Wołyń – wywiad z Władysławem Kosiniakiem Kamyszem

wschodni24.pl 1 godzina temu

Powstanie Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie to jedna z najważniejszych zapowiedzi dotyczących polityki pamięci w naszym regionie. To nie jest zwykła inwestycja ani kolejna instytucja kultury. To miejsce, które ma przywracać imiona, twarze i godność ofiarom jednej z najtragiczniejszych zbrodni w historii Polski.

Dla wielu rodzin Wołyń nie jest zamkniętym rozdziałem z podręcznika. To rana przekazywana przez pokolenia. To pamięć o zamordowanych rodzicach, dziadkach, dzieciach, sąsiadach i całych wsiach, które zniknęły z mapy razem ze swoimi mieszkańcami. Przez lata ofiary często nie miały grobów, tablic, nazwisk ani państwowego miejsca pamięci, które w sposób godny i jednoznaczny opowiadałoby ich historię.

Chełm wydaje się miejscem szczególnym dla takiej instytucji. To miasto położone blisko dawnych Kresów, związane z pamięcią rodzin przesiedlonych, z historią pogranicza i z doświadczeniem ludzi, dla których Wołyń jest częścią rodzinnej tożsamości. Utworzenie muzeum właśnie tutaj ma więc wymiar nie tylko symboliczny, ale także lokalny, regionalny i ogólnopolski.

To hołd dla ofiar oraz element budowania naszej pamięci historycznej i tożsamości narodowej, ale również przestroga i ważna lekcja historii dla młodych pokoleń. Tych w Polsce, jak i na Ukrainie.

Jak Pan rozumie tę misję w praktyce?

Nie możemy pozwolić na to, aby wiedza na temat Wołynia i tego co działo się w Małopolsce Wschodniej bazowała na tym, co znajdziemy w Internecie. Muzeum będzie punktem odniesienia i wiarygodnym źródłem informacji. Rodzajem kotwicy, niepozwalającej oddalać się od prawdy historycznej. Dzięki niemu możliwe będzie zbieranie, zabezpieczanie i udostępnianie fizycznych eksponatów. To coś szczególnie cennego w świecie pełnym technologii i cyfrowych treści. Muzeum musi opowiedzieć historię tej tragedii w sposób przystępny, ale jednocześnie godny, rzetelny i zgodny z faktami. To przecież obowiązek każdej instytucji tego rodzaju. Dzięki temu pamięć o Wołyniu będzie zachowana, a płynące z niej doświadczenia staną się swoistym memento dla przyszłych pokoleń.

Dlaczego zdecydowano, iż muzeum powstanie jako filia Muzeum Wojska Polskiego? Czy to ma być gwarancja stabilności finansowej i organizacyjnej oraz państwowej rangi tej placówki?

Przemawiały za tym w dużej mierze kwestie praktyczne – nie tylko w zakresie zarządzania, ale również finansowania. Utworzenie Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w formie oddziału Muzeum Wojska Polskiego pozwoli nie tylko wykorzystać zaplecze i doświadczenie MWP w realizacji dużych inwestycji muzealnych, prowadzeniu działalności naukowej, edukacyjnej i wystawienniczej, ale również daje gwarancję trwałości funkcjonowania placówki.

Czy możemy powiedzieć, iż państwo polskie przez wiele lat było winne ofiarom Wołynia takie miejsce pamięci?

Z pewnością taka placówka była potrzebna i to dobrze, iż tragedia Wołynia w końcu znajdzie godne miejsce upamiętnienia. Ważne jest również to, iż nareszcie powstanie obiekt poświęcony tylko temu. Dzięki niemu Wołyń przestanie być tylko tragicznym epizodem opisywanym w książkach.

Chełm od lat był wskazywany jako naturalne miejsce dla takiej instytucji. Dlaczego?

Bo to szczególne miasto z ponad 600-letnią historią, które przez wieki leżało na styku religii, kultur i narodowości. Ta styczność i wspólna – niestety często tragiczna – historia, połączona ze świadectwem ofiar, ocalałych oraz ich rodzin jest symboliczna. Stąd wybór Chełma – miasta, w którym odsłonięto przecież „Wołyńską Pietę”.

Czy to muzeum ma być instytucją lokalną, regionalną, czy ogólnopolskim centrum pamięci o ofiarach ukraińskiego nacjonalizmu?

Co prawda muzeum koncentruje się na wydarzeniach w pewnym zakresie ograniczonych terytorialnie, ale jest dziedzictwem ogólnopolskim. Tak samo, jak sama martyrologia Wołynia, Małopolski Wschodniej oraz innych terenów historycznych Kresów. To nasza wspólna narodowa tragedia, wymagająca zbiorowej pamięci.

