Niemcy szykują się na najgorsze. "Liczenie łóżek, leków, chirurgów"

polsatnews.pl 2 godzin temu

Niemieckie szpitale "przygotowują się na wojnę" - podała agencja Bloomberga, wskazując, iż w całym kraju organy rządowe sprawdzają, jak system opieki zdrowia i infrastruktura poradzą sobie w razie wybuchu konfliktu zbrojnego. Bundeswehra obliczyła, iż w przypadku inwazji Rosji do Niemiec mogłoby trafiać choćby 1000 rannych żołnierzy dziennie.

Pixabay
Niemcy szykują szpitale na wypadek ewentualnego konfliktu zbrojnego (zdj. ilustracyjne)

Agencja przekazała, iż w razie rosyjskiego ataku na Niemcy lub inny kraj NATO jednym z wyzwań byłoby znalezienie wystarczającej liczby łóżek szpitalnych. Niezbędne byłoby także wzmocnienie dostaw leków oraz koordynacji systemu szpitali wojskowych i cywilnych.

"Kolejnym problemem są szkolenia: szacuje się, że zaledwie kilkuset lekarzy w Niemczech ma doświadczenie w leczeniu obrażeń wojennych" - wymienia Bloomberg. Aby poprawić te statystyki, Bundeswehra i Niemieckie Towarzystwo Chirurgii Urazowej (DGU) oferują specjalne kursy dla chirurgów cywilnych. Najbardziej intensywne programy pozwalają na przeszkolenie jedynie od 50 do 100 chirurgów rocznie.

ZOBACZ: Niemcy szykują dużą odpowiedź Rosjanom. Skorzysta na tym Ukraina

- Kiedy w 2017 roku formalizowano tę współpracę, świat wyglądał zupełnie inaczej - wspominał sekretarz generalny DGU, Sascha Flohé, cytowany przez Bloomberga. - Wówczas wciąż sądziliśmy, iż żyjemy w bezpiecznym świecie, nie licząc zagrożenia terroryzmem islamskim - powiedział, dodając, iż "nikt nie wierzył, iż sytuacja bezpieczeństwa całkowicie się zmieni".

Liczenie łóżek, leków i chirurgów. Niemcy szykują szpitale na wypadek wojny

W raporcie, w którym przeanalizowano potencjalne scenariusze w przypadku inwazji Rosji na terytorium NATO, Bundeswehra wskazała, iż w razie włączenia państw NATO do wojny do Niemiec mogłoby trafiać od 300 do 1000 rannych żołnierzy dziennie. Zakładając, iż scenariusz ten się ziści, pięć szpitali wojskowych w kraju gwałtownie zostałoby przepełnionych. Żołnierze byliby kierowani do cywilnych placówek medycznych, co mogłoby prowadzić do "niespotykanego dotąd obciążenia".

W razie wybuchu wojny siły medyczne Bundeswehry udzielałyby pomocy rannym żołnierzom na linii frontu. Poszkodowani byliby następnie transportowani do Niemiec, gdzie byliby kierowani do cywilnych szpitali. Taką strategię przetestowano w marcu podczas ćwiczeń wojskowych symulujących atak na Litwę.

ZOBACZ: "Popełniają poważny błąd". Władimir Putin ostrzega Niemcy

Jak stwierdził Flohé, ćwiczenia przebiegły pomyślnie, jednak niezbędne jest podjęcie dalszych działań. Specjalna ustawa o bezpieczeństwie zdrowotnym (Health Security Act) ma trafić do parlamentu tej jesieni. Zakłada ona stworzenie systemu pozwalającego na bieżąco monitorować dostępność łóżek, leków oraz chirurgów potrafiących radzić sobie z obrażeniami powstałymi na skutek działań zbrojnych.

Niemcy przygotowują się do wojny. Wizja przepełnionych szpitali i utrudnień logistycznych

Dane na temat tego, którzy lekarze posiadają kwalifikacje przydatne w warunkach wojennych, "obecnie są fragmentaryczne" - twierdzi Bloomberg. Utrudnia to ustalenie, gdzie dostępni są specjaliści oraz czy adekwatnie uwzględniono lekarzy i pielęgniarki, którzy jednocześnie działają w organizacjach pomocowych lub służą w rezerwie.

Z uwagi na brak odpowiednich wytycznych niektóre firmy zaczęły przeprowadzać własne szacunki. Firma biotechnologiczna CSL ustaliła, iż ​​w niektórych regionach choćby 20 proc. jej pracowników mogłoby zostać powołanych do służby w rezerwie lub do dołączenia do organizacji pomocowych w ramach wolontariatu.

Problem mógłby wystąpić także w branży logistycznej. Annegret Wittich-Höffer, szefowa oddziału CSL na Niemcy, Austrię i Szwajcarię, zwróciła uwagę, iż w razie wybuchu wojny kierowcy ciężarówek mogliby zostać wezwani do służby przez swoje kraje ojczyste. Wielu z nich pochodzi z Europy Wschodniej.

ZOBACZ: Pierwsze wybory od wybuchu wojny. Putin z orędziem do Rosjan

Kolejny ekspert z dziedziny ochrony zdrowia cytowany przez Bloomberga, Michael Ey, poinformował, iż niemiecka gospodarka w dużej mierze opiera się na łańcuchach dostaw just-in-time, w której poziom zapasów jest utrzymywany na minimalnym poziomie. W normalnych warunkach pomaga to ograniczyć koszty magazynowania, ale w czasie wojny dostawy mogłyby zostać zakłócone. Jest to szczególnie istotne w przypadku maseczek, leków i szczepionek.

Niemieckie szpitale pod presją. Co by było, gdyby wybuchła wojna?

W obliczu rosnących obaw przed rosyjskim atakiem obawy budzi też stan poszczególnych szpitali oraz schronów. Placówki medyczne analizują możliwość tworzenia chronionych przestrzeni oraz zabezpieczenia budynków, m.in. na wypadek ataków z użyciem dronów. Wśród rozważanych rozwiązań znajduje się wykorzystanie podziemnych części budynków, które mogłyby służyć jako dodatkowe zaplecze medyczne lub miejsca ochrony pacjentów i personelu w przypadku zagrożenia.

Bunkier pod szpitalem w Ulm powstał w okresie zimnej wojny i został zbudowany z myślą o tym, by w razie ataku nuklearnego umożliwić dalsze leczenie rannych żołnierzy. Placówka miała chronić pacjentów i personel przed skutkami tego typu ataku oraz pozwolić szpitalowi funkcjonować mimo skażenia nuklearnego.

ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"

Obiekt może pomieścić choćby 2000 osób, jednak przez blisko trzy dekady pozostawał nieużywany. w tej chwili niemieckie siły zbrojne rozważają jego ponowne uruchomienie, co wiązałoby się z wysokimi kosztami. Na jego modernizację należałoby przeznaczyć miliony euro.

WIDEO: "Istnieje spore zagrożenie". Były ambasador w Ukrainie o zakusach Rosji
Idź do oryginalnego materiału