Rosja uderzyła w obiekt energetyczny blisko Polski. Skala zniszczeń mrozi krew

natemat.pl 3 godzin temu
W środę wieczorem Rosja zaatakowała zachodnią Ukrainę. W wyniku tego zdarzenia doszło do pożaru obiektu energetycznego nieopodal Nowowołyńska. To zaledwie kilka kilometrów od polskiej granicy. Lokalne władze informowały o przerwach w dostawie wody, nie było również prądu.


W środę 18 marca w godzinach wieczornych Rosja zaatakowała w okolicach Nowowołyńska, miasta położonego zaledwie kilka kilometrów w linii prostej od granicy z Polską. "Wołyń został ponownie zaatakowany przez bezzałogowy statek powietrzny Shahed" – powiadomił Roman Romaniuk, przedstawiciel Wołyńskiej Administracji Obwodowej.

Pożar w obiekcie infrastruktury krytycznej blisko polskiej granicy


Mer Nowowołyńska Borys Karpus w środowy wieczór powiadomił w mediach społecznościowych o rosyjskim ataku na elektrownię. "W niektórych częściach miejscowości doszło do przerw w dostawie prądu. Wystąpiły również przerwy w dostawie wody" – pisał mer. Komunikował również: "Zniszczenia są bardzo poważne! Trwa pożar".

Roman Romaniuk informował natomiast, iż na skutek rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę ponad 30 tysięcy gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu. Do pracy nad usunięciem awarii oddelegowano służby, a mieszkańców proszono o zachowanie spokoju, ale i śledzenie komunikatów.

W czwartkowy poranek mer Nowowołyńska powiadomił w mediach społecznościowych o aktualnej sytuacji. "Sytuacja w gminie Nowowołyńsk rano 19 marca. Trwa usuwanie skutków ataku wroga. Dostawa wody jest zapewniona, kotłownie pracują z minimalną wydajnością. Przedszkola i szkoły będą dziś przyjmować dzieci jak zwykle" – czytamy.



Kolejne ataki Rosji na Ukrainę


Od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie minęły ponad cztery lata. Niestety, bilans ofiar wciąż się powiększa. Nie ustają też rosyjskie ataki: w środę 18 marca ucierpiały nie tylko okolice Nowowołyńska, ale i inne miasta. Jak poinformowały Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy, w nocy ze środy na czwartek użyto 133 dronów różnych typów, m.in. Shahed, Gerbera czy Italmas. Według wstępnych informacji obronie przeciwlotniczej udało się zestrzelić lub unieszkodliwić 109 z nich. Zakomunikowano, iż odnotowano 20 dronów, które uderzyły w 11 miejsc, a także upadek fragmentów zestrzelonych maszyn w siedmiu miejscach.

Szef lwowskiej administracji wojskowej Maksym Kozicki przekazywał: "Wrogi dron zaatakował Główny Zarząd Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w obwodzie lwowskim. Doszło do zniszczeń".

Dodatkowo Kozicki informował o fragmentach dronów, które spadły we Lwowie. "Jeśli natkniesz się na takie znalezisko, nie podchodź – może dojść do wybuchu. Natychmiast wezwij policję i Państwową Służbę ds. Sytuacji Nadzwyczajnych" – apelował do mieszkańców.

Rosja uderzyła także w Odessę, co potwierdził Serhij Łysak, szef Wojskowej Administracji Miejskiej w Odessie.

"W wyniku ataku wroga trafiona została dzielnica mieszkalna miasta. Uszkodzone zostały dwa wieżowce, budynki mieszkalne w historycznym centrum oraz budynki prywatne" – informował za pośrednictwem mediów społecznościowych. "Ranne zostały trzy osoby, z których dwie trafiły do szpitala" – opisywał.

Rosja od 2022 roku masowo atakuje ukraińskie cele, korzystając z dronów. Na początku Rosjanie używali irańskich Shahedów, a z czasem także zmodyfikowanych sprzętów Gierań-1 i Gierań-2. Kilka dni temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w rozmowie z CNN stwierdził, iż Rosja przekazała Iranowi drony Shahed, których użyto podczas ataków na bazy wojskowe USA na Bliskim Wschodzie. Polityk twierdzi, iż Rosjanie dzielą się z Iranem także informacjami o strategiach walki, które wypracowano podczas uderzeń na terenie Ukrainy.

Idź do oryginalnego materiału