Kiedy mieszkańcy Chełma i Lubelszczyzny mogą spodziewać się pierwszych realnych efektów? Czy jest już konkretny harmonogram prac?

Obecnie przedsięwzięcie znajduje się na zaawansowanym etapie uzgodnień organizacyjnych oraz formalno-prawnych pomiędzy Miastem Chełm a Muzeum Wojska Polskiego. Po ich zakończeniu ruszą zasadnicze prace projektowe i adaptacyjne.

Gdzie dokładnie muzeum będzie funkcjonowało i jak będzie wyglądał model jego finansowania?

Chcemy, by muzeum obejmowało kompleks budynków przy ul. Hrubieszowskiej, które poddamy adaptacji do nowych celów. Powstanie też infrastruktura towarzysząca. Zgodnie z przyjętymi zasadami, środki na utrzymanie każdego muzeum i jego oddziałów pochodzą z dotacji podmiotowej organizatora.

Czy MON przewiduje stałe finansowanie muzeum jako części Muzeum Wojska Polskiego?

Zdecydowanie. Chełmska placówka stanie się częścią struktury organizacyjnej MWP i jak każda instytucja tego typu będzie uprawniona do pozyskiwania dodatkowych środków z zewnątrz, m.in. z celowych funduszy państwowych, dotacji ministra kultury i dziedzictwa narodowego czy zysków z własnej działalności gospodarczej.

Poprzedniej koncepcji budowy muzeum nie zrealizowano. Skąd pewność, iż obecny plan nie skończy się tak samo?

Projekt ma doświadczonego i wiarygodnego inwestora instytucjonalnego, czyli Muzeum Wojska Polskiego oraz konsekwentne wsparcie Ministerstwa Obrony Narodowej. jeżeli dodamy do tego konkretne działania w obszarze przygotowania dokumentacji i określenia zakresu prac to powstanie nam – nomen omen – bardzo solidny fundament tej inwestycji.

W polskiej pamięci Wołyń to nie jest tylko „trudna karta historii”. To rana rodzinna, lokalna, narodowa. Jak mówić o tej zbrodni prawdziwie, ale bez budowania nienawiści?

To na pewno ogromne wyzwanie. W tym kontekście musimy odłożyć na bok całą otoczkę „historii politycznej”, bo Wołyń to – w pierwszej kolejności – olbrzymia tragedia zwykłego człowieka, jego wiary i przekonań. Wierzę, iż to właśnie ten ludzki aspekt tego nieludzkiego czasu jest dziś podstawą do prowadzenia dialogu. Przez przywrócenie ofiarom imion i nazwisk, przez wskazanie konkretnych oprawców oraz lokalizacji zniszczonych wsi i gospodarstw, po ekshumacje i godny pochówek. To droga, którą powinniśmy podążać. Im szybciej Ukraina do tego dojrzeje, tym lepiej.

Czyli muzeum będzie jasno określało sprawców i charakter zbrodni?

Po transformacji ustrojowej polskiemu muzealnictwu nikt nie zarzucił fałszowania historii. Jestem przekonany, iż chełmska instytucja i jej badacze nie stworzą tu żadnego negatywnego precedensu. Postawią na rzetelność i obiektywność, utrwalając ten bardzo wysoki standard.

Jak ważne jest dla Pana to, aby ofiary nie pozostały anonimowe, ale odzyskały imiona, nazwiska i swoje osobiste historie?

Mówiąc o historii musimy mówić o ludziach, których ona dotyczy. Dokładnie tak, jak historię Katynia poznajemy za sprawą pamiętnika mjr. Adama Solskiego. Nowe muzeum to wysiłek na rzecz przywrócenia pamięci konkretnych osób. Mających imiona, nazwiska, rodzinne relacje… Absolutnie nie możemy ograniczać się jedynie do prezentowania suchych danych statystycznych.

Czy, Pana zdaniem, jest szansa na stworzenie pełnej i oficjalnej listy ofiar Rzezi Wołyńskiej i zbrodni na Kresach?

To wielkie wyzwanie naukowe, ale nie wiem, czy w ogóle możliwe do realizacji. Niestety! Tragedia Wołyńska nie była tak szczegółowo dokumentowana przez jej sprawców, jak to było w przypadku zbrodni katyńskiej. Co gorsza, część tych nielicznych źródeł przepadła.

