Zanim ze sceny rozległy się dźwięki przeboju „Jestem od słów do głów gotowa na miłość”, który Marlena Dietrich zaśpiewała w filmie „Błękitny anioł”, konsul Peter Herr przywitał obecnych i przypomniał przesłanie koncertu zorganizowanego na 35 lat traktatu polsko-niemieckiego.
– Piosenki Marleny Dietrich są ekspresyjne i łączą ludzi – mówił konsul. – Opowiadają o miłości, pokoju i tożsamości. Budują emocjonalny most między Niemcami a Polakami. W kontekście rocznicy traktatu te piosenki działają jak delikatna dyplomacja. Dają wzajemne zrozumienie poprzez kulturę. Właśnie kultura pozwala nam dzisiaj na wyznanie wspólnych polskich i niemieckich wartości oraz polsko-niemieckiej przyjaźni.
35 lat traktatu polsko-niemieckiego. On wymagał wielkiej odwagi
Marszałek województwa opolskiego Szymon Ogłaza przypomniał, iż traktat podpisany w 1991 roku przez Helmuta Kohla i Jana Krzysztofa Bieleckiego pojawił się w momencie, w którym od tragedii II wojny światowej upłynęło kilka więcej niż 45 lat. Te lata były w Polsce wykorzystywane cynicznie przez polityków do budowania i podtrzymywania napięcia między Niemcami i Polakami. Budowania atmosfery zagrożenia ze strony Niemiec by uzasadnić trwanie Polski po gorszej stronie żelaznej kurtyny.
– Traktat od obu rządów wymagał wielkiej odwagi. Rola, jaką Niemcy odegrały przy wejściu Polski do Unii Europejskiej jest wartością nie do przecenienia. Od Niemiec uczyliśmy się w dużej mierze także samorządu i pracy u podstaw. W województwie opolskim w sposób szczególny – mówił Szymon Ogłaza.
– Nie sposób nie wspomnieć o rocznicy, która również przypada w 2026 roku. A jest to 20. rocznica trwania koalicji rządzącej województwem opolskim. To było dobre 20 lat dla naszego regionu. Gdyby nie traktat i stworzenie ram dla istnienia mniejszości niemieckiej w sposób legalny i akceptowalny, nie mielibyśmy do tej koalicji doskonałego partnera – stwierdził Szymon Ogłaza.
Na okazję 35 lat traktatu polsko-niemieckiego odbył się koncert piosenek Marleny Dietrich – fot. KOGPrzewodniczący sejmiku i lider mniejszości niemieckiej, Rafał Bartek nawiązał do nazwy traktatu. – Podpisać 35 lat temu polsko-niemiecki traktat „O dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” naprawdę nie było łatwo – mówił.
– Ale to było ważne. Także dla mniejszości niemieckiej żyjącej w tym regionie. Jej działacze na wszystkie spotkania jeździli z mała czarną książeczką. W 1991 roku ta książeczka dodawała nam otuchy. Traktat, jego artykuły 20., 21. I 22. , określiły, co jako mniejszość możemy. Między innymi gwarantowały, iż możemy wrócić do swoich niemieckich nazwisk i imion. Traktat w swojej mądrości te zagadnienia ujmował – zauważył.
Mieszkańcy Śląska Opolskiego prekursorami traktatu
Andrzej Buła, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił, iż Opolszczyzna i ludzie tu mieszkający zasługują na miano głównych autorów polsko-niemieckiego traktatu. – Dobre sąsiedztwo zaczęło się u nas po 1945 roku – mówił. – Kiedy przyjechali ludzie ze Wschodu i z centralnej Polski. Wielką rolę w budowaniu tego sąsiedztwa odegrali Ślązacy, to jak przyjmowali przybyszów, jak im użyczali ziarna na pierwszy zasiew. Chociaż wszyscy żyli w wielkich obawach.
Europoseł podkreślił rolę Kościoła w pokonywaniu tych obaw. Przypomniał pierwszego administratora diecezji ks. Bolesława Kominka, który tworzył wspólne śląsko-kresowe parafie, a po latach napisał tekst historycznego listu biskupów polskich do niemieckich. A także abpa Alfonsa Nossola, inicjatora Mszy św. Pojednania w Krzyżowej.
Jako ostatni zabrał głos wicewojewoda opolski Piotr Pośpiech. – 35 lat wartości traktatowych i przykładów ich praktycznego funkcjonowania znajdziemy w życiu regionu, Polski, Niemiec. Myślę, iż także w życiu każdego z nas – podkreślił. – Te 35 lat przekłada się na niebywały rozwój i współpracę.
35 lat traktatu polsko-niemieckiego przy piosenkach Marleny Dietrich
A potem zabrzmiały piosenki Marleny Dietrich. Po niemiecku i po polsku. Te śpiewane przez wielką aktorkę przed wojną w berlińskich klubach, jak „Ich bin die fesche Lola”. Słuchana przez niemieckich i alianckich żołnierzy w czasie II wojny światowej piosenka „Lili Marlene”. Nie zabrakło także powojennego i antywojennego utworu „Gdzie są chłopcy z tamtych lat” (w Polsce spopularyzowała go w latach 60. Sława Przybylska).
Wreszcie z estrady Hotelu Hugo popłynęły dźwięki lubianych i wykonywanych przez Marlenę Dietrich piosenek Czesława Niemena, m.in. „Czy mnie jeszcze pamiętasz” i „Sen o Warszawie”. Śpiewały je: Anna Wicher, Hanna Rataj i Izabela Migocz, która wraz z Klaudią Reginą Baron prowadziła dwujęzyczny koncert. Grał brawurowo „Take Style”. Publiczność zgotowała artystom owację na stojąco.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania










