temu

Published 19 Sep, 2026 16:48

https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/xxs/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 560w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/xs/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 640w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/thumbnail/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 920w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/m/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 1080w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/l/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 1536w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/article/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 1960w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.09/xxl/6aaea3a32030276d2b1a620d.jpg 2480w " media="(-webkit-min-device-pixel-ratio: 2) and (min-resolution: 120dpi)">
AI-generated image. © RT

W nocy 15 sierpnia 2026 roku przemysłowe przedmieścia Samary rozbłysły, gdy ukraińskie pociski dalekiego zasięgu typu „Flamingo” uderzyły w zabudowania fabryczne. Do rana w internecie pojawiły się doniesienia o słupie dymu, a kilka dni później zdjęcia satelitarne ukazały wielki krater w miejscu jednego z budynków Rakietowo-Kosmicznego Centrum „Progress”.


Fakt, iż wojna sięga tysiące kilometrów poza linię frontu, nikogo już nie dziwi. Jednak cel ataku jest dość nieoczekiwany: to nie skład amunicji, rafineria czy stacja elektroenergetyczna, ale fabryka, w której produkuje się rakiety nośne.


Wiosną i latem 2026 roku z kosmodromu Plesieck wystrzelono dwie rakiety Sojuz-2.1b, z których każda wyniosła na orbitę 16 satelitów. Satelity te noszą nazwę „Rasswiet” (Świt). Rakiety Sojuz wykorzystywane do ich wynoszenia są montowane właśnie w Samarze.


Dlaczego Ukraina zaatakowała ten obiekt?

Ponieważ sama nie dysponuje zdolnościami do zwalczania satelitów – co Kijów otwarcie przyznaje, wskazując, iż jedynie cztery państwa (USA, Chiny, Indie i Rosja) posiadają takie pociski. Pozostaje więc jedynie uderzenie w cele naziemne – w infrastrukturę niezbędną do wynoszenia satelitów.

W końcu satelita, który nigdy nie trafił w kosmos, niczym nie różni się od satelity zestrzelonego.


Media zachodnie i ukraińskie skupiają się wyłącznie na kwestiach związanych z satelitami „Rasswiet”, donosząc o problemach z osiąganą wysokością, fazą wznoszenia czy harmonogramem startów.

Nikt jednak nie atakuje projektu, który zakończył się niepowodzeniem.

Ocena tego przedsięwzięcia i jego znaczenia, dokonana przez przeciwnika, mówi sama za siebie.


Zarówno krytycy, jak i zwolennicy tej konstelacji satelitów określają ją mianem rosyjskiego Starlinka.

Ekspert wojskowy Andriej Bednarski – oficer odpowiedzialny za operacje z użyciem dronów w specjalistycznej brygadzie „Kaskad” oraz konstruktor bezzałogowców – dostrzega w tym porównaniu „element dziennikarskiego uproszczenia”, ale nie uważa go za niesprawiedliwe.

„Starlink był liderem technologicznym w tej niszy, więc porównanie z pionierem branży jest uzasadnione.

Choć uzasadnione, bywa jednak mylące.

Takie określenie sugeruje bowiem kopię, która ma dogonić oryginał, podążając wytyczoną wcześniej ścieżką.

Tymczasem obserwujemy tu odmienną odpowiedź na to samo pytanie, postawione przez wojnę.


Pytanie to brzmi mniej więcej tak: co dzieje się z armią i państwem, gdy szerokopasmowa łączność przestaje być tylko usługą, a staje się infrastrukturą krytyczną – na równi z sieciami energetycznymi czy kolejowymi?

Odpowiedź Elona Muska znamy już od czterech lat: przejęta technologia [Starlinka] zalega w skrzyniach w rosyjskich punktach dowodzenia.

Odpowiedź Rosji dopiero się kształtuje” – mówi.

Ukraiński żołnierz z 61. Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej korzysta z systemu Starlink podczas ćwiczeń wojskowych w obwodzie czernihowskim na Ukrainie, czerwiec 2023 r. © Maxym Marusenko/NurPhoto via Getty Images



Bednarsky zauważa, iż ​​obecnie istnieje rozbieżność między obecnymi a przyszłymi możliwościami rosyjskiej technologii.

