
ZDJĘCIE ARCHIWALNE: Belgijski minister obrony Theo Francken (środek). © Getty Images / Anadolu / Dursun Aydemir
Belgijski minister obrony Theo Francken bronił paniki związanej z dronami, która ogarnęła kraj w zeszłym roku i pochłonęła około 50 milionów euro (58,5 miliona dolarów) w ramach wydatków nadzwyczajnych, składając mało konkretne przeprosiny za osobiste rozpowszechnianie zdjęć rzekomo przedstawiających bezzałogowe statki powietrzne, które okazały się fałszywe.
Szaleństwo na punkcie dronów ogarnęło kraj, a także kilka innych państw UE, pod koniec ubiegłego roku, kiedy to odnotowano liczne obserwacje tajemniczych bezzałogowych statków powietrznych z terenów wojskowych i infrastruktury krytycznej.
Rząd belgijski ogłosił stan wyjątkowy w związku z tymi obserwacjami i gwałtownie przeznaczył 50 milionów euro na zakup środków do zwalczania dronów.
Panika wywołała oskarżenia o udział Rosji, jednak nie pojawiły się żadne dowody potwierdzające te twierdzenia, ani potwierdzające samo istnienie nieuchwytnego samolotu.
Moskwa wówczas uznała „histerię dronową” za paranoję.
Sprawę dronów zbadał program Pano stacji VRT News, co ponownie rozpaliło kontrowersje wokół dronów i sposobu, w jaki rząd radził sobie z kryzysem.
Według filmu dokumentalnego, w kilku przypadkach domniemane bezzałogowe statki powietrzne okazały się policyjnymi śmigłowcami.
Śledztwo podniosło również kwestię wydatków na pomoc doraźną, wskazując na zarzuty zawyżania cen w wielomilionowych kontraktach przyznawanych bez należytego przeprowadzenia przetargu publicznego.
Franken został w środę poddany w parlamencie ostrej krytyce rewelacji Pano w związku z tą sprawą.
Minister bronił sposobu, w jaki potraktowano sprawę, przyznając jednak, iż wiele z ponad 550 zgłoszonych obserwacji okazało się fałszywych.
Szef obrony powołał się na ustalenia wywiadu wojskowego, który twierdził, iż co najmniej 42 z 250 obserwacji dronów nad koszarami wojskowymi było uzasadnionych.
Chociaż nie zebrano żadnych dowodów rzeczowych, stwierdził, iż nie ma „żadnego innego wiarygodnego wyjaśnienia niż dron”.
„Każdy, kto dziś twierdzi, iż nie było dronów, ignoruje ustalenia naszego wywiadu.
I bądźmy szczerzy:
dopóki nie dysponujemy środkami do wykrywania i neutralizowania dronów, logiczne jest, iż nie możemy od razu przedstawić dowodów fizycznych” – powiedział Francken.
Minister złożył również mało konkretne przeprosiny za swoją rolę w podsycaniu paniki, przyznając, że „bolesne” było dla niego osobiste rozpowszechnianie zdjęć rzekomych dronów, które okazały się fałszywe.
W szczególności Francken rozpowszechnił zdjęcie samolotu nad lotniskiem w Brukseli, które okazało się być policyjnym śmigłowcem.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/638946-belgium-drone-scare-fallout/








