Premier Donald Tusk ostrzegł, iż najbliższe tygodnie i miesiące mogą przynieść wzmożenie rosyjskich działań, a ich skutki mogą dotyczyć również Polski. Słowa padły po rosyjskim ataku na zachodnią Ukrainę, zaledwie około 2 km od polskiej granicy. Kilka dni później szef rządu poszedł jeszcze dalej: w Sejmie powiedział, iż późna jesień i zima mogą być najbardziej krytycznym okresem dotychczasowej wojny. Jednocześnie polskie władze nie informują o rozpoczęciu wojny na terytorium Polski ani o bezpośrednim ataku na nasz kraj.
Donald Tusk na konferencji prasowej w Brukseli. | Fot. Alexandros Michailidis / Shutterstock.13 września premier zwołał specjalną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa po nocnym rosyjskim ataku na Ukrainę. Oficjalnie potwierdzono, iż około 2 km od granicy z Polską zaatakowano stację benzynową lub jej bezpośrednie otoczenie oraz skład pociągu towarowego stojący na bocznicy. Polska przestrzeń powietrzna nie została wówczas naruszona.
„Najbliższe tygodnie i miesiące” – premier mówi o nasileniu działań
Donald Tusk powiedział podczas odprawy, iż spodziewa się wzmożonych działań ze strony Rosji.
„Najbliższe tygodnie i miesiące będą okresem bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej.”
Premier dodał, iż rząd nie może wykluczyć, iż eskalacja będzie dotyczyła również terytorium Polski.
To ważne rozróżnienie: Tusk nie ogłosił, iż wojna z Rosją jest nieuchronna. Mówił o ryzyku dalszej eskalacji oraz konieczności przygotowania państwa i sojuszników na różne scenariusze.
Kilka dni później padły jeszcze mocniejsze słowa
17 września premier przedstawił w Sejmie kolejne informacje dotyczące bezpieczeństwa Polski.
Według komunikatu KPRM Tusk powiedział wówczas, iż „późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie”. Powołując się na oceny służb wywiadowczych, mówił również o możliwości hybrydowych działań z wykorzystaniem dronów i rakiet wobec państw wspierających Ukrainę, w tym Polski.
Rząd zapowiedział w związku z tym dalsze wzmacnianie zabezpieczenia infrastruktury oraz współpracy z sojusznikami.
Atak był bardzo blisko Polski
13 września sytuacja była obserwowana przez polskie wojsko przez wiele godzin.
Podczas odprawy w RCB szef sztabu Dowództwa Operacyjnego przekazał, iż według dostępnych informacji podczas rosyjskiego ataku użyto prawdopodobnie ponad 700 dronów i około 40 pocisków balistycznych.
Polskie wojsko uruchomiło lądową obronę powietrzną oraz lotnictwo. W działaniach brały udział m.in. F-16 oraz śmigłowce Mi-17 i Black Hawk.
Ostatecznie nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Ważne sprostowanie dotyczące pociągu Kijów–Warszawa
W pierwszych godzinach po ataku pojawiały się informacje, iż rosyjski dron miał uderzyć w pociąg pasażerski kursujący na trasie Kijów–Warszawa.
Premier zaznaczył jednak podczas oficjalnej odprawy, iż strona polska nie potwierdzała takiego zdarzenia.
Potwierdzony był atak w odległości około 2 km od polskiej granicy na rejon stacji benzynowej oraz skład pociągu towarowego znajdującego się na bocznicy. Informacji o trafieniu pociągu pasażerskiego Kijów–Warszawa ani kolumny ciężarówek polskie służby wówczas nie potwierdziły.
Przejścia graniczne mają działać w specjalnym trybie
Tusk zwrócił uwagę również na infrastrukturę przy granicy z Ukrainą.
Rząd zakłada, iż w kolejnych miesiącach przejścia graniczne będą wymagały zwiększonej ochrony oraz szczególnego trybu pracy. Premier zapowiedział także rozmowy dotyczące mobilizowania sojuszników i przygotowania wspólnej reakcji, gdyby sytuacja tego wymagała.
Komendant Główny Straży Granicznej informował jednocześnie po wrześniowym ataku, iż sytuacja na polsko-ukraińskich przejściach była opanowana, a ruch odbywał się normalnie.
Polska utrzymuje podwyższone stopnie alarmowe
Podwyższona gotowość nie rozpoczęła się dopiero po ostatnim rosyjskim ataku.
Do 30 listopada 2026 roku na całym terytorium Polski obowiązują drugi stopień alarmowy BRAVO oraz BRAVO-CRP. Trzeci stopień CHARLIE obowiązuje na określonych obszarach infrastruktury kolejowej zarządzanej przez PKP PLK i PKP LHS.
MSWiA wyjaśnia, iż stopnie te mają charakter prewencyjny i są związane m.in. z sytuacją geopolityczną, wojną w Ukrainie oraz zagrożeniami hybrydowymi.
Nie oznaczają one polecenia ewakuacji ani informacji o bezpośrednim ataku na Polskę.
Rząd chce szybszej weryfikacji alarmujących informacji
Po wydarzeniach przy granicy premier wskazał jeszcze jeden problem: podczas kryzysu informacje pojawiają się bardzo szybko, a nie wszystkie są prawdziwe.
Tusk zażądał od służb możliwości bieżącego i szybkiego potwierdzania doniesień, szczególnie tych, które mogą wymagać natychmiastowej reakcji wojska lub władz.
Przykład informacji o rzekomym uderzeniu w pociąg pasażerski pokazuje, dlaczego ma to znaczenie.
Co adekwatnie oznaczają słowa premiera?
Na dziś oficjalne komunikaty nie mówią o rozpoczęciu wojny na terytorium Polski ani o decyzji o powszechnej mobilizacji czy ewakuacji ludności.
Mówią natomiast o podwyższonym ryzyku eskalacji wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie, wzroście aktywności w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy oraz przygotowaniu państwa na scenariusze obejmujące działania hybrydowe lub inne zagrożenia dla Polski.
To właśnie w tym kontekście należy rozumieć wypowiedź o „najbliższych tygodniach i miesiącach”.











![Uczniowie III LO w Ostrołęce z wizytą w Sejmie [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/813428691_122223866420540367_442382670146067492_n.jpg)