Czy ekspozycja będzie opowiadać także o wydarzeniach z Małopolski Wschodniej, Lubelszczyzny i terenów przygranicznych? Choćby mordzie pod Bełżcem, gdzie 16 czerwca 1944 roku zatrzymano pociąg osobowy, jego polskich pasażerów wyprowadzono do lasu i zamordowano?

Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby omawiać konkretny układ ekspozycji. Poza tym to będzie decyzja kierownictwa placówki, uzależniona od tego, jakie materiały zgromadzą. Należy jednak pamiętać, iż mówimy o tragedii, która objęła swoim zasięgiem dziesiątki, o ile nie setki gospodarstw, wsi i miasteczek.

Planowane jest stworzenie cyfrowego archiwum ofiar i świadków?

Digitalizacja jest standardem współczesnego muzealnictwa. Dlatego jak najbardziej zakładamy wykorzystanie nowoczesnych narzędzi dokumentacji i archiwizacji. Takie cyfrowe zbiory miałyby wielką wartość badawczą i symboliczną. Dodatkowo ułatwiłyby każdemu z nas dotarcie do wiarygodnych faktów o Wołyniu i budowanie powszechnej świadomości o tamtej tragedii.

Czy powstające muzeum będzie powiązane z dalszymi działaniami państwa polskiego na rzecz poszukiwań, ekshumacji i godnego pochówku ofiar?

Na pewno. Traktuję muzeum jako bardzo istotny i uzupełniający element w całym spektrum działań Polski na rzecz zachowania pamięci i udokumentowania tragedii Kresów. Żeby tak się stało nasi badacze muszą mieć dostęp do wszystkich możliwych danych i miejsc pochówku. Bez tego nie zbudujemy pełnego obrazu tego co zaszło, nie upamiętnimy wszystkich ofiar, nie wskażemy sprawców i nie otrzymamy potwierdzenia, iż stronie ukraińskiej również zależy na dialogu.

Czy muzeum może stać się miejscem, które będzie dokumentowało również proces poszukiwań i identyfikacji ofiar?

Muzeum może pełnić rolę miejsca gromadzenia wiedzy o prowadzonych badaniach, identyfikacji ofiar oraz działań mających na celu przywracanie tożsamości ofiarom.

Czy wyobraża Pan sobie, iż w muzeum powstanie specjalna przestrzeń poświęcona tym, którzy wciąż nie mają grobów?

Jak już wspomniałem, układ ekspozycji powinien odzwierciedlać zgromadzone materiały, ale o konkretach powinni decydować badacze i personel muzeum.

Jak pogodzić dzisiejsze wsparcie Polski dla Ukrainy z obowiązkiem mówienia prawdy o zbrodniach UPA?

Ukraina jest teraz w szczególnie trudnej sytuacji. Z jednej strony musi pamiętać o historii i się z nią mierzyć, z drugiej – próbuje wykorzystywać przeszłość do scalania społeczeństwa, w tym nacjonalistów. Jednocześnie, niezależnie od tego, jak oceniamy te działania, musimy pamiętać, iż dzięki wysiłkowi Ukrainy, zyskujemy czas na rozbudowę i wzmacnianie naszych zdolności obronnych. Pomagamy Ukrainie, bo nie akceptujemy działań Putina, bo z czysto ludzkiego punktu widzenia wspieramy napadniętych. Pomimo trudnej historii.

Niedawne decyzje władz Ukrainy o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” wywołały w Polsce ogromne emocje. Czy takie gesty utrudniają budowanie szczerego partnerstwa?

Oczywiście, iż tak.

Pana zdaniem Ukraińcy rozumieją, jak bolesne było to dla Polaków?

Niektórzy z pewnością to rozumieją. Ale, niestety, pewna część tamtejszego społeczeństwa ma skrajne poglądy i dla nich gloryfikacja UPA nie jest żadnym problemem. To dlatego władze budują politykę historyczną m.in. w oparciu o nacjonalizm wykorzystujący pozytywny mit UPA i ludzi pokroju Dmytro Klaczkiwskiego czy Romana Szuchewycza. Znając dzieje Europy ostatniego stulecia, nie możemy zapominać, iż gdy ekstremiści zaczynają kształtować percepcję społeczną i ludzie się temu poddają, to najczęściej kończy się to tragedią. Tak właśnie było na Wołyniu. Dlatego trzeba postawić tamę takim decyzjom, jak ta z nadawaniem jednostce imienia „Bohaterów UPA”. gwałtownie i zdecydowanie.

Muzeum w Chełmie to także forma pokazania Ukrainie naszej niezgody na próby relatywizowania tej historii?

