Skarb w świdnickim Kościele Pokoju kurzył się na regale [FOTO]

swidnica24.pl 4 godzin temu

Niepozorna puszka przez lata stała pokryta patyną na kościelnym regale. Okazało się, iż to prawdziwy skarb – najstarszy we wpisanej na listę UNESCO świątyni wyrób złotniczy. Starszy od samego kościoła.

Jak poinformowała ewangelicka parafia, pracownicy Muzeum Narodowe we Wrocławiu wraz z proboszczem ks. Pawłem Melerem odkryli w świdnickim Kościele Pokoju nieznany zabytek złotnictwa. Trafili na niego 5 czerwca 2026 r. podczas kwerendy terenowej, w ramach przygotowań do wystawy „Nowożytne złotnictwo śląskich Kościołów Pokoju”, którą zobaczymy jesienią tego roku.

To wręcz sensacyjna historia. Jako kurator tej wystawy byłem przekonany, iż doskonale wiem, co chcę zobaczyć oraz udokumentować na profesjonalnych fotografiach. Tym większą niespodzianką dla mnie było znalezienie dość niepozornego naczynia, które doprawdy cudem zachowało się w świdnickiej świątyni. Proces utleniania srebra uczynił tę puszkę wręcz niepozorną. Ta swoista czasowa mimikra pozwoliła jej przetrwać. Tym bardziej, iż nie była przechowywana w skarbcu kościelnym czy też na plebani, ale we wnętrzu świątyni, ustawiona na jednej z półek regału. To brudne naczynie okazało się czymś doprawdy wyjątkowym – najstarszym wyrobem złotniczym, jaki posiada w tej chwili ten kościół – opowiada prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

– Może się wydawać, iż świdnicki Kościół Pokoju jest całkowicie zbadany i opisany. Takie znaleziska pokazują, jak bardzo jesteśmy w błędzie. To wciąż przestrzeń, którą można odkrywać. Więcej – to przestrzeń, która potrafi zaskoczyć i zaskakuje. Opowiada przebogatą historię naszej parafii i jestem pewien, iż jeszcze nie raz podsunie nam taki skarb, aby jeszcze bardziej nas zaciekawić i przyciągnąć – dodaje ks. Paweł Meler, proboszcz Kościoła Pokoju.

Srebrną puszkę w 1638 r. wykonał wrocławski mistrz cechowy Hans Boxhammer, wybitny złotnik wrocławski późnego manieryzmu (jego dzieł nie ma w polskich kolekcjach, są m.in. w amerykańskim The Wadsworth Atheneum Museum of Art w Hartford w Connecticut).

Naczynie było przeznaczone dla bogatego patrycjusza Georga von Flandrina (1600–1654), o czym zaświadcza jego grawerowany herb i inskrypcja na pokrywce (GEORG :FLANDRIN .AVF : S. CATHRIN VND KRITERN. 1638:). Absolwent Uniwersytetu we Frankfurcie nad Odrą oraz radca piastowskich książąt legnickich, był skoligacony przez małżeństwa z najbogatszymi rodami patrycjuszowskimi i członkami rady miasta Wrocławia. Herb von Flandrin znajduje się na jednym ze zworników sklepienia najbardziej reprezentacyjnej Sali Wielkiej wrocławskiego ratusza, co świadczy o randze jego rodu.

– Odkryte naczynie ufundowane zostało prawdopodobnie w momencie, kiedy Georg von Flandrin stał się właścicielem dwóch okazałych majątków ziemskich: Świętej Katarzyny oraz Krzyżanowic (dzisiejszej dzielnicy Wrocławia). Prawdopodobnie jeszcze przed śmiercią podarował puszkę do Kościoła Pokoju w Świdnicy, gdzie mogła służyć za naczynie na komunikanty. Dopiero w 1655 r. świdniccy luteranie pozyskali okazalsze naczynie, które wykonał złotnik świdnicki Georg Caesar, w tej chwili pokazywane na wystawie stałej w SchlesischesMuseum zu Görlitz – opowiada dyrektor. – Georg von Flandrin zapisał się wyjątkowo korzystnie w historii śląskiego luteranizmu – dodaje.

Kiedy podczas wojny 30-letniej wojska szwedzkie w 1643 r. wyparły cesarski pułk i zmusiły do ucieczki ze wsi Pracze Odrzańskie (niem. Herrnprotsch, w tej chwili dzielnica Wrocławia), habsburscy żołnierze w akcie zemsty podpalili tamtejszy luterański drewniany kościół (obecnie katolicki kościół pw. św. Anny). Podobno zabronili mieszkańcom podjęcia akcji ratunkowej. Odbudowa była możliwa dzięki zbiórce zorganizowanej we Wrocławiu przez cechy rzemieślnicze.

prawdopodobnie to Georg von Flandrin był odpowiedzialny za tę zakończoną w roku 1648 inwestycję budowlaną, gdyż miejscowa społeczność w akcie wdzięczności zamówiła jego portret, który przez lata wisiał w kościele w Praczach Odrzańskich, a w tej chwili znajduje się w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu. Na zawartej na nim inskrypcji możemy przeczytać, iż to jego zasługą było to, iż ta świątynia, która była doszczętnie spalona, stanęła na nowo. I za to niech „pamięć o Flandrine trwa wiecznie, wspierana jego jak najlepszym zdrowiem” – opowiada prof. Oszczanowski.

Puszkę Flandrina zobaczymy na wystawie „Nowożytne złotnictwo śląskich Kościołów Pokoju” w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego we Wrocławiu od 1 października. Po raz pierwszy zaprezentowane zostaną złotnicze skarby obu luterańskich świątyń, m.in. monumentalny krucyfiks wykonany przez Johanna Friedricha Wendricha dla naszego kościoła.

Tekst pochodzi z FB Kościoła Pokoju w Świdnicy
Fotografie są autorstwa: Magdaleny Lorek, prof. Piotra Oszczanowskiego, ks. Pawła Melera

1 z 5
Idź do oryginalnego materiału