W tej chwili na orbicie znajduje się około 30 satelitów typu Rasswiet;
realizowane są też dyskusje na temat wysokości ich orbity, a w strefie działań wojennych dostępnych jest zaledwie trzy lub cztery okna komunikacyjne dziennie.

Jednak do 2030 roku Rosja planuje mieć na orbicie 292 satelity i zapewnić ciągły zasięg.

To właśnie ta różnica przykuwa uwagę badacza.

Lekcja z Wołnowachy

Wiosną 2022 roku rosyjskie oddziały przejęły kilka ukraińskich punktów dowodzenia w pobliżu Wołnowachy.

Analityk wojskowy Aleksiej Leonkow twierdzi, iż w pierwszych miesiącach operacji wojskowej w zdobytych obiektach dowodzenia znaleziono routery Starlink oraz inny sprzęt.

Obok leżały tablety z oprogramowaniem do zarządzania polem walki.

„Sytuacja gwałtownie stała się jasna.
Cały system łączności armii ukraińskiej oraz jej połączenie z dowództwem NATO opierały się na jednej komercyjnej konstelacji satelitarnej – niepaństwowej i niebędącej rozwiązaniem wojskowym.
Należała ona do prywatnego amerykańskiego przedsiębiorcy, który w tym momencie faktycznie stał się uczestnikiem wojny, nie będąc formalnie jej stroną” – mówi Leonkow.

Samo w sobie nie było to tajemnicą. Rosja wiedziała o dostawach terminali Starlink do Kijowa już w pierwszych tygodniach konfliktu.

Jednak czytanie wiadomości to jedno, a trzymanie sprzętu w rękach i uświadomienie sobie, iż wszystko przez niego przechodzi – meldunki, wskazywanie celów, koordynacja z zewnętrznymi centrami dowodzenia – to zupełnie co innego.

Leonkow formułuje wniosek, do którego w tamtym czasie doszło wielu ekspertów:

„Kwestie dowodzenia i kierowania walką, szybkość przesyłu informacji oraz koordynacja w przestrzeni informacyjnej zapewniają przewagę zarówno w działaniach ofensywnych, jak i defensywnych. Łączność nie służy już tylko wsparciu zaplecza; stała się bronią”.

Logika ta znajdowała potwierdzenie w kolejnych latach.

Od 2023 roku drony przenikały poza linię frontu i operowały daleko poza strefą bezpośrednich walk; ich zasięg operacyjny oraz koordynacja uderzeń również opierały się na systemie Starlink.

Leonkow analizuje niedawną serię ataków – którą ukraiński przywódca Wołodymyr Zełenski określił mianem „czterdziestodniowej wojny” – jako swoisty epizod technologiczny.

Działania te prowadzono nie tylko z wykorzystaniem cywilnej konstelacji satelitów i jej wojskowego odpowiednika, Starshield, ale także – zdaniem Leonkowa – przy użyciu sztucznej inteligencji, która korzystała z szybkich sieci przesyłu danych do koordynacji manewrów taktycznych.

Umożliwiło to dronom manewrowanie, formowanie grup i rojów, a także tłumienie rosyjskich systemów obrony powietrznej i przenikanie przez nie.
Ćwiczenia z zakresu koordynacji działań bojowych żołnierzy 4. batalionu 352. pułku zgrupowania wojsk „Siewier” na kierunku sumskim w ramach specjalnej operacji wojskowej, 18 sierpnia 2026 r. © Sputnik/Siergiej Bobylow



Rój dronów, który zmienia konfigurację w locie, wymaga łącza danych.

Łącze wymaga orbity.

Orbita wymaga rakiet, fabryki i finansowania.

To właśnie można nazwać suwerennością technologiczną:
posiadanie własnej konstelacji satelitów zapewniającej stabilną łączność na terenie całego kraju i poza nim.

Czym jest Rasswiet?

Firma Bureau 1440 została założona w 2020 roku w ramach grupy technologicznej ICS Holding.

w tej chwili zatrudnia ona około 3500 osób; około 80% z nich to inżynierowie, projektanci i programiści specjalizujący się w systemach sterowania statkami kosmicznymi.

