Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump polecił sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi wstrzymać wszelką wymianę handlową z Hiszpanią.
– Poleciłem Scottowi Bessentowi, aby natychmiast zakończył z nimi (Hiszpanią – red.) wszystkie relacje handlowe – powiedział Trump podczas spotkania z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w Białym Domu.
Amerykański przywódca przypomniał, iż Madryt nie zdecydował się na zwiększenie nakładów na obronność. – A teraz Hiszpania oświadczyła, iż nie możemy korzystać z ich baz – dodał. Jego zdaniem postawa hiszpańskich władz nie jest przyjazna wobec Stanów Zjednoczonych.
– Hiszpania nie posiada niczego, czego potrzebujemy. Poza znakomitymi ludźmi. To wspaniały naród, ale rząd nie jest wspaniały – mówił dalej Trump.
Rząd w Madrycie w reakcji na te słowa przypomniał, iż USA są zobowiązane do przestrzegania prawa międzynarodowego oraz zawartych z Unią Europejską umów dwustronnych. „Dysponujemy odpowiednimi narzędziami, by zminimalizować ewentualne skutki embarga handlowego ze strony Stanów Zjednoczonych” – podano w komunikacie cytowanym przez agencję Reuters.
Wcześniej minister obrony Hiszpanii Margarita Robles, cytowana przez radio Cadena SER, poinformowała, iż bazy wojskowe na południu kraju, z których od wielu lat korzystają siły amerykańskie, nie wspierają operacji USA wymierzonej w Iran. Podkreśliła przy tym, iż ewentualna pomoc może być udzielana wyłącznie w granicach prawa międzynarodowego. Zaznaczyła również, iż porozumienie między Madrytem a Waszyngtonem dotyczące użytkowania baz nie daje amerykańskiej armii prawa do jednostronnych działań poza ustalonymi ramami.
Obecność wojsk USA w Hiszpanii sięga 1953 roku, kiedy podpisano tzw. pakt madrycki. Na jego mocy Amerykanie mogli budować bazy w zamian za wsparcie dla reżimu generała Francisco Franco. Dziś w Andaluzji funkcjonują dwie instalacje: baza lotnicza w Morón oraz morska w Rocie (w prowincji Kadyks na południowym zachodzie kraju), będące elementem systemu obronnego NATO. W Hiszpanii stacjonuje także pięć amerykańskich niszczycieli.
Podczas rozmów z Merzem Trump wyraził również niezadowolenie z postawy Wielkiej Brytanii. – To nie jest Winston Churchill – zaznaczył. Już wcześniej ocenił, iż premier Keir Starmer „nie był pomocny” w trakcie przygotowań do ataku na Iran, a jego reakcję określił jako „bardzo rozczarowującą”. Na początkowym etapie operacji przeciwko Iranowi Londyn nie wyraził zgody na wykorzystanie swoich baz wojskowych w regionie przez siły USA, a także odmówił bezpośredniego udziału w działaniach zbrojnych.
Stanowisko to uległo zmianie dopiero po ataku na brytyjską bazę na Cyprze.











