Oferta Specjalna: już od 4.99$! Poproś o 50% ZNIŻKI na pełny dostęp do mapy + ekskluzywne aktualizacje strategiczne: https://www.rfunews.com/pricing
Rosja została w końcu zmuszona do zawieszenia tranzytu przez Morze Azowskie, co w praktyce oznacza zamknięcie jednego z jej najważniejszych korytarzy żeglugowych, zarówno handlowych, jak i wojskowych. Po niszczycielskich atakach ukraińskich na ponad sto rosyjskich jednostek u wybrzeży, rosyjskie porty oficjalnie poddały się ukraińskiej kampanii krymskiej i przestały przyjmować nowe wnioski o przepłynięcie przez Cieśninę Kerczeńską. To jednak nie wszystko, ponieważ zawieszono również żeglugę przez kanał łączący rzekę Don z Morzem Azowskim, co w praktyce całkowicie odcięło transport morski na Krym. Bezpośrednim powodem tej decyzji była niezwykła kampania morska Ukrainy – rosyjskie władze zawiesiły tranzyt po tym, jak Ukraina zniszczyła i unieruchomiła sto sześć rosyjskich jednostek, z których większość stanowiły tankowce, w zaledwie osiem dni. Konsekwencje sięgają daleko poza same szlaki wodne, ponieważ porty w całym regionie zostały zmuszone do wstrzymania nowych operacji załadunkowych, gdyż statki nie mogą już wpływać ani wypływać. W rezultacie ciężarówki przewożące towary eksportowe zaczęły ustawiać się w kilometrowych kolejkach przed terminalami, nie mogąc rozładować swojego ładunku.
Gdy ukraińskie drony zaczęły atakować porty i ich infrastrukturę magazynową, Ukraińcy zmuszają Rosjan do tego, by ich własne środki bezpieczeństwa gwałtownie przyczyniły się do poważnej paraliżu jednego z najważniejszych rosyjskich regionów eksportowych. Do trzydziestu procent rosyjskich transportów ropy naftowej i dziewięćdziesiąt procent eksportu zboża przechodzi przez system Morza Czarnego, więc ukraińskie uderzenia pozbawiają Moskwę cennych dochodów rzędu pięćdziesięciu do sześćdziesięciu miliardów dolarów amerykańskich. Jednak zatapianie statków było tylko drugim etapem znacznie szerszej ukraińskiej operacji. Gdy rosyjskie jednostki operujące na Morzu Azowskim poniosły ciężkie straty, ukraińscy planiści przenieśli swoją uwagę na porty, w których spodziewano się schronienia ocalałej floty. Ta strategiczna logika okazała się niezwykle skuteczna, gdyż ukraińskie drony dalekiego zasięgu zaczęły atakować infrastrukturę wspierającą wewnątrz samych portów. Nagrania potwierdziły ataki na obiekty w Azowie i Taganrogu, pokazując, iż terminale, infrastruktura paliwowa i obszary logistyczne stały się kolejnym priorytetem po wycofaniu się jednostek nawodnych. Rosyjskie władze nagle zostały bez wyjścia, ponieważ pozwolenie statkom na gromadzenie się w portach oznaczałoby po prostu zamienienie ich w nieruchome cele obok składów paliw, magazynów i sprzętu załadunkowego.
Zamknięcie portów stało się jedyną praktyczną opcją, ale nie pomogło to zminimalizować zagrożenia, ponieważ takie rozwiązanie jedynie uniemożliwiało statkom gromadzenie się w jednym miejscu. Nie mogło jednak ochronić dźwigów, terminali, zbiorników magazynowych, zakładów naprawczych ani infrastruktury logistycznej, które przez cały czas pozostają podatne na kolejne ukraińskie ataki. Z tego powodu, choćby jeżeli zakaz ruchu morskiego zostanie ostatecznie zniesiony, uszkodzona infrastruktura portowa przez dłuższy czas będzie ograniczać rosyjski eksport i operacje morskie. Ważne jest, aby zrozumieć, iż ukraińska kampania morska była równie niszczycielską kontynuacją pierwszej fazy, skierowanej przeciwko lądowej logistyce Krymu. W tej pierwszej fazie siły ukraińskie systematycznie atakowały mosty łączące Krym z terytoriami kontrolowanymi przez Rosję na południu Ukrainy, powtarzając uderzenia, gdy Rosjanie zaczynali je naprawiać lub budować prowizoryczne przeprawy, pozostawiając Most Krymski jako główne pozostałe połączenie Rosji. Jednocześnie ukraińskie drony zdewastowały ruch na autostradzie Mariupol-Krym, zamieniając ją w złomowisko dla wojskowych ciężarówek, konwojów paliwowych i sprzętu naprawczego, blokując cały rosyjski transport drogowy.
Najnowsze raporty pokazują, iż ruch towarowy załamał się o siedemdziesiąt jeden procent, spadając z prawie czterech tysięcy pojazdów dziennie do około tysiąca stu. W połączeniu z atakami na infrastrukturę energetyczną i paliwową na Krymie, rosyjskie niedobory paliwa tylko się pogłębiły, a przerwy w dostawie prądu, trwające czasem ponad dwadzieścia cztery godziny, stały się codziennością. Upadająca turystyka na całym półwyspie sparaliżowała lokalną gospodarkę, która jest od niej całkowicie zależna.
Źródło: Raporty z Ukrainy












