Europejskie służby mają informacje wskazujące na możliwość kolejnych rosyjskich działań sabotażowych. Takie ostrzeżenie przekazała Kaja Kallas, wysoka przedstawicielka Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej. Nie podała szczegółów dotyczących miejsc ani rodzaju przygotowywanych operacji, ale powiedziała wprost, iż z informacji wywiadowczych wynika, iż Rosja planuje kolejne akty sabotażu i działania wymierzone w europejskie demokracje.
Wysoka Przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa, Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Kaja Kallas. | Fot. Victor Mogyldea / Shutterstock.Wypowiedź padła 28 września przed posiedzeniem ministrów obrony państw Unii Europejskiej w Brukseli. Kallas była pytana o ocenę bieżącego zagrożenia i doniesienia służb specjalnych. Odpowiedziała, iż państwa europejskie zwiększyły swoją odporność i nakłady na obronę, ale przez cały czas „musimy zachować czujność”. Według niej celem planowanych działań ma być między innymi dzielenie europejskich społeczeństw oraz zniechęcanie ich do dalszego wspierania Ukrainy.
Kallas: wywiad wskazuje na kolejne akty sabotażu
Kaja Kallas mówiła o sprawie podczas rozmowy z dziennikarzami przed posiedzeniem Rady do Spraw Zagranicznych w formacie ministrów obrony. Pytanie dotyczyło informacji służb, według których zagrożenie pozostaje aktualne. W odpowiedzi wysoka przedstawicielka UE powołała się bezpośrednio na dane wywiadowcze dostępne państwom europejskim.
„Musimy zachować czujność” – powiedziała Kallas. Następnie stwierdziła, iż z informacji wywiadowczych wynika, iż Rosja planuje kolejne akty sabotażu oraz działania przeciwko europejskim demokracjom. Według przedstawionej przez nią oceny ich celem ma być dzielenie społeczeństw oraz wywoływanie presji, która miałaby zmniejszać gotowość państw europejskich do wspierania Ukrainy.
Kallas zaznaczyła również, iż dostęp do informacji wywiadowczych powinien pozwalać reagować jeszcze zanim dojdzie do planowanego zdarzenia. Nie wskazała jednak żadnego konkretnego kraju, miasta, obiektu infrastruktury ani terminu potencjalnych działań. Z jej publicznej wypowiedzi nie wynika więc, iż europejskie służby ostrzegają przed jednym konkretnym atakiem, którego miejsce i czas są już znane. Chodzi o szerszą ocenę zagrożenia i informacje dotyczące przygotowywania kolejnych operacji.
Ministrowie obrony UE tego samego dnia rozmawiali o sabotażu, podpaleniach i naruszeniach przestrzeni powietrznej
Temat nie ograniczył się do wypowiedzi przed kamerami. Podczas posiedzenia 28 września ministrowie obrony państw UE omawiali nasilające się działania hybrydowe przypisywane Rosji oraz możliwości wspólnej odpowiedzi. W oficjalnym podsumowaniu Rady UE wymieniono między innymi akty sabotażu, podpalenia i naruszenia przestrzeni powietrznej. Państwa dyskutowały również o nowym protokole reagowania kryzysowego, współpracy z NATO i możliwościach wykorzystania istniejących instrumentów Unii.
Kallas mówiła po spotkaniu, iż dotychczasową odpowiedzią UE były między innymi sankcje wobec osób odpowiedzialnych za działania hybrydowe oraz wydalanie rosyjskich dyplomatów, ale państwa członkowskie analizują kolejne możliwości. To istotny element całej wypowiedzi, ponieważ określenie „sabotaż” jest tylko częścią znacznie szerszej kategorii działań, które instytucje europejskie określają jako zagrożenia hybrydowe.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych zalicza do nich między innymi cyberataki, manipulowanie informacją, ingerencję w procesy demokratyczne, uszkadzanie infrastruktury podmorskiej, naruszenia przestrzeni powietrznej, akty sabotażu oraz próby wykorzystania różnych instrumentów jednocześnie. Ich wspólną cechą jest to, iż często pozostają poniżej progu klasycznego ataku zbrojnego, a ustalenie sprawcy może wymagać długiego śledztwa i współpracy wielu służb.
UE od miesięcy mówi o wzroście liczby działań hybrydowych
Ostrzeżenie z 28 września nie pojawiło się po raz pierwszy. 15 września Kallas mówiła w Parlamencie Europejskim, iż od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku liczba działań hybrydowych wymierzonych w Europę systematycznie rośnie. Również oficjalne dokumenty UE opisują sabotaż, cyberataki, ingerencję informacyjną i działania przeciwko infrastrukturze jako element szerszego zagrożenia, które instytucje unijne przypisują rosyjskim podmiotom państwowym i powiązanym z nimi strukturom.
Rada UE utworzyła w 2024 roku osobny system sankcyjny dotyczący rosyjskich działań destabilizacyjnych. Według aktualnych danych restrykcjami w tych ramach objęto 81 osób i 20 podmiotów. Sankcje dotyczą różnych rodzajów działalności – od manipulowania informacją i ingerencji politycznej po wspieranie operacji, które według ustaleń Unii mają destabilizować państwa członkowskie i ich partnerów.
