Niemcy reagują na incydent w Lipsku. Minister o "udziale obcych sił"

polsatnews.pl 17 godzin temu

"Nowa jakość zagrożenia" w wojnie hybrydowej - mówi o incydencie z dronem na lotnisku w Lipsku Alexander Dobrindt, szef niemieckiego resortu spraw wewnętrznych. Zdaniem ministra "mogły stać za tym obce mocarstwa". W sprawie uzbrojonego bezzałogowca znalezionego na płycie lotniska toczy się śledztwo.

X/Bundesministerium des Innern
Alexander Dobrindt mówi o zagrożeniu hybrydowym po incydencie w Lipsku

Mamy tutaj do czynienia z "hybrydowym scenariuszem zamachu" – powiedział Dobrindt w wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ARD. "Po raz pierwszy na terenie lotniska znajdował się dron z materiałem wybuchowym. Musimy być świadomi zagrożenia. Politycy muszą odpowiedzieć na to zagrożenie" – dodał szef resortu spraw wewnętrznych.

Niemcy reagują na incydent z dronem w Lipsku. "Obce mocarstwa"

Na pytanie, czy można mówić o "politycznym motywie", Dobrindt powiedział, iż nie może potwierdzić żadnych spekulacji, gdyż trwa śledztwo. Zaznaczył, iż dron "nie był dziełem amatorów, ale pracą wysokiej klasy profesjonalistów".

"Można wyciągnąć wnioski, ale niczego jeszcze nie można udowodnić" - zastrzegł. "Mogły stać za tym obce mocarstwa" – przyznał szef MSW i dodał, iż śledztwo prowadzone jest we wszystkich kierunkach. "Profesjonalne postępowanie wymaga czegoś więcej niż tylko wiedzy amatorskiej, dlatego nie można wykluczyć udziału obcych sił" - podkreślił.

ZOBACZ: Incydent w pobliżu lotniska w Niemczech. Wykryto niezidentyfikowany obiekt

Z wypowiedzi Dobrindta wynika, iż dron był uzbrojony w ładunek wybuchowy używany do celów wojskowych i skonstruowany w sposób pozwalający na obejście zabezpieczeń lotniskowych.

Z ustaleń redakcji NDR, WDR i "Sueddeutsche Zeitung" wynika, iż lotnisko było o krok od katastrofy. Zapalnik w przymocowanym do drona pakiecie oderwał się, co zapobiegło wybuchowi – czytamy w cytowanym dokumencie ze śledztwa.

Uzbrojony dron na lotnisku w Lipsku. Czasowo wstrzymano loty

W nocy z wtorku na środę port w Lipsku wstrzymał czasowo loty z powodu drona z detonatorem i materiałami wybuchowymi, które znaleziono na płycie lotniska. Bezzałogowiec z zapalnikiem miał znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 "Rusłan" (kod NATO "Condor").

Tej samej nocy w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała następnie w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia. Do zdarzenia miało dojść 6 km od lotniska w Lipsku, na wysokości 400 metrów.

ZOBACZ: Rosja może otworzyć nowy front. Chce zmusić Ukrainę do przerzucenia sił

Port w Lipsku to istotny węzeł zachodniej pomocy militarnej dla Ukrainy. W 2022 r., gdy Rosja rozpoczęła inwazję na pełną skalę, koncern Antonow przeniósł tu swoją flotę.

W ostatnim roku w Niemczech wielokrotnie dochodziło do wstrzymywania pracy lotnisk i odwoływania lotów z powodu zagrożenia dronowego. W przypadku części z tych incydentów podejrzewa się udział Rosji.

WIDEO: Berlin opłakuje śmierć Polki w zamachu. Zorganizowano symboliczną uroczystość
Idź do oryginalnego materiału