Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odniosło się do krytyki po nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy "Bohaterów UPA". Rzecznik resortu Heorhij Tychyj wyraził żal z powodu ostrej reakcji w Polsce i zapewnił, iż ukraińscy żołnierze nie mieli zamiaru obrazić Polaków. Podkreślił również, iż na sporach historycznych między Polakami i Ukraińcami korzysta przede wszystkim Moskwa.
Ukraina reaguje na spór o "bohaterów UPA". MSZ: Nie chcieliśmy

Stanowisko ukraińskiego MSZ pojawiło się po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy honorowej nazwy "Bohaterów UPA". W Polsce wywołało to falę krytyki. Karol Nawrocki zapowiedział, iż będzie wnioskował o odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego.
Ukraińskie MSZ wyraża żal po reakcji Polski
Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj stwierdził, iż reakcja części polskiej opinii publicznej i polityków stoi w sprzeczności z rozwojem relacji między oboma krajami w ostatnich miesiącach.
Jak podkreślił, przez ostatnie półtora roku Polska i Ukraina poczyniły postępy w sprawach historycznych. Wznowiono poszukiwania i ekshumacje miejsc pochówku, a także utworzono Kongres Historyków, który ma pomagać w rozwiązywaniu trudnych kwestii z przeszłości.
- Dyskusja dotycząca przeszłości powinna być merytoryczna i oparta na wiarygodnych źródłach. Nasza historia potwierdza, iż na sporach między Ukraińcami i Polakami korzysta wyłącznie Moskwa - przekazał rzecznik ukraińskiego MSZ.
ZOBACZ: Mocne słowa po decyzji Zełenskiego. W studiu padły propozycje ws. Ukrainy
"Nie chcieliśmy obrazić narodu polskiego"
Tychyj odniósł się również do motywacji żołnierzy, którzy zabiegali o nadanie jednostce honorowej nazwy. Jak zaznaczył, dla ukraińskich wojskowych symbolika UPA oznacza przede wszystkim walkę przeciwko imperialnej polityce Moskwy i nie jest wymierzona przeciwko Polsce.
- Inicjując nadanie honorowego tytułu dla swojego pododdziału nasi żołnierze z pewnością nie mieli na celu obrażenia przyjaznego narodu polskiego. Dla nich walka UPA symbolizuje wyłącznie opór wobec imperialnej polityki Moskwy i w żadnym wypadku nie jest wymierzona przeciwko Polakom - przekazał.
MSZ przypomina o wspólnej historii Polski i Ukrainy
Rzecznik ukraińskiego resortu spraw zagranicznych zwrócił uwagę, iż historia relacji między Polakami i Ukraińcami nie ogranicza się wyłącznie do konfliktów i tragicznych wydarzeń.
Przypomniał, iż w czasie II wojny światowej dochodziło do tragedii i zbrodni po obu stronach, ale jednocześnie oba narody mają również doświadczenia wspólnej walki przeciw Moskwie.
W tym kontekście wymienił m.in. bitwę pod Orszą, Cud nad Wisłą oraz wspólną akcję polskiego i ukraińskiego podziemia przeciw NKWD w Hrubieszowie. Według Tychyja właśnie takie doświadczenia powinny stanowić fundament dalszego dialogu między oboma państwami.
ZOBACZ: Prezydent chce odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego. Sikorski komentuje: Nie stoi ponad państwem
Kijów deklaruje dalszy dialog
Ukraińskie MSZ zapewniło również, iż pozostaje gotowe do dalszej współpracy z Polską w sprawach historycznych. Rzecznik podkreślił, iż Ukraina konstruktywnie odpowiada na polskie wnioski dotyczące ekshumacji i chce kontynuować dialog bez niepotrzebnych emocji.
- Nie możemy pozwolić, aby kłótnie o przeszłość podważyły nasz opór wobec wspólnego wroga teraz, gdy Ukraina przy wsparciu Polski powstrzymuje rosyjską agresję. Jesteśmy wdzięczni Polsce i narodowi polskiemu, którzy od pierwszych minut tej niesprowokowanej i zbrodniczej wojny wspierają Ukrainę - przekazał przedstawiciel ukraińskiego MSZ.
ZOBACZ: "Zanim będzie za późno!". Tusk apeluje do prezydentów Polski i Ukrainy
Spór po decyzji Zełenskiego
Kontrowersje wywołała decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy "Bohaterów UPA". Ukraińska Powstańcza Armia jest w Polsce uznawana za organizację odpowiedzialną za zbrodnię wołyńską.
W reakcji na decyzję prezydenta Ukrainy Karol Nawrocki zapowiedział, iż będzie wnioskował o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Sprawa wywołała szeroką dyskusję zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, a w kolejnych dniach głos zabierali przedstawiciele władz obu państw.














