Około 3:50 w Lublinie zawyły syreny ostrzegawcze. Była to informacja o zagrożeniu z powietrza. Kilka minut później mieszkańcy mogli usłyszeć dźwięk odwołujący alarm.
Gościem Michała Gardyasa jest Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, któremu podlega Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie.
Co tu się wydarzyło przed godz. 4:00? Może gdybyśmy mogli poinformować, uspokoić naszych słuchaczy.
– Szanowni państwo, tak, oczywiście uspokajam, ale jednocześnie informuję. Została wszczęta procedura wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności. Procedura związana była z informacją oraz dyspozycją przekazaną przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie o potencjalnym zagrożeniu uderzeniami z powietrza. Służby zareagowały natychmiastowo i oczywiście ta procedura została wszczęta. Alarm został odwołany tuż po godzinie czwartej. Zresztą sygnał, który państwo puścili na antenie, był sygnałem odwołującym ten alarm. Ten jednostajny, ciągły sygnał syren alarmowych odwołuje nam alarm – tłumaczy Bubicz.
Niech pan powie, dlaczego nie ma żadnego komunikatu RCB? Dlaczego mieszkańcy, którzy się obudzili przed czwartą, musieli czekać na ten drugi sygnał i tak naprawdę nic dalej nie ma? Informował tylko DORSZ, czyli Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, iż coś się wydarzyło na Ukrainie, iż tam doszło do ataków właśnie na terytorium Ukrainy, naloty Federacji Rosyjskiej blisko terenów z Polską. A tutaj, mieszkańcy naszego kraju nic nie wiedzą. Powiem szczerze, dzisiaj przeglądałem różne fora internetowe, różne grupy na Facebooku i tam po prostu panika. Tam ludzie piszą, iż co tu się dzieje i gdzie mają szukać informacji, o ile od państwa to nie wychodzi?
– Po pierwsze, o ile usłyszeli syrenę alarmową, to oznacza, iż usłyszeli działanie państwa. Oczywiście z jednej strony wojsko informowało o działaniach, które ono podjęło i ono podjęło je znacznie wcześniej i było związane z masowanymi atakami Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. W tym przypadku tej nocy te zmasowane ataki dotyczyły zachodnich województw tego państwa, co bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej. Pragnę państwa zapewnić, iż wojewoda lubelski, Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego pozostawało w bezpośrednim i natychmiastowym łączu z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa i uruchomiono specjalną tutaj linię komunikacyjną ze wszystkimi powiatowymi centrami zarządzania kryzysowego na Lubelszczyźnie po godzinie trzeciej. Od godziny ta wymiana informacji między samorządami trwała i ocena tej sytuacji też trwała, więc w tym zakresie te procedury zostały zrealizowane w sposób prawidłowy.
Panie Marcinie, ale wy o tym wiecie. To brzmi bardzo pięknie i technicznie, iż wszystkie procedury zostały wypełnione w jakiś sposób, iż wy się komunikowaliście, ale jeżeli chodzi o naszego słuchacza, o mieszkańca, o dwudziestopięciolatka, osiemdziesięciosześciolatka, on nie wie, co ten sygnał oznacza dokładnie. To, iż jest zagrożenie, to jest oczywista sytuacja, bo jest to sygnał przerywany. Potem jest sygnał ciągły, który odwołuje ten pierwszy sygnał, ale tak naprawdę za tym nie idzie żaden komunikat. Tu jest informacja, iż jest zagrożenie z powietrza. Pan dzisiaj rano też dawał informacje do różnych mediów, ale tak naprawdę nie ma żadnego innego centralnego sterowania. Nie ma tu żadnej informacji konkretnej. Mieszkańcy mieszkają przecież i śpią normalnie z telefonami przy uszach, z telefonami przy głowach, czekają na jakiś komunikat, a tutaj SMS-u nie ma. SMS-y o tym, iż za chwilę będzie grad albo burza są, a na przykład o tym, iż coś się dzieje w województwie lubelskim nie ma.
– Już wytłumaczę. Oczywiście trzeba ocenić skuteczność i szybkość takiej informacji. Do państwa oceny pozostawiam, czy łatwiej jest o godzinie 3:50 odczytać SMS-a, bo jednak większość z nas ma te telefony w nocy niestety wyciszone czy lepiej jest od razu wszcząć też procedurę opisaną konkretnymi przepisami, zresztą skutecznie zweryfikowanymi także w warunkach kryzysu. Chcę zapewnić, bo o ile pan mówi, iż mieszkańcy nie wiedzą, jak brzmią syreny alarmowe, to właśnie ku temu służyły testy syren alarmowych, które odbyły się raptem w ubiegłym tygodniu. I tak samo rząd od początku tego roku do wszystkich domostw w Polsce skierował takie opracowania, poradniki bezpieczeństwa. One tłumaczą, jak zachować się w każdej sytuacji kryzysowej, tej dotyczącej chociażby takich zagrożeń związanych z aktywnością sił nieprzyjacielskich, ale także z kataklizmami i sytuacjami związanymi z powiedzmy szeroko pojętą naturą. Więc one też opisują, jak rozpoznać dźwięki alarmowe. Na naszych stronach internetowych można odsłuchać system syren alarmowych, więc w tym zakresie ta edukacja też jest istotna, dlatego rząd te działania podjął znacznie wcześniej.
Czy mają państwo jakieś informacje dotyczące tego, co się dzieje w okolicach miejscowości Targowiskoh? Tutaj media podają różne informacje, iż tam doszło do jakiegoś wybuchu. Chcemy to oczywiście potwierdzić albo to w tym momencie tylko słuchaczy uspokoić. Czy mamy jakieś oficjalne informacje?
– W tym zakresie nie udzielam komentarza. Nasze służby działają. Myślę, iż szerszy komunikat będzie udzielony przez, przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Zatem czekamy na jakiekolwiek komunikaty od państwa. Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, któremu podlega Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego był naszym gościem.
MGard / opr. AKos
Fot. pixabay.com











