Weto

bezkamuflazu.pl 2 godzin temu

Nie wierzcie tym, którzy piszą, iż na Kremlu strzelają dziś korki szampanów, bo prezydent RP zawetował ustawę o SAFE. W Moskwie dobrze wiedzą, iż unijne pieniądze i tak do Polski trafią. Później i na nieco gorszych warunkach, ale będzie z czego wzmacniać potencjał obronny. Więc – patrząc z perspektywy putinoidów – nie ma się z czego cieszyć.

To znaczy jest – ale nim rozwinę tę myśl, pozwólcie na krótkie wprowadzenie. Moskwę strasznie bolą te nasze zbrojenia. Im ich więcej, im szybciej i efektywniej się toczą, tym bardziej zamyka się rosji okienko strategiczne do ataku na Polskę. W perspektywie kilku lat może się zamknąć całkowicie – w tym sensie, iż atak na nas będzie dla nich kompletnie nieopłacalny.

Zgrzyta więc Moskwa zębami na wszelkie „turbodoładowania”, które w szybszym tempie mnożą nasz potencjał. Z ich perspektywy SAFE to czyste zło.

Ale złem było to, co działo się już wcześniej – militarne przebudzenie sprzed kilku lat. Stał za tym ówczesnym pisowski rząd – chwała mu za to – ale stała też niemal cała opozycja. Remilitaryzacja była wynikiem politycznego konsensusu, porozumienia ponad podziałami. Które, co istotne, przetrwało zmianę władzy i zamianę politycznych ról. Zbrojenia kontynuowano – jeszcze bardziej spektakularnie – przedkładając dobro państwa ponad partyjne interesy.

Mieli więc rosjanie dwa powody do zmartwień – nie tylko ów rosnący potencjał, ale też ową zgodę; fakt, iż Polacy potrafili wyjąć kwestię bezpieczeństwa z bieżącej politycznej napierdalanki.

Ale w ostatnich tygodniach coś się zmieniło. PiS wykonało woltę, n a g l e stając się zdecydowanym wrogiem programu, który mógłby w krótkim czasie zmultiplikować nasze możliwości obronne. Pisowski prezydent nie wyszedł z szeregu, czego zwieńczeniem jest dzisiejsze weto.

Nawrocki mówi, iż ma kontrpropozycję. Bzdura; cała ta idea zerowego SAFE to ekonomiczne mrzonki; jeżeli chcecie, mogę w innym wpisie rozłożyć to na czynniki pierwsze. Na potrzeby tego postu poprzestańmy na stwierdzeniu, iż duet Nawrocki-Glapiński wymyślił pretekst dla weta, nic więcej. A samo weto potrzebne jest wyłącznie po to, by rząd nie miał sukcesu, jakim byłyby zdobyte tanim kosztem miliardy dla naszej zbrojeniówki. Zwłaszcza iż duża część tych pieniędzy zostałaby wydatkowana przed kolejnymi wyborami. Oto cała tajemnica pisowskiej SAFE-histerii i dzisiejszego weta.

Gdzie tu rosjanie? Ano właśnie daliśmy im dowód, iż nie ma już dla nas żadnej świętości, iż bezpieczeństwo też może być zakładnikiem polityki wewnętrznej. Że logika interesu partyjnego jest ważniejsza niż racja stanu. Byleby „nasi znów rządzili”.

I właśnie z tego powodu na Kremlu strzelają dziś korki; putinoidy mogą mieć nadzieję, iż „polaczki same się załatwią”.

—–

A gdybyście chcieli wesprzeć mnie w dalszym pisaniu, polecam się poniżej.

Tych, którzy wybierają opcję wsparcia „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.

Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:

Szanowni, to dzięki Wam powstają także moje książki! W sklepie Patronite możecie nabyć je w wersji z autografem i pozdrowieniami. Szeroka oferta pod tym linkiem.

Idź do oryginalnego materiału