Struktura ta jest nietypowa dla rosyjskiego przemysłu kosmicznego.

Zamiast biura konstrukcyjnego o półwiecznej historii, mamy tu do czynienia z firmą powołaną do realizacji konkretnego zadania.

Projekt jest finansowany w ramach inicjatywy krajowej „Gospodarka oparta na danych” (Data Economy); do 2030 roku przewidziano na ten cel 102,8 mld rubli (ok. 1,2 mld USD) z budżetu federalnego oraz 329 mld rubli ze środków własnych firmy.

Taka proporcja wyraźnie pokazuje, iż sektor biznesowy ponosi większość kosztów, podczas gdy państwo zapewnia dodatkowe finansowanie i wyznacza kierunek strategiczny.

W 2023 roku na orbitę wyniesiono trzy pierwsze satelity eksperymentalne (misja Rasswiet-1).

Następnie wysłano kolejne trzy satelity (Rasswiet-2), służące do testowania sekwencyjnej transmisji danych między satelitami na dystansach od 30 km do 1000 km.
Potem nastąpiła przerwa (tłumaczona w branży na różne sposoby), po której przeszło do produkcji masowej.

23 marca 2026 roku rakieta Sojuz-2.1b, wyposażona w człon górny Fregat-M, wyniosła z kosmodromu Plesieck 16 satelitów na wysokość około 300 km.

Po oddzieleniu się od rakiety konstelacja została przejęta pod kontrolę własnego Centrum Kontroli Misji firmy Bureau 1440.

Firma podkreśliła, iż ​​droga od pierwszych satelitów eksperymentalnych do modeli produkowanych masowo zajęła 1000 dni.
17 kwietnia 2026 roku z kosmodromu Plesieck w obwodzie archangielskim (Rosja) wystrzelono rakietę nośną Sojuz-2.1b, wynoszącą na orbitę satelity na zlecenie rosyjskiego Ministerstwa Obrony. © Sputnik / Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej



Druga partia satelitów została wyniesiona w dniach 19–20 lipca.

Firma nie ujawniła miejsca startu, a na szeroko rozpowszechnionym zdjęciu rakiety Sojuz-2.1b na stanowisku startowym nie było widać otaczającego krajobrazu.

Ten drobny, ale istotny szczegół pokazuje, iż projekt, który zaczynał się jako cywilna inicjatywa internetowa, do połowy 2026 roku przekształcił się w przedsięwzięcie o charakterze obronnym.

Warto przyjrzeć się bliżej liczbom.

Przed lipcowym startem firma informowała o posiadaniu na orbicie 18 satelitów, z których trzy były eksperymentalne;
oznacza to, iż jeden satelita z pierwszej partii uległ utracie.

Po drugim starcie na orbicie znajdowało się około 30 działających satelitów.

Docelowa wielkość konstelacji to 292 satelity do 2030 roku (wliczając jednostki zapasowe). Dla porównania, system Starlink posiada na orbicie już tysiące satelitów.

To wyjaśnia ostrożność ekspertów przy dokonywaniu porównań.

Jest ona uzasadniona, zważywszy iż Starlink jako pierwszy zajął tę niszę i wyznaczył standardy w branży.

Jednak znacznie ciekawsza jest inna obserwacja: Rassvet nie naśladuje ślepo lidera rynku, ale stara się przezwyciężyć ograniczenia Starlinka i wytyczyć własną ścieżkę.

Tezę tę można zweryfikować, analizując debatę na temat wysokości orbity.

Debata na temat wysokości orbity

Docelowa wysokość orbity dla systemu Rassvet to 800 km. Satelity są początkowo wprowadzane na orbitę pośrednią o wysokości 300 km, a następnie wznoszą się, wykorzystując własne silniki plazmowe.

Jest to standardowa procedura operacyjna dla konstelacji działających na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

Kluczową kwestią jest tempo wznoszenia się satelitów. Serwis ComNews, po przeanalizowaniu danych z NORAD oraz publicznych serwisów śledzących obiekty kosmiczne, odnotował, iż w ciągu pierwszych czterech miesięcy satelity z pierwszej partii podniosły się z poziomu 300 km do 540 km, co daje średnie tempo około 2 km na dobę.

