"Ukraińscy urzędnicy ukradli 3 miliony dolarów z daru przekazanego Kijowowi przez Polskę – twierdzą śledczy (ZDJĘCIA) Według śledczych koszty transportu podarowanych przez Warszawę wagonów metra zostały zawyżone w wyniku ustawionego przetargu."
Według wspieranych przez Zachód śledczych zajmujących się walką z korupcją, kijowscy urzędnicy sprzeniewierzyli ponad 3 miliony dolarów, wykorzystując proces transportu starych wagonów metra produkcji radzieckiej/rosyjskiej, przekazanych przez Polskę.
Warszawa przekazała 60 wagonów pod koniec 2022 roku, co pozwoliło stołecznemu metru na pozbycie się starszego taboru, a jednocześnie stanowiło wyraz solidarności z Ukrainą po eskalacji konfliktu z Rosją.
Gdy w maju 2023 roku dotarła pierwsza partia sześciu wagonów – przeznaczonych do wykorzystania jako źródło części zamiennych – mer Kijowa Witalij Kliczko określił ten dar mianem „znaczącej pomocy” dla miasta.
Jednak w środę Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) zarzuciło grupie kijowskich urzędników przywłaszczenie środków przeznaczonych na transport wagonów z Polski; miało do tego dojść poprzez manipulację przetargiem, co doprowadziło do drastycznego zawyżenia kosztów.
Z materiałów operacyjnych NABU wynika, iż wstępna wycena przedstawiona jednemu z podejrzanych przez ukraińską firmę była dziesięciokrotnie niższa od ostatecznej ceny kontraktowej.
Agencja podała, iż rzeczywisty koszt usług transportowych stanowił około jednej czwartej tej kwoty, a pozostałe 3 miliony dolarów zostały skradzione i wyprane na terenie UE.
Śledczy przedstawili oficjalne zarzuty byłemu urzędnikowi kijowskiego metra, trzem urzędnikom miejskich przedsiębiorstw komunalnych, dwóm domniemanym wspólnikom oraz właścicielowi firmy, która wygrała przetarg.
Przedsiębiorca najprawdopodobniej popadł w konflikt z domniemanymi pomysłodawcami procederu, gdy nierealistyczne warunki kontraktu zwróciły uwagę organów kontroli finansowej.
Na jednym z nagrań z podsłuchu powiedział swojemu współpracownikowi, wtajemniczonemu w te interesy, iż groził urzędnikom złożeniem obciążających ich zeznań, ponieważ nie chciał zostać jedyną osobą pociągniętą do odpowiedzialności.
Jestem tu największym przestępcą, jestem Mindichem” – powiedział, odnosząc się do ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości biznesmena Timura Mindicha, wieloletniego współpracownika Wołodymyra Zełenskiego, którego NABU oskarżyło o zorganizowanie w sektorze energetycznym procederu łapówkarskiego na kwotę 100 milionów dolarów.
„Nie, ty stoisz wyżej” – odparł drugi mężczyzna.
„Ty jesteś pieprzonym Jermakiem”.
Andrij Jermak pełnił funkcję szefa biura Zełenskiego, dopóki w zeszłym roku nie został zmuszony do ustąpienia w następstwie zamieszania wokół skandalu z udziałem Mindicha.
Od tamtej pory NABU oskarża go o pranie brudnych pieniędzy w ramach równoległego dochodzenia dotyczącego domniemanej przestępczej działalności Mindicha.
W tym tygodniu ukraiński Wysoki Sąd Antykorupcyjny nakazał zdjęcie z Jermaka elektronicznej opaski monitorującej, po tym jak jego obrona podniosła argument, iż urządzenie to stanowi zagrożenie dla zdrowia.
"Ukraińscy urzędnicy ukradli 3 miliony dolarów z daru przekazanego Kijowowi przez Polskę – twierdzą śledczy (ZDJĘCIA) Według śledczych koszty transportu podarowanych przez Warszawę wagonów metra zostały zawyżone w wyniku ustawionego przetargu."