Rosyjska propaganda zatruwa umysły. Czy milcząca większość się nie da?

opolska360.pl 5 godzin temu

Lata sączenia jadu, jakie uprawia rosyjska propaganda kolportowana przez ruskie trolle i pożytecznych idiotów, skutkują wzrostem negatywnego nastawienia do obywateli Ukrainy. Zjawisko to przybiera czasem kuriozalne formy.

Przykład? Komentarz pod informacją o 19-latku podejrzanym o zabójstwo kobiety w Kędzierzynie-Koźlu brzmiał: „Polak, niestety”. Zupełnie, jakby ktoś z utęsknieniem wyczekiwał doniesień o zbrodniach popełnianych w Polsce przez Ukraińców.

Tragedia w klasztorze w Jarosławiu, gdzie ukraiński nożownik zabił ks. Stanisława Zbrojnowicza, była dla takich osób prawdziwą wodą na młyn. Poruszająca homilia ks. Adriana, jednego z poszkodowanych, wygłoszona ledwie dwa dni po ataku, powinna podziałać na nich jak kubeł zimnej wody.

Duchowny wybaczył sprawcy i apelował, by nie przenosić odpowiedzialności za zło dokonane przez jednostkę na cały naród. Czy to ostudzi emocje? Szczerze wątpię.

Rosyjska propaganda zatruwa umysły

Rosyjska propaganda żywi się podsycaniem podziałów i promowaniem kremlowskiej optyki. Skutki widać na każdym kroku: od powstawania prorosyjskich potworków politycznych w rodzaju Zmiany 2.0 (jakby jedna partia Grzegorza „Szczęść Boże” Brauna nie wystarczyła), po zatrute umysły internautów.

Nawet pod materiałem o 150 hybrydowych atakach Rosji na państwa europejskie, jedno z pierwszych pytań w sieci brzmi: „A ile takich ataków w Rosji przeprowadziło NATO?”. Nie wiem, ile jeszcze ukraińskich miast bomby muszą zrównać z ziemią, by niektórzy pojęli, iż największe zagrożenie nie czyha w Kijowie czy w Berlinie, ale w Moskwie.

Nadzieję daje jednak niedawny eksperyment prof. Antoniego Dudka. Politolog udowodnił, iż internetowe trolle i boty całkowicie deformują obraz debaty. Poprosił widzów, którzy zwykle milczą, by zostawili komentarz pod jego filmem.

Efekt? Proporcja wpisów pozytywnych do negatywnych diametralnie się odwróciła na korzyść tych pierwszych. Wychodzi więc na to, iż ludzi dobrej woli jest więcej. To jednak większość milcząca, która nie chce angażować się w wirtualne rzucanie błotem. Warto mieć to z tyłu głowy, śledząc sieciowe dyskusje.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału