Trump daje ultimatum Iranowi. Takie będą konsekwencje odrzucenia żądania

warszawawpigulce.pl 9 godzin temu

W sobotę wieczorem czasu wschodnioamerykańskiego Donald Trump opublikował na platformie Truth Social wpis, który w ciągu godzin zdominował światowe agencje. Prezydent USA dał Teheranowi 48 godzin na pełne odblokowanie cieśniny Ormuz – i wprost wskazał, co zniszczy, jeżeli Iran nie spełni tego żądania. Irańska armia odpowiedziała natychmiast.

Fot. Shutterstock

Treść ultimatum: „zacznę od największej”

Trump napisał dosłownie, iż zaatakuje największą elektrownię, o ile Iran nie przestanie blokować cieśniny.

Odliczanie rozpoczęło się w sobotę o 23:45 czasu brytyjskiego – co oznacza, iż termin upływa w poniedziałek wieczorem. Trump nie sprecyzował, którą elektrownię uznaje za „największą”. Iran dysponuje ponad 400 elektrowniami. Największą pod względem mocy zainstalowanej elektrownią cieplną jest Shaheed Salimi Neka na wybrzeżu Morza Kaspijskiego, jednak elektrownią wodną o najwyższej produkcji jest zapora Karun-3. Odrębną kategorię stanowi elektrownia jądrowa w Buszehr na południu kraju – jedyna irańska instalacja nuklearna wytwarzająca energię elektryczną, znajdująca się ok. 1 200 km na południe od Teheranu.

Ewentualny atak na Buszehr oznaczałby wkroczenie konfliktu w zupełnie nowy wymiar – uderzenie w czynny reaktor jądrowy niesie ryzyko katastrofy radiologicznej na skalę regionalną, a potencjalnie globalną. Analitycy cytowani przez Newsweeka zaznaczają, iż zmiana strategii z celów wojskowych na infrastrukturę cywilną „fundamentalnie zmieniłaby regionalną premię za ryzyko” na rynkach surowców.

Irańska odpowiedź: „zniszczymy całą energetykę USA w regionie”

Irańska armia zareagowała niemal natychmiast po publikacji wpisu Trumpa. Według Agence France-Presse Teheran zapowiedział, iż w razie ataku na irańskie elektrownie zniszczy całą infrastrukturę energetyczną i odsalania wody należącą do USA w regionie. Nie sprecyzowano, które konkretne obiekty wchodziłyby w grę, jednak w Zatoce Perskiej i na Morzu Arabskim działa szereg baz i instalacji amerykańskich, w tym najważniejsze bazy na Bahrajnie i w Katarze.

To eskalacja na tle i tak już napiętej nocy. Kilka godzin przed opublikowaniem ultimatum irańskie rakiety uderzyły w izraelskie miasta Dimona i Arad na południu kraju. W samej Dimonie rannych zostało co najmniej 33 osoby, zniszczony został cały kwartał zabudowy mieszkalnej. Iran Rewolucyjna Gwardia oświadczyła, iż celem były „instalacje militarne”. Izrael określił atak jako „czysty terroryzm” i „jawną zbrodnię wojenną”. Premier Beniamin Netanjahu opublikował oświadczenie mówiąc: „This has been a very difficult evening in the battle for our future.” Dimona leży kilkanaście kilometrów od kompleksu badań jądrowych Negev.

Jak do tego doszło: od ataku 28 lutego do blokady Ormuz

Obecny kryzys jest bezpośrednią konsekwencją operacji wojskowej, którą USA i Izrael rozpoczęły 28 lutego 2026 roku. W jej trakcie zniszczono najważniejsze irańskie instalacje wojskowe i nuklearne, a w wyniku uderzeń zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oraz inni przedstawiciele władz Islamskiej Republiki. Nowym najwyższym przywódcą Iranu został Modżtaba Chamenei.

Iran odpowiedział masowymi atakami rakietowymi i dronami wymierzonymi w Izrael oraz arabskie państwa Zatoki Perskiej, które gościły amerykańskie siły zbrojne. Jednocześnie ogłosił pełną blokadę cieśniny Ormuz – kluczowego wąskiego gardła morskiego, przez które przed wojną przechodziło ok. 19 mln baryłek ropy i gazu LNG dziennie, czyli około 20% światowych dostaw. Ruch tankowców przez cieśninę spadł do ok. 600 tys. baryłek dziennie – niemal do zera. Setki statków stoją zakotwiczone po obu stronach cieśniny.

Konsekwencje są odczuwalne globalnie. Ceny benzyny w USA wzrosły od początku konfliktu o blisko jedną trzecią – do ok. 3,8 dol. za galon. Ceny ropy i LNG na rynkach światowych biją kolejne rekordy. Włoski rząd interweniował już w sprawie cen paliw na stacjach.

Pentagon rozbudowuje kontyngent, Kongres ma zapłacić 200 mld dol.

Choć jeszcze w piątek Trump sugerował, iż USA „zbliżają się do osiągnięcia celów” i rozważają ograniczenie operacji wojskowej, w ciągu kilkunastu godzin Pentagon ogłosił rozmieszczenie w regionie kolejnych 3 okrętów wojennych i ok. 2 500 marines – druga taka zapowiedź w ciągu jednego tygodnia. Łącznie w rejonie konfliktu przebywa już ok. 50 000 żołnierzy amerykańskich, co czyni to największy kontyngent USA na Bliskim Wschodzie od inwazji na Irak w 2003 roku. Pentagon zwrócił się przy tym do Kongresu o dodatkowe 200 mld dol. na finansowanie działań – kwota, którą analitycy cytowani przez Newsweek trudno godzą z zapewnieniami o bliskim końcu konfliktu.

Trump wcześniej twierdził publicznie, iż USA zniszczyły ponad 5 000 celów na terenie Iranu, w tym 90% zdolności rakietowych Teheranu, a także całą infrastrukturę wojskową chroniącą wyspę Chark – przez którą przepływa 90% irańskiego eksportu ropy. Iran ocenia z kolei, iż w wyniku ataków USA i Izraela uszkodzonych zostało ponad 61 000 obiektów cywilnych, z czego niemal 18 000 w samym Teheranie.

Sojusznicy odmawiają, Teheran nie chce negocjacji

W poprzednich dniach Trump zaapelował do Chin, Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii i NATO o wysłanie okrętów wojennych do eskortowania tankowców przez cieśninę Ormuz. Żadne z tych państw nie odpowiedziało wiążącą deklaracją. Wielka Brytania, Niemcy i Francja wprost odmówiły. Trump zagroził sojusznikom „problemami na przyszłość”, a Chinom – odwołaniem planowanej wizyty w Pekinie.

Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył, iż Teheran nie jest zainteresowany negocjacjami pokojowymi ze Stanami Zjednoczonymi. Analitycy z ośrodka Johns Hopkins cytowani przez „Financial Times” wskazują, iż Iran przyjął strategię długotrwałego wyczerpania – licząc na presję ekonomiczną i polityczną, która zmusi Waszyngton do ustępstw przed wyborami do Kongresu w listopadzie.

Czy Iran odblokuje cieśninę przed upływem 48-godzinnego terminu – nie wiadomo. Na razie Teheran nie dał żadnego sygnału gotowości do ustępstw.

Idź do oryginalnego materiału