Ukraińskie ataki na rosyjskie szlaki zaopatrzeniowe na południu Ukrainy coraz mocniej uderzają w możliwości okupantów. Zdaniem Pawła Łakijczuka z Centrum Globalistyki "Strategia 21" Rosjanie mają problemy już nie z jedną, ale z dwiema kluczowymi arteriami logistycznymi. Ekspert ocenił, iż sytuację można porównać do "konkretnego zawału serca".
Rosyjskie "tętnice" pod ostrzałem. Ekspert mówi o "zawale serca" na południu

W rozmowie z Ukraińskim Radiem Łakijczuk podkreślił, iż powodzenie działań wojennych w dużej mierze zależy od logistyki. Jak przypomniał, istnieje znana zasada mówiąca, iż taktyka wygrywa bitwy, ale to logistyka wygrywa wojny.
Według eksperta właśnie na południu Ukrainy rosyjska armia coraz wyraźniej odczuwa skutki systematycznych uderzeń prowadzonych przez Siły Obronne Ukrainy. Celem są najważniejsze szlaki zaopatrzeniowe łączące okupowane terytoria z Rosją.
Wojna w Ukrainie. Rosjanie tracą kolejne szlaki zaopatrzeniowe
Łakijczuk zaznaczył, iż chodzi nie tylko o Most Krymski, ale o cały system logistyczny wykorzystywany przez rosyjskie wojska. Obejmuje on połączenia drogowe i kolejowe, przeprawy promowe oraz transport morski między Noworosyjskiem, Temriukiem, Teodozją i Sewastopolem.
Zdaniem eksperta skutki ukraińskich ataków zaczynają być widoczne choćby w cywilnej części okupowanego Krymu. Jak wskazał, na półwyspie pojawiają się problemy z paliwem, które nie dotyczą wyłącznie potrzeb armii.
Aby ograniczyć skutki uderzeń, Rosjanie rozwijali alternatywny korytarz logistyczny określany jako "Tawryda-2". Trasa przebiega przez Temriuk, Mariupol, Berdiańsk, Melitopol i Dżankoj. Oprócz dróg rozbudowywano tam również infrastrukturę kolejową.
ZOBACZ: Atak na Zaporoską Elektrownię Jądrową. Rosja grozi "nowym Czarnobylem"
Wojna Ukraina - Rosja. "Druga arteria też została przecięta"
Według Łakijczuka również ten szlak znalazł się pod ostrzałem ukraińskich sił. - Tam próbowali rozbudować kolej i drogi samochodowe. Nie tylko nasze siły strategiczne - SBU, GUR, siły specjalne i wojska systemów bezzałogowych - mocno ich naciskają, ale ataki na tę trasę stają się już zadaniem jednostek liniowych - powiedział.
Ekspert nawiązał także do wcześniejszych wypowiedzi dowódcy 3. Korpusu Armijnego Andrija Biłeckiego, który mówił o przejmowaniu kontroli nad rosyjskimi trasami logistycznymi w rejonie Mariupola. - Kiedy Biłecki mówi o przejęciu kontroli nad logistyką, oznacza to, iż druga arteria również została przecięta. W praktyce jest to już taki konkretny "zawał serca" na południu - dodał.
W efekcie uderzeń w logistykę i nie tylko sytuacja na tym kierunku jest nieco lepsza - ocenił Łakijczuk. Zdaniem analityka problemy z zaopatrzeniem mogą być jednym z sygnałów stopniowego przełomu na południu Ukrainy.
ZOBACZ: Krwawa zemsta Ukrainy. "Ptaki Madziara" uderzyły w nieprzypadkowe miejsce
Na wschodzie Rosjanie mają więcej możliwości
Ekspert zaznaczył jednak, iż sytuacja wygląda inaczej na wschodzie Ukrainy. Tam rosyjska armia dysponuje większą liczbą alternatywnych tras zaopatrzeniowych, dlatego zakłócanie logistyki jest znacznie trudniejsze.
Według Łakijczuka to jeden z powodów, dla których Rosjanie przez cały czas utrzymują aktywność ofensywną w obwodzie donieckim. To właśnie tam znajduje się główny kierunek rosyjskich działań zaczepnych, podczas gdy południe pełni rolę kierunku pomocniczego.
Jak przypomniał wcześniej oficer wojsk bezzałogowych 1. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy "Azow", operacja wymierzona w rosyjską logistykę prowadzona jest według określonego planu i już teraz wyraźnie wpływa na możliwości armii rosyjskiej na froncie.

















