Raport Rosyjski – sierpień – wrzesień 2026

ine.org.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Chińska polityka energetyczna – 2025-06-08T204453.099


Miganie się od dronów

Pierwsze informacje o decyzji polskiego rządu – próbie dokonania wymiany krajowych myśliwców MiG-29 na ukraińskie technologie dronowe – pojawiły się już w maju bieżącego roku. Od tamtego czasu do wymiany jeszcze nie doszło.

MiG-29 to maszyna zaprojektowana przez inżynierów Związku Radzieckiego w latach 70. Samolot ten miał być odpowiedzią na amerykańskie F-15 i F-16, z którymi miał brać udział w walce powietrznej. W Polsce jest to maszyna przestarzała, która jest wycofywana ze służby na rzecz nowoczesnych, zachodnich rozwiązań technicznych. Niemniej MiGi cały czas zdolne są do służby i po odpowiedniej modyfikacji używane są przez Ukraińców do zwalczania celów nieprzyjaciela. Kijów dysponuje około 40 sztukami tych myśliwców, z czego 14 pochodzi z Polski, a 13 ze Słowacji. Polska gotowa jest na przekazanie Ukrainie wszystkich swoich 29 myśliwców MiG-29 w zamian za myśliwce F-35 lub KAI FA-50. w tej chwili rozmowy Kijowa z Warszawą dotyczą 9 samolotów, które Ukraina miałaby dostać w zamian za szeroko rozumiane technologie dronowe wschodniego sąsiada.

W połowie maja polski wiceszef MON ogłosił, iż nie udało się zawrzeć porozumienia ze stroną ukraińską. Pod koniec czerwca rozmowy zostały wznowione, po czym znów stanęły w miejscu. Powodem był zły stan techniczny myśliwców, którego strona ukraińska nie zaakceptowała. Kijów oczekuje, iż rozmowy dotyczące wymiany mogą być kontynuowane po dokonaniu przez Polaków niezbędnych napraw i modernizacji sprzętu. Kolejnym problemem był brak jasnej definicji, czym są „technologie dronowe”. Po stronie polskiej zabrakło jasnej deklaracji, czego oczekuje ona od Kijowa.

Szef MON na łamach Polskiego Radia przedstawił perspektywę Warszawy, wymieniając dwa główne problemy, o które rozbija się porozumienie. Po pierwsze, wskazuje na brak woli Ukraińców do zawarcia umowy, a po drugie – na niesprzyjające rozmowom napięcia na tle polityki historycznej: nadanie oddziałowi armii ukraińskiej imienia „bohaterów UPA” i reperkusje, jakie z tej decyzji wynikły. Minister podkreśla, iż termin „technologie dronowe” został na potrzeby umowy wystarczająco precyzyjnie zdefiniowany. Szef MON konkluduje: „nie ma MiG-ów dla Ukrainy, bo nie ma dronów”.

W sierpniu na temat negocjacji pojawiły się dwa wykluczające się komunikaty. Z jednej strony w mediach donoszono o postępie, do którego przyczyniło się powołanie nowego szefa służby wywiadu zagranicznego Rustema Umerowa, z drugiej – na platformie X pojawiła się wypowiedź Tymofija Myłowanowa. Były minister gospodarki Ukrainy, w tej chwili prezydent Kijowskiej Szkoły Ekonomicznej, mówi wprost: „Polska potrzebuje dostępu do nowoczesnych technologii dronowych bardziej, niż Ukraina potrzebuje tych cholernych MiG-ów”.

Perspektywa ekonomisty musiała wziąć górę w ukraińskim rozrachunku. Na Forum Ekonomicznym w Karpaczu minister obrony narodowej komentował sprawę niedoszłej umowy z Ukraińcami. Podkreślał swoje rozczarowanie negocjacjami, które nie doszły do skutku, podczas gdy technologia dronowa jest sprzedawana przez Kijów na Bliski Wschód w ramach wojny Izraela i USA z Iranem. W lipcu z kolei Ukraina podpisała z Kanadą, Norwegią, Arabią Saudyjską, państwami bałtyckimi, Danią i Holandią Drone Deal, który ułatwi państwom wymianę ww. technologii dronowych. Polska w tym porozumieniu została pominięta.

W publikacjach na temat negocjacji po stronie polskiej uwypukla się brak zaufania do stałości decyzji strony ukraińskiej oraz trudną specyfikę handlu z sąsiadami ze wschodu, a także brak chęci Kijowa do zawarcia umowy. Minister sam przyznaje, iż sprawa „ślimaczy się”.

Co przyniesie śmierć senatora Grahama?

12 lipca zmarł nagle republikański senator Lindsey Graham. Należał on do starej frakcji republikanów, tej, która charakteryzuje się poparciem dla amerykańskiego interwencjonizmu w ramach polityki zagranicznej. W związku ze swoją jastrzębią optyką na interesy Stanów Zjednoczonych, od maja 2025 roku lobbował za wprowadzeniem ustawy umożliwiającej nałożenie dotkliwych sankcji na partnerów handlowych Rosji. Projekt Grahama zakładał przekazanie prezydentowi prerogatyw niezbędnych do nałożenia ceł w wysokości do 500% wartości towaru na produkty importowane do USA z państw wspierających wysiłek zbrojny Rosji – w szczególności poprzez zakup jej surowców energetycznych. Wyjątkiem od tej reguły byłyby państwa, głównie europejskie, które mimo relacji handlowych z Federacją Rosyjską, wspierają Ukrainę w jej walce.

Mimo relatywnie wysokiego, dwupartyjnego poparcia dla tej inicjatywy, obóz prezydencki nie zdecydował się na poparcie projektu w początkowej fazie jego istnienia. Powodem był automatyzm wtórnych ceł odwetowych. Bez akceptacji Trumpa senator nie zdecydował się poddać projektu ustawy pod głosowanie. Przez 16 miesięcy dokument istniał jako narzędzie gotowe do użycia przez Biały Dom, o ile ten chciałby z niego skorzystać. Ostatecznie dopiero śmierć senatora Grahama i wprowadzenie zdecydowanych zmian w treści dokumentu, a także wojna z Iranem, przyczyniły się do wprowadzenia ustawy w życie. W ramach uczczenia pamięci o zmarłym krótko po jego odejściu ustawa została przegłosowana przez obie izby Kongresu i podpisana przez prezydenta. Jej nazwa została zmieniona na „Lindsey O. Graham Sanctioning Russia and Iran Act” (Ustawa Lindseya O. Grahama Nakładająca Sankcje na Rosję i Iran). Oprócz kwestii nadania uprawnień do penalizacji polityki Rosji dzięki sankcjom wtórnym, ustawa jednocześnie przedłuża działanie sankcji nałożonych na Iran, które w innym przypadku wygasłyby z końcem bieżącego roku.

Rzeczywistym powodem, dla którego amerykańscy politycy doszli do konsensusu na temat omawianego dokumentu, jest zawarcie w nim trzech osobnych kwestii istotnych dla poszczególnych środowisk Kongresu. Najistotniejszą zmianą jest wycofanie się z automatyzmu sankcji na rzecz nadania prezydentowi uprawnień do podjęcia arbitralnych decyzji (z racji skali światowego handlu z Rosją) o nałożeniu ceł wtórnych na którekolwiek z państw wpisujących się w kryteria ustawy. Jest to sposób na ominięcie wyroków Sądu Najwyższego USA (U.S. Supreme Court), który orzekł, iż sposób, w jaki Trump nakładał cła na partnerów handlowych podczas swojej pierwszej kadencji, był niezgodny z procedurą przewidzianą przez amerykańskie prawo. Dzięki rozszerzeniu prerogatyw prezydenta Stanów Zjednoczonych, obóz Trumpa zaakceptował ostateczny dokument. Oprócz niego Demokraci w przeważającej większości zagłosowali za jego wprowadzeniem ze względu na sankcje, jakie Rosja może ponieść za swoją politykę zagraniczną. Z kolei stary rdzeń Partii Republikańskiej łączy oba te powody, dodając do nich również poparcie dla prowadzenia przez państwo interwencjonistycznej polityki zagranicznej.

Pomimo pozytywnego odbioru tych zmian przez polityków i komentatorów sprzeciwiających się rosyjskiej agresji, w tym również Zełenskiego, w rzeczywistości nowa ustawa przyczyni się głównie do zwiększenia kompetencji prezydenta USA nad polityką zagraniczną swojego kraju. To brak zgody Donalda Trumpa w głównej mierze przyczynił się do braku postępów w procedowaniu ustawy w miesiącach poprzedzających śmierć Grahama. Wbrew nazwie, może ona zostać wykorzystana do zupełnie innych celów, niż zapowiadał niedawno zmarły senator.