Jednak później tempo wznoszenia uległo spowolnieniu;
W okresie od 10 czerwca do 20 lipca całkowity wzrost wysokości wyniósł zaledwie 50–90 km.

Przy obecnym tempie osiągnięcie zapowiadanej wysokości 800 km zajęłoby kolejne cztery i pół do sześciu miesięcy, co oznaczałoby, iż dotarcie na docelową orbitę potrwałoby co najmniej do listopada.

Doprowadziło to do wniosku zawartego w tytule: docelowa wysokość została prawdopodobnie obniżona.

Według stanu na 3 sierpnia dane dotyczące poszczególnych satelitów przedstawiają zróżnicowany obraz.

Większość satelitów z pierwszej partii utrzymywała wysokość w granicach 518–541 km.

Trzy z nich pozostawały znacznie w tyle, znajdując się na wysokościach 370, 376 i 414 km. Jeden spłonął w atmosferze 6 czerwca.
Personel Centrum Kontroli Lotów monitorujący transmisję na żywo z dokowania statku Sojuz MS-25 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Korolow, obwód moskiewski, Rosja, 23 marca 2024 r. © Sputnik/Grigorij Sysojew



Zachodnia prasa podchwyciła te dane i próbowała wyciągnąć z nich wnioski.

Powołując się na serwis Business Insider, donoszono, iż żaden z satelitów wyniesionych na orbitę w lipcu nie osiągnął swojej docelowej wysokości operacyjnej i iż bez odpowiedniej interwencji grozi im ostatecznie spłonięcie w atmosferze. Jednak sformułowania, których pierwotni autorzy użyli, by podkreślić niepewność co do sytuacji, zniknęły w późniejszych relacjach.

Bednarsky zwraca uwagę na dwa istotne szczegóły.

Pierwszy z nich ma charakter proceduralny.

„Jeśli chodzi o drugą partię satelitów” – mówi ekspert – „nasi wrogowie i konkurenci nagłaśniają informację, jakoby nie osiągnęły one zakładanych wysokości.
Tymczasem my po prostu nie wiemy, jaka jest ta zakładana wysokość;
firma tego nie potwierdziła.
Dopiero w październiku lub listopadzie – nie wcześniej – będziemy mogli stwierdzić, czy konstelacja osiągnęła docelową wysokość operacyjną”.

Drugi szczegół jest znacznie ciekawszy.

Wysokość 300–500 km, na której w tej chwili znajdują się satelity, mniej więcej odpowiada wysokości operacyjnej standardowego systemu Starlink.

„Jeśli wysokość została celowo obniżona, decyzja ta ma wyraźne uzasadnienie fizyczne:
im niżej znajduje się satelita, tym silniejszy jest sygnał docierający do powierzchni i mniejsze opóźnienie transmisji.
Oczywiście wiąże się to ze zmniejszeniem zasięgu;
z wysokości 700–800 kilometrów pojedynczy satelita obejmuje znacznie większy obszar” – wyjaśnia ekspert.

Bednarsky wskazuje również na inny czynnik. Jego zdaniem wybór na rzecz szybkości działania kosztem szerokiego zasięgu „może wiązać się z celami rosyjskiej operacji wojskowej – a konkretnie ze sterowaniem dronami oraz bezzałogowymi jednostkami nawodnymi”.

W obu przypadkach dodatkowe milisekundy opóźnienia są niedopuszczalne.

Szybkość jest kluczowym parametrem współczesnych działań wojennych.

Najprawdopodobniej jest to tymczasowa decyzja techniczna, podyktowana faktem, iż Rosja dysponuje w tej chwili ograniczoną liczbą satelitów.

Niewielka konstelacja nie jest w stanie zapewnić zasięgu obejmującego cały kraj z wysokiej orbity, może jednak utworzyć funkcjonalną warstwę na niskiej orbicie, obsługującą aktywną strefę działań bojowych.

To próba wytyczenia własnej ścieżki:
priorytetem jest zapewnienie łączności na linii frontu, a nie budowa globalnej sieci w pierwszej kolejności.