Dokładnie tak. Muzeum musi opowiadać historię, przedstawiać fakty. Nie ma w nim miejsce na relatywizowanie, politykę czy manipulowanie przeszłością.

Ukraińskie MSZ mówi, iż na sporach historycznych między Polską i Ukrainą korzysta Rosja. Czy to nie próba zamykania Polakom ust w sprawie Wołynia i gloryfikowania zbrodniarzy?

Rosja z pewnością wykorzysta każdą możliwą okazję, żeby zaogniać stosunki między naszymi krajami. Wołyń jest dla Kremla szczególnie wdzięcznym tematem, traktuje go jak klin wbijany między nasze społeczeństwa. Paradoksalnie, świadomość tej rosyjskiej ingerencji pozwala na trzeźwiejszą ocenę rzeczywistości i uznanie, iż w interesie Ukrainy jest szukanie okazji do dialogu z Polską – krajem, który od 2022 roku przekazał jej ok 16,45 mld zł w ramach donacji sprzętu i wyposażenia wojskowego.

Gdzie jest granica między odpowiedzialną polityką wobec Ukrainy a obowiązkiem obrony polskiej pamięci historycznej?

Mając na uwadze prozachodnie aspiracje Kijowa, kwestia Wołynia będzie elementem dalszych dyskusji i działań między naszymi krajami. Tej historii nie da się wymazać. Żaden odpowiedzialny polski polityk nigdy nie powie „zapomnijmy o tym” i rządzący Ukrainą muszę mieć tego świadomość. Poza tym, swoje piętno na naszych relacjach odciska oczywiście rosyjska dezinformacja.

Czyli nie ma szans na prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie bez jasnego uznania prawdy o zbrodni wołyńskiej?

Czym dla nas jest to „prawdziwe pojednanie”, choćby w obliczy olbrzymiej pomocy jakiej zwykli Polacy udzielili Ukraińcom po pełnoskalowej agresji Rosji w 2022 roku? Tamten zbiorowy odruch solidarności pokazuje, iż na poziomie międzyludzkim do takiego pojednania może dojść szybciej niż nam się wydaje. Czy jest ono możliwe na poziomie politycznym i historycznym? Czas pokaże.

Czy w muzeum będzie też miejsce dla historii Ukraińców, którzy ratowali Polaków przed śmiercią?

Trzeba odtworzyć pełną paletę postaw, a więc pokazać także tych, którzy potrafili oprzeć się tamtemu morderczemu szaleństwu, którzy swoim bohaterstwem podtrzymywali nadzieję na to, iż człowiek może być ludzki i iż może w tej postawie wytrwać. choćby w najczarniejszych momentach dziejów.

Czy pokazanie takich postaw może pomóc w budowaniu prawdy bez nienawiści?

Nawet w najtrudniejszej sytuacji, w obliczu największej tragedii, człowiek może być silniejszy niż podziały.

Wielu młodych ludzi kojarzy Wołyń tylko z kilku zdań w podręczniku albo z internetowych sporów, często mało merytorycznych. Jak muzeum ma dotrzeć do młodego pokolenia?

Sam fakt powstania placówki jest dużym krokiem naprzód. Zebranie w jednym miejscu prawdy o Wołyniu pozwala dotrzeć z tą wiedzą do młodych ludzi. Oczywiście, kwestią otwartą pozostaje formuła przekazania im tej wiedzy w sposób atrakcyjny przy jednoczesnym zachowaniu pamięci i powagi o tym, o czym mówimy.

Czy planowane są lekcje muzealne, programy edukacyjne, kooperacja ze szkołami i harcerstwem?

Z pewnością muzeum będzie otwarte na wszelkie tego typu inicjatywy. To powszechna praktyka. Wystarczy spojrzeć na Muzeum Wojska Polskiego, które realizuje lekcje muzealne, konferencje, warsztaty i projekty edukacyjne kierowane do szkół, organizacji społecznych oraz środowisk akademickich.

Czy muzeum będzie przygotowane także pod kątem dzieci, których rodzice będą chcieli wprowadzić je w ten trudny temat w sposób odpowiedzialny?

Tłumaczenie najmłodszym tak traumatycznej historii z pewnością jest olbrzymim wyzwaniem. Naszą intencją jest stworzenie przestrzeni umożliwiającej przekazywanie trudnej wiedzy historycznej w sposób odpowiedzialny i dostosowany do wieku odbiorców.

Co powstanie muzeum oznacza dla Chełma jako miasta?