Atak na Samarę

15 września na Samarę spadły ukraińskie pociski dalekiego zasięgu Flamingo. Uderzyły one w jeden z budynków kompleksu należącego do firmy Progress, zajmującej się seryjną produkcją rakiet Sojuz. Jest to jedyne miejsce w Rosji, gdzie rakiety powstają od początku do końca. Ponadto firma odpowiada za produkcję aż 1/3 wszystkich satelitów, które ZSRR, a potem Rosja kiedykolwiek wyniosły w przestrzeń kosmiczną.

Trafiony został budynek 106A, tzw. cleanroom, gdzie w wyjątkowo sterylnych warunkach montowane są satelity oraz precyzyjne elementy rakiet. Efektem uderzenia jest zastój w pracach fabryki. Do czasu uprzątnięcia budynku 106A część wymaganych operacji nie może się odbyć, ponieważ stanowi on jedyną infrastrukturę zakładu przeznaczoną do tego celu. Przywrócenie cleanroomu do stanu sprzed trafienia, w zależności od skali zniszczeń, może potrwać miesiące.

Wszystko to dzieje się w kontekście niedawnej utraty przez wojska agresora dostępu do sieci Starlink na początku tego roku. Rosjanie zdobywali w boju terminale używane przez Ukraińców i zaczynali używać ich do swoich własnych celów bojowych – nigdy bowiem nie podpisali żadnej umowy z amerykańską firmą. Strona polska, która opłaca dostęp żołnierzy ukraińskich do internetu, a także strona ukraińska, interweniowały w tej sprawie u Elona Muska. SpaceX wprowadził białą i czarną listę, na które wpisywane są odpowiednio terminale używane przez Ukraińców i Rosjan. Urządzenia z czarnej listy są zdalnie wyłączane z użytku.

Surogatem technologii Starlink – konstelacji satelitów zawieszonej na niskiej orbicie (LEO) – miały być satelity produkowane przez rosyjską firmę o nazwie Biuro 1440. Podczas gdy prace nad tym rozwiązaniem ruszyły krótko po interwencji Muska i odniosły zdecydowany sukces, to do fizycznego umieszczania instrumentów w kosmosie Moskwa stale potrzebuje rakiet Sojuz. Zniszczenie budynku 106A nie tyle stworzy, co pogłębi deficyt środków wynoszenia na rosyjskim rynku wewnętrznym. Jeszcze na początku tego roku Dmitrij Baranow, zastępca dyrektora generalnego Roskosmosu, twierdził, iż zapotrzebowanie na Sojuzy przewyższy ich podaż w latach 2027-2030 o 30% do aż 50%. Baranow udzielił tej wypowiedzi jeszcze przed odcięciem Rosji od Starlinka oraz przed atakiem na Samarę.

Ukraińskie ataki na Ozon i Wildberries

W dniu 18 lipca 2026 roku ukraińskie siły zbrojne rozpoczęły serię ataków na dwie największe rosyjskie platformy e-commerce – Wildberries i Ozon. Zgodnie z oświadczeniem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego sieci logistyczne tych serwisów służą do przechowywania i dostarczania sprzętu wojskowego, jego komponentów oraz towarów podwójnego zastosowania, co czyni ich magazyny legalnymi celami wojskowymi. Operacje te mają na celu przerwanie łańcuchów zaopatrzenia rosyjskiej armii, a zarazem stanowią odpowiedź na rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę cywilną. Wraz z uderzeniami w rosyjskie rafinerie ropy naftowej wpisują się one w szerszą strategię Kijowa, ukierunkowaną na pozbawienie Rosji środków finansowych przeznaczanych na dalsze prowadzenie wojny, a także przeniesienie działań wojennych na terytorium państwa-agresora i tym samym zburzenie kreowanego przez rosyjskie władze mitu normalności wśród Rosjan. Ataki te, nastawione na uruchomienie efektu domina, już pierwszego dnia w wyniku zniszczenia kluczowych kompleksów magazynowych w Elektrostali i Kotowsku spowodowały straty szacowane na 1,9–3 mld dolarów.