Jeszcze 24 września, czyli 4 dni przed najnowszą wypowiedzią Kallas, Rada UE objęła sankcjami Ksenię Fiodorową, byłą wysoką przedstawicielkę RT France. Unia uzasadniała decyzję jej udziałem w rosyjskich działaniach związanych z manipulowaniem informacją i ingerencją zewnętrzną. Pokazuje to, iż unijna definicja działań hybrydowych jest bardzo szeroka i nie ogranicza się wyłącznie do fizycznych aktów sabotażu.
Polskie władze również powołują się na informacje wywiadowcze
Ostrzeżenie Kallas jest istotne dla Polski również dlatego, iż podobne informacje pojawiły się wcześniej w publicznych wypowiedziach polskich władz. 17 września premier Donald Tusk podczas wystąpienia w Sejmie przekazał, iż według ocen wywiadowczych rosyjskie plany mają obejmować także hybrydowe działania z wykorzystaniem dronów i rakiet wobec państw wspierających Ukrainę, w tym Polski.
Premier mówił wtedy o spodziewanym okresie zwiększonej aktywności jesienią i zimą. Według przedstawionej przez niego oceny możliwe działania mogłyby być prowadzone w sposób pozwalający przedstawiać incydenty jako przypadkowe, a jednocześnie sprawdzać reakcję państw NATO. Była to informacja przedstawiona jako ocena służb, a nie komunikat o konkretnym, wskazanym już ataku.
Nie ma publicznych informacji pozwalających stwierdzić, iż Kallas i polski premier odnosili się dokładnie do tego samego materiału wywiadowczego. Obie wypowiedzi są jednak zbliżone pod jednym względem – przedstawiciele UE i polskiego rządu mówią o ryzyku dalszych działań hybrydowych, jednocześnie nie ujawniając szczegółów operacyjnych dotyczących źródeł informacji czy potencjalnych celów.
Polskie MSZ wcześniej reagowało na próbę ataku w Lipsku
Na początku września polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało też oświadczenie po informacjach o odpowiedzialności Rosji za próbę ataku na lotnisku w Lipsku. MSZ przekazało wówczas, iż Polska sprzeciwia się aktom sabotażu i próbom działań hybrydowych na terytorium państw NATO i UE oraz zapowiedziało działania na rzecz dalszego wzmacniania bezpieczeństwa infrastruktury i wschodniej flanki.
Sama Kallas podczas wizyty na Litwie 7 września również mówiła o możliwości kolejnych prowokacji na europejskim terytorium i wskazywała właśnie wydarzenia związane z Lipskiem jako przykład zagrożenia. Trzy tygodnie później jej wypowiedź była już mocniejsza, ponieważ odwołała się bezpośrednio do informacji wywiadowczych i planowania kolejnych aktów sabotażu.
Sabotaż nie musi oznaczać ataku podobnego do klasycznej operacji wojskowej
Pojęcie może być mylące, ponieważ sabotaż kojarzy się przede wszystkim z wysadzeniem obiektu albo fizycznym zniszczeniem infrastruktury. W praktyce działania hybrydowe obejmują znacznie większy katalog metod. Unijne instytucje wymieniają uszkodzenia infrastruktury krytycznej i podmorskich kabli, cyberataki, podpalenia, ingerencję informacyjną, operacje wymierzone w procesy demokratyczne oraz naruszenia przestrzeni powietrznej. Poszczególne zdarzenia wymagają jednak oddzielnego dochodzenia i przypisania odpowiedzialności konkretnemu sprawcy.
To rozróżnienie jest szczególnie istotne po najnowszej wypowiedzi Kallas. Informacja o tym, iż służby spodziewają się kolejnych aktów sabotażu, nie oznacza automatycznie ostrzeżenia przed zamachem na ludność cywilną ani informacji o bezpośrednim ataku militarnym na państwo UE. Publicznie przedstawiona ocena jest znacznie szersza. Dotyczy dalszego wykorzystywania działań pozostających często poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego.
Co oznacza ostrzeżenie dla mieszkańców Polski?
Wypowiedź wysokiej przedstawicielki UE nie zawiera zalecenia, aby mieszkańcy zmieniali codzienne funkcjonowanie ani przygotowywali się na konkretny atak. Kallas mówiła przede wszystkim o potrzebie czujności po stronie państw, służb i instytucji, które dysponują informacjami wywiadowczymi i mogą odpowiednio wcześniej reagować na rozpoznane zagrożenia. Dla mieszkańców najważniejsze pozostają oficjalne komunikaty polskich służb, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i adekwatnych instytucji państwowych.
Przy działaniach hybrydowych równie ważne jest ostrożne traktowanie informacji pojawiających się w internecie. Nie każde uszkodzenie infrastruktury, awaria czy pożar jest aktem sabotażu i przypisywanie odpowiedzialności przed zakończeniem postępowania może prowadzić do rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. o ile służby stwierdzą konkretne zagrożenie dla mieszkańców, adekwatnym źródłem informacji będą komunikaty instytucji państwowych, Alert RCB oraz polecenia wydawane na miejscu przez służby.
Najnowsze słowa Kallas należy więc czytać przede wszystkim jako publiczne ostrzeżenie dotyczące oceny europejskich służb wywiadowczych. UE spodziewa się dalszych działań hybrydowych i przygotowuje mechanizmy szybszego reagowania. Nie ujawniono natomiast informacji pozwalających wskazać konkretny cel, termin czy miejsce planowanego sabotażu.









