Tych zbiorów nigdzie indziej w Polsce nie znajdziecie! Wyjątkowa atrakcja znów będzie otwarta [ROZMOWA]

portalplock.pl 2 godzin temu

Muzeum Historii Medycyny nie znajdziemy na mapach jako stałej atrakcji turystycznej. Czy mógłby pan więc opowiedzieć, czym ono dokładnie jest i jak funkcjonuje?

Włodzimierz Nowatorski: Wszystkie zbiory znajdują się w moim mieszkaniu. Kiedyś prowadziłem tu gabinet chirurgiczny, później trzy pokoje przeznaczyłem na muzeum. W jednym znajdują się gabloty lekarskie pełne sprzętu medycznego z różnych dziedzin. Wszystkie są zebrane, ponumerowane i skatalogowane. Drugi pokój został zaaranżowany na gabinet starego, przedwojennego doktora - łącznie z meblami czy książkami. W trzecim trzymam za to większe sprzęty, które nie pomieściły się w pierwszym, np. stary stół z sali operacyjnej czy lampy.

Od jak dawna muzeum jest otwarte?

Będzie już kilkanaście lat. Zaczynaliśmy mniej więcej gdy Płock przyłączył się do akcji Noc Muzeów i od tamtej pory praktycznie co roku biorę w niej udział. Tym razem się nie udało, ponieważ miałem już zaplanowany wyjazd do Budapesztu, dlatego organizujemy zwiedzanie tydzień później. Oprócz Nocy Muzeów czasem przychodzą również wycieczki szkolne czy znajomi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż to nie są wielkie pomieszczenia, a raczej ściśnięte gabloty. Choć ze zbiorów z pewnością można byłoby zrobić pełnoprawne muzeum.

Myślał pan kiedyś o tym?

W Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu są piękne muzea farmacji, ale muzeum historii medycyny jako takiego w Polsce nie ma. Ewentualnie jednostkowe zdarzają się przy uniwersytetach medycznych. Uważam, iż to wielka szkoda. Wielokrotnie próbowałem napomknąć o tym różnym ludziom, ale niestety nikt nie był tym zainteresowany, więc odpuściłem. .

Rzeczywiście szkoda, mogłoby powstać z tego coś naprawdę wyjątkowego. Prawdopodobnie znalazłoby się też sporo chętnych, którzy chcieliby je zobaczyć. Ilu zwiedzających przychodzi na przykład podczas takiej Nocy Muzeów?

W tamtym roku, mimo iż pogoda nie dopisała, było sto osób. Dwa lata temu około 180. Jak pierwszy raz się otworzyłem było aż 350. Kolejka była naprawdę wielka, sąsiedzi się śmiali, iż musiałem sporo zarobić, skoro miałem tylu prywatnych pacjentów.

To wspaniałe, bo satysfakcję mieli zarówno ci ludzie, którzy zobaczyli te eksponaty po raz pierwszy, jak i ja, iż mogłem im o tym opowiedzieć.

Cofnijmy się na chwilę do przeszłości - kiedy zaczął pan zbierać?

Artefakty starej medycyny zbieram już od kilkudziesięciu lat. Zacząłem jakoś od razu po studiach. w tej chwili mam już ponad 1400 eksponatów.

Pokaźna liczba. Gdzie je pan znajduje?

Źródła są różne. Jeżdżę po antykwariatach i najróżniejszych targach, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Sporo pochodzi chociażby z Austrii. Oczywiście niektóre rzeczy przysyłali mi starsi lekarze - prowadzę listę, która liczy w tej chwili około 30 darczyńców. To dzięki nim udało mi się pozyskać fantastyczne eksponaty z czasów jeszcze przed II wojną światową. W pielęgnowaniu pasji oczywiście pomaga też rodzina, na którą zawsze można liczyć.

Choć podejrzewam jaka będzie odpowiedź, muszę zapytać: czy tego rodzaju zainteresowanie jest drogie?

O cenach czasami lepiej nie wspominać. A tak całkiem na poważnie - wiadomo, iż nie wszystko jest za darmo. Muszę przyznać, iż zainwestowałem w to naprawdę sporo pieniędzy. Ciężko mi powiedzieć ile byłby teraz warty każdy z eksponatów, tym pewnie musiałby zająć się rzeczoznawca, ale z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, iż są tu rzeczy, które na pewno mało nie kosztują.

Tego właśnie się spodziewałam. Co więc motywuje pana w tym hobby, lub inaczej: jaka jest pańska misja?

Aby się tego dowiedzieć, zapraszam do muzeum. Moje motto wisi i wprowadza tu wszystkich zwiedzających. Można wszystko dokładnie zobaczyć i zadać pytania, na które bardzo chętnie odpowiadam.

Muzeum Historii Medycyny znajduje się przy ul. Zofii Nałkowskiej 7 i będzie otwarte dla zwiedzających 23 maja od godz. 18:00 do 20:00.

Idź do oryginalnego materiału