Wildberries został założony w 2004 roku i do niedawna należał do najszybciej rozwijających się segmentów rosyjskiej gospodarki, stając się największą platformą e-commerce w Rosji. Odpowiada ona za około 52% rosyjskiego handlu internetowego, a od 2016 roku rozbudowała sieć 200 centrów logistycznych o łącznej powierzchni 5 mln m². Marketplace ten stał się jednym z najpopularniejszych sposobów dokonywania zakupów wśród osób o niższych dochodach, zwłaszcza mieszkańców obszarów słabo zaludnionych, położonych z dala od dużych aglomeracji, gdzie dostęp do tradycyjnych sklepów jest ograniczony. Mimo wybuchu wojny i nałożenia sankcji Wildberries kontynuował wzrost dzięki dopuszczeniu w Rosji tzw. importu równoległego, umożliwiającego sprowadzanie towarów bez zgody ich pierwotnych producentów lub właścicieli praw. W ten sposób spółka osiągnęła wartość rynkową około 12,6 mld dolarów. Drugim największym graczem w tej branży jest Ozon, założony w 1998 roku jako jeden z pierwszych sklepów internetowych w Rosji. Obie firmy, określane mianem „rosyjskiego Amazona”, dysponują rozbudowaną siecią punktów odbioru i automatów paczkowych w całym kraju, a według szacunków łącznie odpowiadają za około 8,5% rosyjskiego PKB.

Przed lipcowymi atakami Wildberries skupiał ponad milion sprzedawców (większość to małe i średnie przedsiębiorstwa), a liczba oferowanych produktów sięgała około miliarda. Platforma odnotowywała ponad 81 mln użytkowników miesięcznie i obsługiwała około 25 mln zamówień dziennie. Tak duża skala działalności wiązała się ze znacznymi wpływami podatkowymi do rosyjskiego budżetu. Jednocześnie serwis stanowił kanał sprzedaży produktów wykorzystywanych przez rosyjskie siły zbrojne lub przydatnych podczas działań wojennych. Jak ustalił portal „Wiorstka” (ros. Вёрстка), w ofercie można było znaleźć kamizelki kuloodporne, podzespoły do dronów, sprzęt nawigacyjny i inne elementy wyposażenia wojskowego, kupowane przez wolontariuszy zaopatrujących rosyjskich żołnierzy. Mechanizm ten jest stosunkowo prosty: organizatorzy zbiórek publikują w swoich mediach społecznościowych linki do konkretnych artykułów na platformie i zbierają środki na ich zakup lub proszą obserwujących o samodzielne opłacenie zamówienia i skierowanie przesyłek do wskazanych punktów odbioru. Łącznie w kategoriach związanych z militariami było dostępnych co najmniej 31,5 tys. towarów.

Do końca sierpnia ukraińskie ataki dotknęły co najmniej 23 obiekty Wildberries, z których 19 zostało w znacznej mierze lub całkowicie zniszczonych. Najpierw łączna powierzchnia uszkodzonych lub wyłączonych z użytkowania magazynów wyniosła choćby około 2,4 mln m², czyli 43% całej infrastruktury magazynowej firmy. Tak duża skala strat wynikała ze specyfiki centrów logistycznych – rozległych i tym samym łatwo rozpoznawalnych hal, w których przechowywano ogromne ilości towarów oraz gdzie pożar mógł gwałtownie się rozprzestrzeniać na ich kolejne strefy. W dalszej fazie kampanii ukraińskie drony zaatakowały również magazyny Ozonu, doprowadzając do uszkodzenia 9 obiektów. Ostatecznie, według obliczeń IBC Global, z użytkowania wyłączono łącznie około 1,5 mln m² powierzchni magazynowej obu platform, a koszt odtworzenia tej infrastruktury oszacowano na około 115,5 mld rubli, czyli 1,39 mld dolarów. Jednocześnie wraz z intensyfikacją ukraińskich uderzeń odnotowano spadek sprzedaży towarów o potencjalnym zastosowaniu wojskowym, a z oferty Wildberries zniknęła kategoria „Wszystko dla SWO” (ros. Всё для СВО).

