Przyszłość nie może paść ofiarą przeszłości – oświadczył premier Donald Tusk, odnosząc się do kryzysu dyplomatycznego na linii Warszawa-Kijów. Spór wywołała decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA” – formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej podczas II wojny światowej.
Szef rządu podkreślił, iż choć nie dopatruje się w działaniach Kijowa celowej złej woli, to strona ukraińska wykazuje rażący brak wrażliwości politycznej i historycznej:
Donald Tusk dodał, iż podjął już zakulisowe wysiłki dyplomatyczne oraz rozmawiał z prezydentem Karolem Nawrockim, by dać stronie ukraińskiej przestrzeń na wycofanie się z tych kroków lub załagodzenie sporu.
Szef rządu jednoznacznie podkreślił, iż Kijów musi wreszcie zrozumieć, iż trwałych relacji sąsiedzkich nie da się zbudować z pominięciem bolesnej prawdy o przeszłości:
Premier podsumował, iż Ukraina podjęła już pewne starania w celu załagodzenia tego kryzysu, jednak na ten moment są one dla strony polskiej całkowicie niewystarczające.






