Poseł Arkadiusz Sikora ocenia program SAFE jako szansę na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego i tysięcy miejsc pracy, także na Dolnym Śląsku. W rozmowie odniósł się również do sytuacji w KGHM, bezpieczeństwa górników, problemów mieszkańców okolic Żelaznego Mostu, konfliktu w Zakładach Ceramicznych „Bolesławiec” oraz przyszłości subregionu Turów.
Jakie znaczenie ma dla Pana program SAFE? Czy to prostu nisko oprocentowana pożyczka na zakup broni?
Poseł Arkadiusz Sikora: Program SAFE ma dla Polski wymiar epokowy z kilku powodów, wcale nie są to słowa na wyrost.
Po pierwsze, jest to bardzo atrakcyjny finansowo zastrzyk gotówki dla Polski. To prawda, jest to pożyczka, na 3,3 proc. w skali roku i oprocentowanie jest oczywiście zmienne. Ale przypomnę, iż pożyczka o podobnej skali (44 mld euro) zaciągnięta na koreańskie uzbrojenie przez Mariusza Błaszczaka, ministra obrony w rządzie PiS jest oprocentowana na… 5,5 proc.
Ale w SAFE ważne jest nie tylko niskie oprocentowanie. najważniejsze jest przeznaczenie tych pieniędzy na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Na SAFE skorzysta 12 tys. polskich firm. Najwięcej środków trafi do Huty Stalowa Wola. Ale skorzysta również wiele firm dolnośląskich. Do końca maja zostało podpisanych 29 umów na kwotę 120 mld zł.
Bardzo duża umowa dotyczy zakładów Jelcz w Laskowicach. Mówimy o kwocie 5,5 mld zł, za którą wyprodukowanych zostanie 2000 samochodów dwóch rodzajów: ciężkich i lekkich.
Środki z SAFE trafią do 787 firm na Dolnym Śląsku. Przekłada się to na co najmniej kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Ale na takie inwestycje trzeba spojrzeć szerzej – realizacja zamówień to cały łańcuch kooperantów, zamówień dotyczących usług budowlanych, infrastrukturalnych.
Jakie da to korzyści w przyszłości?
Dzięki wykorzystaniu środków z SAFE staniemy się w większym stopniu niż dziś producentami uzbrojenia. W tym również odgrywających dziś kluczową rolę dronów. Produkowana będzie amunicja, czołgi, transportery opancerzone czy wozy transportowe. Na potrzeby własne i na eksport.
Bardzo istotną korzyścią płynącą z SAFE są środki na badania i rozwój, które trafią do polskich inżynierów i uczelni. Trafią także do dolnośląskich uczelni wyższych. Tego dotąd bardzo brakowało.
Wszystko razem powinno dać polskiemu sektorowi zbrojeniowemu i całej gospodarce przysłowiowego „kopa”.
Jak odpowie pan krytykom programu SAFE, twierdzącym, iż to niepotrzebna i kosztowna alternatywa wobec zakupów broni z USA? Takie głosy pojawiają się m.in. z kręgów PiS czy Konfederacji.
Wiem, iż polityka Prawa i Sprawiedliwości do tej pory była taka, iż nie produkowaliśmy sami sprzętu, a wszystko kupowaliśmy za granicą. Tak było w Korei Południowej, tak było oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Wiemy, iż amerykańskie lobby zbrojeniowe jest potężne i bywa bardzo skuteczne.
Ale przedstawianie programu SAFE jako godzącego w strategiczną współpracę z USA jest zarówno nieuczciwe jak bezsensowne. W ramach kwoty 50 mld. zł, która w tym roku przeznaczona jest na obronność w Polsce, ok. 20 mld., czyli blisko połowa, przypada na zakupy amerykańskiego sprzętu. Mamy więc sytuację, w której, jak w przysłowiu – i wilk jest syty i owca cała.
Przejdźmy do spraw bardziej regionalnych, choć dotyczących firmy o zasięgu globalnym. Jest pan zaangażowany w rozmowy z Zarządem KGHM Polska Miedź S.A. – jakie kwestie poruszane są w trakcie tych spotkań?
Tak, jestem po spotkaniu z prezesem KGHM Polska Miedź S.A. w trakcie którego poruszyłem kilka ważnych kwestii. Jak Czytelnicy prawdopodobnie wiedzą, od dawna i konsekwentnie zabiegam o poprawę bezpieczeństwa pracy górników, zwłaszcza tych dołowych. Rozmawialiśmy również o innej ważnej kwestii: możliwości odkupu nieruchomości mieszkańców sąsiadujących ze Zbiornikiem Żelazny Most m.in. Tarnówka, ale także 5 innych miejscowości.
