
Tysiące ludzi, huk wystrzałów, eksplozje i wojskowe mundury z początku XX wieku. Pola w Sękowej po raz kolejny zamieniły się w żywą lekcję historii. Tegoroczna rekonstrukcja Bitwy pod Gorlicami przyciągnęła tłumy widzów i pokazała, iż wydarzenie od lat należy do największych historycznych widowisk w Małopolsce. Emocji nie brakowało ani na polu bitwy, ani po zakończeniu inscenizacji.
Sękowa znów cofnęła się o ponad sto lat
Rekonstrukcja została przygotowana w związku ze 111. rocznicą przełomowej Bitwy pod Gorlicami z 2 maja 1915 roku. Tegoroczne widowisko odbywało się pod hasłem „Tu i Tam Odrodzenie”. Organizatorzy postawili na rozmach i historyczny detal, łącząc sceny frontowe z codziennym życiem dawnej galicyjskiej wsi.
Na miejscu pojawiły się setki rekonstruktorów, statystów i aktorów. Widzowie mogli obserwować nie tylko same walki, ale również sceny pokazujące życie mieszkańców regionu w cieniu wojennego dramatu. Na planie pojawili się żołnierze, cywile, rzemieślnicy, kowal pracujący przy rozgrzanym żelazie, pleban czy żydowski handlarz.
Od pierwszych minut widowisko trzymało tempo. Nad polami rozlegały się wybuchy, serie z karabinów maszynowych i huk pistoletów. Efekty specjalne oraz realistyczna charakteryzacja sprawiły, iż momentami inscenizacja przypominała plan filmu wojennego.
Samolot nad tłumem był jednym z najmocniejszych momentów
Ogromne emocje wywołał moment pojawienia się nad publicznością samolotu stylizowanego na maszynę z epoki I wojny światowej. Przelot nad polami Sękowej wywołał zachwyt widzów i błyskawicznie stał się jednym z najczęściej komentowanych elementów całego wydarzenia.
Przed rozpoczęciem rekonstrukcji odbyła się modlitwa ekumeniczna, będąca symbolicznym hołdem dla ofiar wojny i znakiem pojednania narodów.
Komentarz historyczny prowadził Andrzej Olejko – znany historyk i popularyzator dziejów lotnictwa oraz I wojny światowej. Dzięki jego opowieściom publiczność mogła lepiej zrozumieć kontekst wydarzeń sprzed ponad wieku.
Kamil Olesiński: „To nie jest teatr. To pamięć o ludziach i miejscu”
W wydarzenie zaangażowany był również Kamil Olesiński – jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego ruchu sokolego na Sądecczyźnie i w Małopolsce. Pełni funkcję specjalisty ds. krzewienia idei sokolstwa w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu, jest także prezesem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół Sądecczyzna” oraz naczelnikiem Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce.
– Rekonstrukcja w Sękowej nie jest zwykłym widowiskiem historycznym. To moment, kiedy historia wraca w bardzo emocjonalny i namacalny sposób. Ludzie słyszą huk wystrzałów, widzą twarze żołnierzy i cywilów, czują atmosferę tamtych dramatycznych dni. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, iż za podręcznikowymi datami kryły się prawdziwe ludzkie tragedie, ale też ogromna siła ducha i pragnienie wolności – podkreśla Kamil Olesiński w rozmowie z miastoNS.pl.
Jak zaznacza, wydarzenia takie jak rekonstrukcja Bitwy pod Gorlicami mają dziś ogromne znaczenie dla budowania lokalnej tożsamości i pamięci historycznej.
– Sądecczyzna i ziemia gorlicka mają niezwykłą historię. Trzeba ją pokazywać młodemu pokoleniu w sposób żywy, mocny i angażujący. Właśnie dlatego takie inscenizacje przyciągają tysiące ludzi – dodaje.
Po huku wystrzałów przyszły wzruszające zaręczyny
Gdy opadł bitewny kurz, a widzowie wciąż nagradzali uczestników oklaskami, doszło do wyjątkowej sceny, której nikt się nie spodziewał.
Tuż po zakończeniu rekonstrukcji jeden z rekonstruktorów uklęknął przed swoją partnerką i poprosił ją o rękę. Wszystko wydarzyło się na oczach setek uczestników widowiska i tysięcy widzów zgromadzonych na polach w Sękowej.
Publiczność natychmiast wybuchła brawami. Wiele osób nie kryło wzruszenia. Po pełnym napięcia widowisku historycznym był to niezwykle symboliczny finał dnia, który dla wielu uczestników pozostanie jednym z najbardziej pamiętnych momentów całego wydarzenia.
Sękowa po raz kolejny udowodniła, iż historia może nie tylko uczyć, ale również poruszać emocje i przyciągać tłumy.