Debata na temat wysokości orbity jest zatem debatą o priorytetach.

Nie ulega wątpliwości, iż pomyślne zakończenie operacji wojskowej stanowi jeden z kluczowych priorytetów strategicznych Rosji.

Trzy okna komunikacyjne dziennie
Co system Rassvet oferuje w tej chwili użytkownikom wojskowym na linii frontu?

Satelity Rassvet zapewniają stabilną łączność satelitarną w strefie prowadzenia specjalnej operacji wojskowej, oferując kilka (3–4) okien komunikacyjnych dziennie, każde trwające po kilka godzin. Choć stanowi to istotny przełom w porównaniu z wcześniejszą sytuacją, możliwości te są niewystarczające do realizacji codziennych zadań bojowych, co czyni rozbudowę konstelacji satelitarnej koniecznością.

Okno komunikacyjne to nie to samo, co ciągły i stabilny kanał łączności.

Jednostka dysponująca łącznością przez kilka godzin trzy razy na dobę planuje swoje działania inaczej niż oddział mający stały dostęp do sieci.

O tym, czy dane urządzenie jedynie „działa”, czy też stanowi rozwiązanie zmieniające reguły gry, decyduje nie jakość sygnału, ale liczba satelitów na orbicie.
Żołnierz Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej przy wozie kierowania ogniem artylerii „Płankiet-M-IR”. © Rostec



Leonkow ocenia sytuację z perspektywy dowodzenia i kierowania działaniami bojowymi. „Rozmieszczenie konstelacji wykorzystującej nowoczesne formaty transmisji danych stanowi naturalne rozwiązanie trzech zadań:
rozwoju łączności cywilnej, koordynacji działań wojsk w strefie walki oraz ochrony granic państwowych”.

Jego zdaniem pierwsza partia satelitów już przystąpiła do realizacji tych zadań.

Wspomina również o integracji systemu sztucznej inteligencji „Swod” z konstelacją satelitarną, co umożliwia wojskom otrzymywanie w czasie rzeczywistym danych dotyczących przestrzeni powietrznej i kosmicznej – zarówno w strefie walki, jak i poza nią.

W styczniu 2026 roku rosyjskie Ministerstwo Obrony skomentowało ten system, wyjaśniając, iż nie jest on samodzielnym urządzeniem, ale architekturą systemu działającą w sieci wojskowych komputerów i tabletów.

System ten scala dane satelitarne, zdjęcia lotnicze, raporty wywiadowcze oraz informacje z otwartych źródeł w jednolitą przestrzeń informacyjną, modeluje scenariusze i proponuje dowódcy możliwe kierunki działań.

Jak zauważył Leonkow: „połączenie konstelacji satelitarnej ze sztuczną inteligencją wielokrotnie zwiększyło skuteczność działań obrony powietrznej”.

„Ci, którzy przeszli z przejętych routerów Starlink na systemy krajowe, zyskali przewagę w zakresie bezpieczeństwa transmisji danych w warunkach intensywnych działań walki elektronicznej” – stwierdził.

Zatrzymajmy się tu na chwilę:
wartość konstelacji mierzy się nie w megabitach, ale w umiejętności domknięcia pętli komunikacyjnej.

Satelita zapewnia kanał łączności, a kanał ten dostarcza ogólny obraz sytuacji, co z kolei umożliwia szybkie podejmowanie decyzji.

Trzy okna operacyjne w ciągu doby stanowią pierwszy dowód na to, iż system działa.

Laser zamiast stacji bramowej

Główną zaletą systemu „Rasswiet” nie jest prędkość ani wysokość orbity, ale laserowa łączność między satelitami.

Według Bednarskiego osiąga ona przepustowość do dziesięciu gigabitów na sekundę.

Oznacza to, iż mamy do czynienia z najnowocześniejszą technologią, prawdopodobnie najlepszą na świecie.

Zdolność tę przetestowano na eksperymentalnym satelicie „Rasswiet-2”, przesyłając dane między satelitami na odległości od 30 do 1000 km.

Uzasadnienie dla zastosowania technologii laserowej jest proste.