Główną konsekwencją ukraińskiej operacji były straty finansowe szacowane na 600–800 mld rubli (około 7,5–10 mld dolarów), poniesione zarówno przez Wildberries, jak i sprzedawców korzystających z platformy. Poszkodowanych zostało około 400 tys. przedsiębiorców, co doprowadziło do fali bankructw i zamykania firm. Jednym z przejawów tego zjawiska było pojawienie się w serwisie Avito około 3100 ogłoszeń dotyczących sprzedaży franczyzowych punktów odbioru Wildberries. W odpowiedzi na kryzys marketplace uruchomił programy pomocowe obejmujące rekompensaty za utracone towary, zniżki na przechowywanie produktów, bezpłatny tranzyt przesyłek do magazynów regionalnych, a także obniżenie części prowizji i opłat logistycznych. Wsparcie zapowiedziały również władze Rosji, zatwierdzając roczne odroczenie płatności wybranych podatków i składek ubezpieczeniowych dla przedsiębiorców, których straty wyniosły co najmniej 5% rocznych obrotów, a także rozważając udzielenie preferencyjnych kredytów przez banki państwowe oraz przyznanie dotacji. Oprócz tego, w celu zabezpieczenia swojej infrastruktury Wildberries planuje zakup 478 tys. m² ocynkowanej siatki metalowej, która ma chronić magazyny przed dronami, oraz tkaniny krzemionkowej dla 14 obiektów, pełniącej funkcję bariery przeciwpożarowej. Ponadto spółka rozważa przeniesienie części centrów logistycznych do Kazachstanu, który wraz z Rosją tworzy wspólny obszar celny w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Zakłócenia w funkcjonowaniu platform e-commerce stały się kolejnym źródłem niezadowolenia społecznego w Rosji, narastającego już wcześniej w związku z kryzysem paliwowym. Mimo obiecanego wsparcia od Wildberries część sprzedawców skarżyła się na opóźnienia w wypłatach i niewystarczające rekompensaty. Ataki na centra logistyczne ponownie uwidoczniły podatność rosyjskiej infrastruktury na uderzenia oraz jej słabe punkty, dowodząc, iż choćby znaczna odległość od linii frontu nie zapewnia obiektom bezpieczeństwa. Zademonstrowały również zdolność ukraińskiej armii do zadawania destabilizujących ciosów, które mają dalekosiężny wpływ na rosyjską gospodarkę i społeczeństwo. Operacja ta stanowi istotny sygnał dla zachodnich partnerów Kijowa, potwierdzający wrażliwość Rosji i sprawność bojową Ukrainy. Również w wymiarze psychologicznym kampania przyniosła Rosjanom wojnę „z powrotem do domu”. Na tym tle Tatiana Kim, prezes i współwłaściciel Wildberries, a zarazem najbogatsza kobieta w Rosji, której majątek magazyn „Forbes” oszacował na 8,1 mld dolarów, określiła ataki na magazyny swojej firmy mianem „aktów terroru”.

Operacja „Vivaldi”

W dniu 15 września 2026 roku Andrij Biłecki, dowódca 3. Korpusu Armijnego Ukrainy, po raz pierwszy publicznie poinformował o ukraińskiej operacji ofensywnej „Vivaldi”. Jej celem jest odzyskanie Donbasu i przywrócenie ukraińskiej kontroli nad tym terytorium, a główne działania skupiają się w rejonie Łymanu na północy obwodu donieckiego. Kampania rozpoczęła się jeszcze w maju tego roku, jednak zarówno przygotowania, jak i jej przebieg były objęte ciszą informacyjną. Kryptonim „Vivaldi” nawiązuje do włoskiego kompozytora i jego utworu „Cztery pory roku”, symbolizując podział działań na cztery fazy, z których trzy zakończono do końca września. Misja prowadzona była w warunkach braku klasycznej linii frontu i powstania rozległej szarej strefy, sięgającej miejscami 40 km, a także charakteryzowała się masowym wykorzystaniem dronów i naziemnych systemów robotycznych.

Pierwszym kluczowym etapem operacji były ukierunkowane ataki zakłócające, które pozwoliły wyeliminować rosyjskie drony rozpoznawcze. „Oślepiło” to siły Moskwy, które nie zauważyły ukraińskich oddziałów uderzeniowych posuwających się naprzód. Po zakłóceniu linii zaopatrzeniowych przeciwnika dzięki celowemu wykorzystaniu dronów Ukraińcy zaczęli atakować Rosjan podczas przepraw przez rzeki w okolicy Łymanu. Warto podkreślić różnorodność zadań realizowanych przez bezzałogowce i roboty naziemne w pierwszej fazie operacji. Te ostatnie służyły m.in. do rozminowywania dróg – w ciągu dwóch nocy unieszkodliwiły miny na odcinku liczącym około 30 km. Z kolei ciężkie drony Vampire transportowały roboty z ładunkami wybuchowymi na odległość ponad 10 km w głąb tyłów wroga, co określono mianem „taktyki kangura”. Ponadto naziemne systemy robotyczne wykorzystywano do ostrzału rosyjskich pozycji dzięki zamontowanych granatników i broni strzeleckiej.

