W Krakowie i Przemyślu się udało. A w Płocku?

portalplock.pl 1 godzina temu

Również i do prezydenta Andrzeja Nowakowskiego trafiła petycja, w tym wypadku jednak z apelem o całkowite zakończenie współpracy z naszym miastem partnerskim na Ukrainie - Żytomierzem.

- Jej dalsze utrzymywanie jest sprzeczne z pamięcią o polskich ofiarach ludobójstwa dokonanego na Polakach oraz z obowiązkiem ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywateli - uważa autor, Marek Tucholski z płockiej Konfederacji.

W dokumencie zwraca uwagę na istniejące w Żytomierzu ulice, którym nadano imiona ukraińskich skrajnych nacjonalistów, działania zmierzające do budowy pomnika Bandery czy wydarzenia i manifestacje organizowane na cześć zbrodniarza.

- Partnerstwo powinno opierać się na wzajemnym szacunku, wspólnych wartościach oraz poszanowaniu pamięci historycznej. Nie można oczekiwać od mieszkańców Płocka, aby ich miasto utrzymywało oficjalną współpracę z samorządem, który w przestrzeni publicznej honoruje osoby i środowiska kojarzone z mordami na ludności polskiej - argumentuje Tucholski.

Radni uważają, iż to celowe podsycanie nienawiści

Petycję najpierw rozpatrywała komisja. Co prawda zasiada w niej tylko trzech radnych, ale każdy z nich reprezentuje inną formację polityczną. W tym wypadku byli jednomyślni i zagłosowali przeciw.

Dłuższa dyskusja odbyła się podczas październikowej sesji rady miasta.

- Rozumiem, iż ta kwestia budzi ogromne emocje. To nie jest zwykła debata o tabelkach budżetowych, tylko o wartościach, pamięci historycznej i odpowiedzialności za przyszłość. Potępiam i zawsze będę potępiał zbrodniczą ideologię integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. Stepan Bandera, Roman Szuchewycz oraz OUN-UPA są odpowiedzialne za ludobójstwo na dziesiątkach tysięcy naszych rodaków. Czczenie tych postaci na ulicach jakiegokolwiek miasta jest dla nas bolesne i nieakceptowalne. Mimo to, będę dzisiaj głosował przeciw. Po pierwsze, dlatego, iż obrażanie się i obracanie plecami nie sprawi, iż pomniki czy nazwy ulic znikną - przeciwnie. W ramach partnerskich spotkań możemy i mamy prawo i obowiązek mówić wprost, bez owijania w bawełnę jak bardzo nas ta polityka historyczna rani. jeżeli zerwiemy współpracę, nas głos przestanie być słyszalny. Po drugie, musimy pamiętać do kogo kierujemy naszą współpracę. Żytomierz to jedno z największych skupisk Polonii za granicą. W ten sposób uderzymy rykoszetem w tamtejszych Polaków. Po trzecie - obecny kontekst. Odcięcie kanału pomocy humanitarnej z powodów historycznych byłoby gestem małostkowym i niegodnym tradycji Płocka

- tłumaczył radny Michał Sosnowski.

Wtórował mu przewodniczący płockiego klubu PSL.

- Pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej wymaga prawdy, szacunku i konsekwencji. Nie ma zgody na relatywizowanie tych zbrodni ani usprawiedliwianie sprawców. Ale nie zgadzam się na wykorzystanie tak bolesnej historii do bieżącej walki politycznej. Jako radny z niepokojem obserwuje działania płockiej Konfederacji. W mojej ocenie zbyt często sprowadzają się one do wzbudzania emocji i zaostrzania sporów zamiast przedstawienia konstruktywnych rozwiązań - mówił Tomasz Kominek.

Jego zdaniem także skala poparcia działań OUN-UPA na Ukrainie została przez autora petycji wyolbrzymiona.

- Spójrzmy chociażby na marsz w Żytomierzu, który w kuluarach tej dyskusji był mocno eksponowany. Weług przywołanych doniesień, uczestniczyło w nim około 200 osób. A miasto i subregion Żytomierza liczy około 260 tys. Nikt z nas nie ma też pewności skąd te 200 osób przyjechało czy zostało przywiezione. Nie umniejszam znaczeniu takich wydarzeń, ale kluczem jest zachowanie adekwatnej proporcji. Nie daje to podstaw do przypisywania takich poglądów całej społeczności. Nie można też automatycznie przypisywać władzom miasta odpowiedzialności za każdą organizowaną manifestację - wyjaśniał.

W podobnym tonie wypowiedział się Szymon Stachowiak z PiS. Podobnie jak przedmówcy potępił pochwalanie grup i osób odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach, jednocześnie nie zgadzając się ze sposobem rozwiązania problemu, które zaproponowała Konfederacja.

- Stanowisko i zachowanie, które przyjmują podczas przedstawiania i argumentowania tej petycji jest absolutnie niedopuszczalne, obrzydliwe, propagandowe i niepoważne. Praktycznie każde wystąpienie sprawozdawcy było czymś paskudnym. Sugestia, iż najważniejsi są dla nas Ukraińcy, a nie interes Płocczan, czy iż my sami jesteśmy jak Ukraińcy, bo takie hasła padały, to jest prymitywny populizm, na który nie ma zgody. I oczywiście podpisuję się pod słowami, iż jest to działanie polityczne i próba wykorzystywania negatywnych emocji społeczeństwa - ocenił przewodniczący płockiego klubu PiS.

Nie uważa się jednak za zwolennika obecnej polityki miasta wobec naszych sąsiadów.

- Po raz kolejny krytykuję bierność, jaką się wykazało miasto w tym obszarze. Gdybyśmy swoje stanowisko przedstawili jasno i formalnie, to dziś przestrzeni na te populizmy i podsycanie nienawiści by nie było. Podejmujmy konkretne i jasne działania w kontakcie z naszymi partnerami ukraińskimi, dążące do tego, aby podkreślać jak bardzo nie zgadzamy się na politykę historyczną prowadzoną przez Ukrainę. Nie udawajmy też, iż to jest jakiś margines czy skrajny przypadek, bo to jest polityka historyczna Ukrainy i o tym należy mówić - uzupełnił.

Decyzja zapadła. Petycję odrzucono

Na sam koniec głos zabrał prezydent Andrzej Nowakowski, który docenił postawę radnych.

- Cieszę się, iż w tej sprawie mówimy jednym głosem. Zło trzeba nazwać złem i nie wolno o nim zapomnieć. Ale nie wolno na nim budować przyszłości - mówił.

Jako swoistą klamrę dyskusji przedstawił prezentację, gdzie pokazano i opisano całą historię partnerstwa pomiędzy Płockiem a Żytomierzem, które choć formalnie rozpoczęło się w 2012 r., zmierzające do tego kroki podejmowano już pięć lat wcześniej.

Gdy doszło do głosowania, wyłamał się tylko jeden radny - "za" przyjęciem petycji opowiedział się były prezydent Mirosław Milewski, "przeciw" wszyscy przedstawiciele miejskiej koalicji PO-PSL, a reszta radnych PiS-u wstrzymała się od głosu.

Idź do oryginalnego materiału