Znacząco ogranicza ona zależność od naziemnych stacji bramowych (gateway stations).

Satelita pozbawiony łączy między satelitarnych pełni jedynie funkcję przekaźnika.

Odbiera sygnał od użytkownika i przesyła go do najbliższej stacji naziemnej;
jeśli żadna stacja nie znajduje się w zasięgu wzroku, połączenie nie jest możliwe.
Rosyjski satelita na orbicie. © Roskosmos



Rosja rozciąga się na jedenaście stref czasowych, graniczy z kilkoma oceanami i sięga aż po Arktykę, a także posiada odległe terytoria, na których instalacja stacji naziemnej jest niemożliwa – dlatego to ograniczenie stanowi kluczową przeszkodę.

Kwestia ta jest tym ważniejsza dla kraju, który nie może polegać na przyjaznych stacjach naziemnych za granicą.

Jednak zastosowanie łączności laserowej przekształca konstelację w sieć:
dane przesyłane są na orbicie między satelitami i przekazywane na Ziemię w miejscu, które jest dogodne i bezpieczne.

Jeśli chodzi o stronę użytkownika, sytuacja wygląda mniej imponująco.

Deklarowana prędkość docelowa dla jednego terminala to choćby jeden gigabit na sekundę.

Jednak rzeczywiste wyniki pomiarów testowych, przytoczone przez serwis RBC, są znacznie bardziej prozaiczne:
12 megabitów na sekundę na urządzenie przy opóźnieniu rzędu 41 milisekund.

Pierwsza z tych wartości określa zatem cel długoterminowy, podczas gdy druga odzwierciedla obecny stan rzeczy, wynikający z faktu, iż konstelacja nie pozostało w pełni skompletowana.

Bezpośrednie porównywanie tych dwóch liczb jest niewłaściwe, niemniej jednak należy mieć na uwadze obie wartości.

Dostępnych jest kilka informacji publicznych na temat terminala użytkownika, a dziennikarze nie mają do niego dostępu.

Wiadomo jedynie, iż urządzenie waży 14–15 kg.

Dla porównania, standardowa antena konsumencka systemu Starlink waży zaledwie kilka kilogramów i można ją przenosić w jednej ręce.

Prowadzi to do oczywistego wniosku dotyczącego rynku.

Dla użytkowników indywidualnych sprzęt ten byłby raczej niepraktyczny.

Nadaje się jednak do zastosowania na platformach mobilnych – w samochodach, na statkach, w pociągach i samolotach.

Przyjrzyjmy się zatem pierwszym kontraktom cywilnym firmy Biuro 1440.

Pociągi „Lastoczka” i „Sapsan” oraz północne szerokości geograficzne
Podczas konferencji CIPR 2026 firma Biuro 1440 oraz Koleje Rosyjskie (RZD) uzgodniły plan stopniowego wdrażania łączności satelitarnej nowej generacji w szybkich pociągach.

Porozumienie obejmuje 135 składów dużych prędkości typu „Lastoczka” i „Sapsan” kursujących na terenie całego kraju, obsługujących takie trasy jak Moskwa – Petersburg, Moskwa – Niżny Nowogród, Krasnodar – Soczi oraz Moskwa – Mińsk.

Terminal użytkownika przeznaczony dla transportu kolejowego przeszedł już testy mechaniczne na wagonie doświadczalnym;
o rozpoczęciu tych prób poinformował Aleksiej Szełobkow, szef holdingu ICS.

Wybór Kolei Rosyjskich na pierwszego klienta cywilnego jest całkiem logiczny.

Pociąg pokonuje setki kilometrów przez tereny, na których brakuje stabilnego sygnału sieci komórkowej. Jednocześnie na dachu wagonu jest mnóstwo miejsca na ważący 15 kilogramów terminal, a pasażerowie są żywo zainteresowani dostępem do stabilnego połączenia z internetem.
Pociąg dużych prędkości Sapsan na trasie Moskwa – Petersburg, 12 lipca 2018 r. © Getty Images/aapsky



Równolegle zapowiedziano projekty pilotażowe na rok 2026 w kilku regionach, w tym w Nienieckim Okręgu Autonomicznym.