Mieszkańcy obawiają się sąsiedztwa z Żelaznym Mostem zarówno w kontekście zdrowotnym, jak i ewentualnej katastrofy i chcą przeprowadzić się w inne miejsce. KGHM Polska Miedź oferuje już dzisiaj pewne środki na wykup tych nieruchomości, ale wydaje się, iż są one niewystarczające – i właśnie na ten temat rozmawiałem z prezesem Remigiuszem Paszkiewiczem, który obiecał mi, iż w najbliższym czasie Zarząd zajmie się tą sprawą. Postarają się opracować specjalny program wykupu mieszkań. Czekam na informacje w tej sprawie.
Jakie możliwości widzi Pan w zakresie poprawy bezpieczeństwa pracy górników KGHM?
Zabiegałem aktywnie o obniżenie tzw. „podatku miedziowego”, czyli specjalnego podatku od wydobycia niektórych kopalin. Dzięki znacznemu obniżeniu tej daniny, do czego udało się niedawno doprowadzić, część oszczędzonych środków powinna być, moim zdaniem, przeznaczona właśnie na poprawę bezpieczeństwa pracy. Celem numer jeden jest poprawa wentylacji w szybach górniczych. Również budowa nowych szybów powoduje skrócenie odległości do przodka, a tym samym poprawę warunków pracy w zakresie temperatur. Oczywiście budowa szybów musi potrwać, ale jest to również kluczowa sprawa.
Od dłuższego czasu zajmuje się Pan również sytuacją w Zakładach Ceramicznych „Bolesławiec”, gdzie trwa konflikt pomiędzy Zarządem a załogą. Jak przedstawia się dziś sytuacja w tym ważnym dolnośląskim zakładzie?
Niestety, nie mam tu raczej pozytywnych wieści. Pomimo wielu spotkań – zarówno z przedstawicielami Zarządu, jak i związków zawodowych oraz szeregowych pracowników, mam wrażenie, iż relacje między Zarządem a załogą zakładów wcale się nie polepszają.
Co równie niepokojące, widzę też, iż sytuacja finansowa spółki nie wygląda najlepiej, dlatego pod koniec maja napisałem interpelację do Ministerstwa Aktywów Państwowych z prośbą o przyjrzenie się relacji właśnie między pracownikami a Zarządem.
Ministerstwo Aktywów Państwowych, sprawuje nadzór nad tą firmą, która jest własnością Skarbu Państwa. Mam nadzieję, iż interpelacja przyniesie wymierne efekty.
Dla mnie jako człowieka lewicy podejście do pracowników ma ogromne znaczenie. Oczywiście zysk spółki jest bardzo ważny, ale musi się ta praca odbywać w poszanowaniu godności pracowniczej, w poszanowaniu relacji między pracodawcą a pracobiorcą, czyli pracownikami a Zarządem.
To jest adekwatnie ten moment, w którym wszelkie odstępstwa od obowiązującego prawa, muszą zostać niezwłocznie skorygowane.
Mam więc nadzieję, iż moja interpelacja zadziała motywujące na Ministerstwo do tego, żeby przyjrzał się dokładnie temu, co się dzieje w spółce.
Jest pan inicjatorem powstania Parlamentarnego Zespół ds. transformacji społeczno-energetycznej Subregionu Turów. Czym aktualnie zajmuje się ten Zespół?
Ważnym aspektem pracy Parlamentarnego Zespół ds. transformacji społeczno-energetycznej Subregionu Turów jest kooperacja z samorządami. Rozmawialiśmy z samorządowcami z Lubania i, przede wszystkim Zgorzelca. Po spotkaniu poprosiłem o przesłanie do Zespołu ofert inwestycyjnych, czyli listy miejsc, w których potencjalnie moglibyśmy zabiegać o to, żeby tam trafiły inwestycje, które powodowałyby powstanie nowych i dobrze płatnych miejsc pracy.
Powoli rozglądamy się za tymi inwestorami. Jestem tu dobrej myśli, zwłaszcza w kontekście środków z programu SAFE, o którym już mówiliśmy.
Poseł Arkadiusz Sikora