Najważniejszym osiągniętym celem pośrednim operacji było pokrzyżowanie rosyjskich planów okrążenia Słowiańska i Kramatorska. Rosyjskie dowództwo zamierzało obejść Łyman, połączyć siły w rejonie Barwinkowego i zamknąć ukraińskie jednostki w tzw. pasie fortec Donbasu. Operacja „Vivaldi” nie tylko wykluczyła realizację tego scenariusza, ale także pozwoliła wojskom ukraińskim odzyskać 51 km² terytorium podczas trzeciej fazy działań. Przejęcie kontroli nad wsiami Nowe, Ridkodub, Kateryniwka, Karpiwka i Nowomychajliwka przyczyniło się do zwiększenia obszaru wyzwolonych ziem od początku ofensywy do 176 km². Mimo tych doniesień rosyjskie Ministerstwo Obrony nie komentuje bezpośrednio sytuacji, a na swoim kanale w serwisie Telegram podtrzymuje, iż wojska Federacji Rosyjskiej „pewnie utrzymują pozycje”, informując zarazem o rzekomym zajęciu Nowowodianego.

Podczas operacji do niewoli trafiło blisko 250 rosyjskich żołnierzy, pojmanych głównie między korytami rzek Nitrius i Czarny Żerebeć, co stanowi rzadko spotykany wynik w ramach pojedynczej kampanii wojskowej. Wśród jeńców dominowali piechurzy, którzy przeniknęli w głąb szarej strefy i schronili się w ruinach miejscowości, skąd żołnierze 3. Korpusu wypędzali ich podczas oczyszczania zabudowań. Według oficjalnych danych rosyjskie straty osobowe w wyniku operacji wyniosły 2 tys. żołnierzy, jednak udokumentowane przypadki stanowią jedynie część rzeczywistego bilansu. Szacuje się, iż liczba poległych mogła sięgnąć 3–4 tys., a łączna liczba zabitych i rannych mogła wynieść niemal 5 tys. Do tej kwestii odniósł się prorosyjski separatysta Oleg Cariow, który zażądał od rosyjskiego dowództwa przedstawienia prawdziwych informacji na temat jeńców oraz uznania i wyjaśnienia ewentualnego niepowodzenia.

Obecnie Ukraińcom udało się wzmocnić pozycje na kierunku łymańskim w obwodzie donieckim i zmniejszyć zagrożenie potencjalną ofensywą rosyjskich sił w kierunku Światohirska i Łymanu. W konsekwencji Rosjanie muszą przerzucać siły na ten odcinek, osłabiając tym samym swoje pozycje w pozostałych częściach frontu. Zdaniem Romana Switana, ukraińskiego pułkownika rezerwy, kolejnym zadaniem Sił Zbrojnych Ukrainy jest dotarcie do rzeki Czarny Żerebeć i utworzenie na jej brzegach rubieży obronnych. Z kolei płk Markus Reisner, austriacki ekspert wojskowy, podkreśla, iż aby utrzymać dynamikę ofensywy na poziomie operacyjnym, ukraińskie wojska muszą przełamać rosyjskie linie obronne przy wsparciu piechoty i robotów bojowych, a następnie kontynuować natarcie. najważniejsze pozostaje pytanie, czy Ukraina zachowa pozycje zdobyte podczas operacji „Vivaldi” oraz czy przyjęty model działań będzie można skutecznie zastosować na pozostałych fragmentach 1250-kilometrowej linii frontu.

Ukraińska kampania stanowi kolejny przykład postępującej technologizacji wojny i rosnącego znaczenia dronów oraz robotów naziemnych w działaniach bojowych. Została ona określona przez płk. Markusa Reisnera jako jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie operacji we współczesnej historii konfliktów zbrojnych. Dzięki połączeniu systemów bezzałogowych, walki elektronicznej i precyzyjnego planowania armia ukraińska stworzyła warunki do przeprowadzenia natarcia, angażując piechotę dopiero w drugiej fazie działań. Doświadczenia Ukrainy, zdobywane przez ponad dekadę konfliktu, stają się w tej chwili jednym z decydujących czynników w ewolucji współczesnej sztuki wojennej i mogą dyktować trendy wojskowe dla państw NATO oraz innych państw świata. Zestawienie działań na froncie z ukraińskimi atakami dalekiego zasięgu na zaplecze przeciwnika – infrastrukturę energetyczną, w tym zakłady przetwórstwa ropy naftowej, oraz logistyczną, obejmującą magazyny Wildberries i Ozonu – rodzi pytanie, czy taka strategia pozwoli Ukrainie odwrócić przebieg wojny.

Idź do oryginalnego materiału