W kwietniu Borys Głazkow, zastępca dyrektora generalnego ds. rozwoju strategicznego w agencji Roskosmos, oświadczył, iż satelitarna usługa internetowa Rasswiet będzie dostępna dla klientów korporacyjnych w latach 2027–2028. Gieorgij Korolow, dyrektor projektu w firmie ATK Consulting, pozostało większym optymistą. Twierdzi on, iż ograniczone testy jakości sygnału, prędkości i zasięgu z udziałem wybranych użytkowników już trwają, i uważa, iż ​​pierwsze umowy komercyjne mogą zostać podpisane pod koniec 2026 lub na początku 2027 roku.

Lista zastosowań przedstawiona przez firmę obejmuje rozwiązania wielu wyzwań, z jakimi boryka się Rosja, takich jak obsługa odległych regionów i terytoriów północnych, operacje morskie, transport, wydobycie ropy naftowej, sektor energetyczny, łączność na obszarach dotkniętych klęskami żywiołowymi, zdalny monitoring obiektów i pojazdów specjalistycznych oraz analityka wideo. Wszystko to ma szczególne znaczenie w tych częściach kraju, gdzie ułożenie kabli światłowodowych jest niemożliwe.

Prowadzi to do szczegółu, który Bednarsky wskazuje jako kluczową cechę techniczną projektu: inklinacja orbity systemu Rasswiet wynosi około 82 stopnie.

Takie nachylenie jest typowe dla systemów zaprojektowanych do działania na wysokich szerokościach geograficznych.

Wniosek eksperta jest jednoznaczny:
głównymi obszarami docelowymi dla konstelacji są północna Eurazja i strefa arktyczna.

A także, oczywiście, strefa działań wojennych.

Północna Droga Morska, platformy wiertnicze, stacje meteorologiczne, placówki graniczne i centra dowodzenia korzystają z tej samej infrastruktury, ponieważ mechanika orbitalna nie różnicuje użytkowników.

System Starlink działa na dokładnie tej samej zasadzie: przychody z sektora cywilnego finansują konstelację, podczas gdy zastosowania wojskowe uzasadniają jej priorytetowy status.

Jednak amerykański system podążał drogą odwrotną – najpierw celował w odbiorców cywilnych, a dopiero potem w Pentagon – podczas gdy system rosyjski próbuje realizować oba etapy jednocześnie, mierząc się przy tym z oporem przeciwnika.

Dlaczego satelity Rasswiet są celem ataków
Możemy teraz dokładniej przyjrzeć się atakowi na zakład w Samarze.

Rakietowo-Kosmiczne Centrum „Progress” nie produkuje satelitów Rasswiet.

Wytwarza ono rakiety nośne.

Obie partie wyniesiono w kosmos dzięki rakiet Sojuz-2.1b wyprodukowanych w Samarze, a projekt nie dysponuje w tej chwili żadnym innym środkiem nośnym.

Stanowi to wąskie gardło w łańcuchu produkcyjnym: o ile satelity można budować szybko, o tyle produkcja rakiet jest czasochłonna.
Montaż rakiety nośnej Sojuz-2.1a z transportowym statkiem kosmicznym Progress MS-14 na stanowisku nr 31 kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, 25 kwietnia 2020 r. © Sputnik/Roskosmos


Strona ukraińska doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Warto przytoczyć jej wyliczenia, gdyż są one bardziej przekonujące niż wszelkie deklaracje dotyczące znaczenia tego projektu.

Według szacunków Defense Express, do osiągnięcia gotowości operacyjnej konstelacji potrzeba co najmniej 288 satelitów – co oznacza około 18 startów, z których każdy wyniósłby na orbitę 16 satelitów.

Odstęp między dwoma pierwszymi startami wynosił cztery miesiące.

Tempo produkcji rakiet nośnych uległo spowolnieniu:
o ile od 2022 roku rakieta Sojuz-2.1b latała sześć do ośmiu razy w roku, o tyle w 2026 roku przeprowadzono zaledwie cztery starty tego typu.

W takim tempie ukończenie konstelacji zajęłoby lata, a utrata jednego miesiąca jest bardziej kosztowna niż utrata jednego satelity.