Muzeum – niezależnie od jego tematyki – to nie tylko potencjalne miejsca pracy, ale również istotny punkt na mapie polskiego muzealnictwa. To szansa na promocję miasta oraz współpracę z innymi ośrodkami naukowymi i akademickimi.

Czy ta instytucja może stać się jednym z najważniejszych miejsc pamięci w Polsce Wschodniej?

Patrząc na to przez pryzmat historyczny oraz regionalny, muzeum z pewnością będzie miało do odegrania bardzo dużą rolę. To czy stanie się ośrodkiem wiodącym w dużej mierze będzie zależało nie tyle od samego muzeum, co od społecznego zainteresowania jego zbiorami.

Czy muzeum może przyciągać do Chełma szkoły, historyków, rodziny kresowe i turystów zainteresowanych historią?

Zdecydowanie tak. Przecież będzie to pierwsza placówka poświęcona tylko tej konkretnej tematyce.

Czy samorząd Chełma będzie miał realny wpływ na kształt tego miejsca?

Chcielibyśmy, aby muzeum było również miejscem szczególnym dla społeczności lokalnej. Dlatego oczywistym jest otwartość na współpracę z samorządem, szczególnie w kontekście upowszechniania wiedzy o placówce i jej eksponatach.

Czy w tworzenie muzeum zostaną włączone środowiska kresowe, rodziny ofiar i regionaliści?

Na tle całej tragedii Wołynia chcemy również pokazać tragiczny los zwykłych ludzi – jego mieszkańców i ich rodzin – także tych, które dziś przechowują jedynie wspomnienia jakie pozostawili im w spadku ich najbliżsi. Liczę, iż muzeum będzie ośrodkiem integrującym wszystkich, którzy przechowują pamięć o Wołyniu lub interesują się tą tematyką ze względów naukowych czy społecznych.

Czy planowane są konsultacje społeczne dotyczące wystawy i programu muzeum?

Pozostawiłbym to ekspertom. Ekspozycja muzealna rządzi się swoimi prawami i znajduje odzwierciedlenie nie tylko w wiedzy historycznej opiekuna (kustosza), który powinien być specjalistą wysokiej klasy w danym obszarze, ale również w zasobach placówki. Im są one bogatsze tym lepiej można taką wystawę przygotować.

Czy muzeum ma szansę stać się dla Chełma nie tylko miejscem pamięci, ale także istotną instytucją kultury i edukacji?

Z pewnością szczególnie, iż pamięć o Wołyniu jest tutaj wciąż żywa, to duża szansa dla muzeum pod kątem jego rozwoju, który wiąże się przecież z zaangażowaniem i zainteresowaniem społecznym. Liczę, iż placówka będzie miał silne wsparcie. Nie tylko mieszkańców, ale również władz lokalnych.

Kiedy będziemy mogli wejść do Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie?

Realny termin udostępnienia pierwszej części muzeum jest uzależniony od zakończenia procesu regulacji kwestii własnościowych, zawarcia niezbędnych porozumień oraz rozpoczęcia prac projektowych i budowlanych. Ostateczny harmonogram powstanie po zakończeniu uzgodnień formalno-prawnych.

Czy może Pan zadeklarować, iż ten projekt nie zatrzyma się na poziomie listu intencyjnego i zapowiedzi?

Projekt znajduje się w tej chwili na etapie znacznie bardziej zaawansowanym niż sama deklaracja. Opracowano wstępne koncepcję funkcjonalne, realizowane są zlecone przez miasto Chełm prace rewitalizacyjne budynków, przeprowadzono analizy techniczne i wizje lokalne. Prowadzone są uzgodnienia dotyczące adaptacji nieruchomości, a Muzeum Wojska Polskiego oraz Miasto Chełm realizują działania przygotowawcze niezbędne do rozpoczęcia inwestycji.

Jakie będą najbliższe trzy konkretne kroki w tej sprawie?

Po pierwsze, powołanie zespołu koordynacyjnego złożonego z przedstawicieli Miasta, Muzeum i resortu obrony narodowej. Następnie – zawarcie stosownych porozumień pomiędzy Miastem Chełm a Muzeum Wojska Polskiego oraz rozpoczęcie prac projektowych, które pozwolą stworzyć program funkcjonalno-użytkowy i ostateczną koncepcję ekspozycji muzealnej.

Czy mieszkańcy Chełma mogą traktować tę decyzję jako pewną?

Zarówno władze Chełma, jak i Muzeum Wojska Polskiego prowadzą działania zmierzające do realizacji przedsięwzięcia. Wszystko zmierza we adekwatnym i pożądanym przez wszystkich kierunku.

Idź do oryginalnego materiału