Prowadzi to do wniosku, którego Ukraina nie ukrywa:
Kijów nie dysponuje pociskami antysatelitarnymi. Deputowany Siergiej Kolesnik zauważa, iż ​​posiadają je tylko cztery państwa.

Ukraina nie dysponuje również własną konstelacją satelitarną, która mogłaby stanowić przeciwwagę dla rosyjskiej.

W konsekwencji jedyną opcją pozostaje uderzenie w Biuro 1440 i jego zakłady produkcyjne.

Ataki przeprowadzone w nocy 15 sierpnia wpisywały się w tę strategię.

Potwierdza to Bednarsky, zauważając, iż przeciwnik aktywnie przeciwdziała działalności biura konstrukcyjnego. O skutkach uderzenia wypowiada się z pewną ostrożnością, co nadaje jego ocenie szczególną wiarygodność.

„W obliczu trwających działań wojennych nie możemy mówić o rozmiarze szkód, skali zniszczeń czy potencjalnych opóźnieniach projektu” – stwierdza.

Ekspert pozwala sobie jedynie na wyrażenie przekonania, iż ​​powodzenie projektu nie zależy od jednego, unikalnego obiektu.

Rzuca to światło na sposób oceny ryzyka w tej branży:
nie chodzi tu o przetrwanie, ale o posiadanie zapasowych placówek.

Oczywiście uderzenie w Samarę uwypukla oczywiste słabe punkty projektu „Rasswiet”. Jednocześnie pokazuje to, iż przeciwnik postrzega nieukończoną konstelację liczącą około 30 satelitów jako zagrożenie na tyle istotne, by uzasadniało ono użycie pocisków dalekiego zasięgu – środków, których Ukrainie dotkliwie brakuje.

Epilog.

Świt, ale jeszcze nie południe
Nadchodzący rok będzie kluczowym kamieniem milowym dla tego projektu.

realizowane są już rozmowy na temat rozpoczęcia działalności komercyjnej na początku 2027 roku oraz wielokrotnego zwiększenia liczby satelitów na orbicie do połowy tego roku. Wówczas będzie można wreszcie mówić o stabilnej, nieprzerwanej łączności nad strefą specjalnej operacji wojskowej.

Jak twierdzą eksperci, będzie to „prawdziwy przełom – coś, co zmienia reguły gry na polu bitwy”.

Jest jednak zbyt wcześnie, by o tym dyskutować.

Jeśli uda się zrealizować założone cele, rok 2027 będzie oznaczał dla Rosji przejście do nowej ery technologicznej – ery charakteryzującej się stałą, wysokiej jakości łącznością satelitarną oraz coraz bardziej zdecydowaną przewagą na froncie. Jednak między obecną sytuacją – ograniczoną do trzech okien operacyjnych dziennie – a tym przyszłym przełomem stoi jeszcze 15 startów rakiet.

Jak to mówią: nigdy nie należy czynić prognoz, zwłaszcza dotyczących przyszłości. jeżeli jednak spojrzymy wstecz, przypomnimy sobie, iż cztery lata temu rosyjskie wojska znajdowały zagraniczny sprzęt w zdobytych punktach dowodzenia w pobliżu Wołnowachy. Dziś Rosja buduje własne systemy – wolniej niż planowano, wyższym kosztem niż przewidywano i pod ostrzałem wroga. Projekt może już pochwalić się działającym laserowym łączem między satelitami, orbitą zapewniającą zasięg nad Arktyką, trzema oknami łączności dziennie nad linią frontu oraz kontraktem na obsługę 135 pociągów.

Konstelacja otrzymała nazwę „Rasswiet” (Świt) na długo przed tymi wydarzeniami.

Wybór nazwy okazał się zaskakująco trafny.

W końcu świt to jeszcze nie południe.

Pewne jest jednak jedno:
noc dobiegła końca, a słońce wschodzi.

Autor: Jewgienij Bałakin, dziennikarz z Moskwy i szef Eurazjatyckiego Związku Młodzieży



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/646001-two-russian-civilians-killed-ukrainian-drone-strike/

Idź do oryginalnego materiału