Nie znamy jego nazwiska. Od ponad 100 lat trzymamy przy nim wartę
polska-zbrojna.pl 1 godzina temu
Dwa mundury, płonący znicz, fragment arkad. Ten obraz zna chyba każdy Polak. Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Ale kim był człowiek, który tam spoczywa? I jak znalazł się właśnie w tym miejscu? Ta historia zaczyna się od losowania. W 1925 roku spośród 15 pobojowisk trzeba było wybrać jedno, z którego zostaną zabrane szczątki bezimiennego żołnierza. Ogniomistrz Józef Buczkowski, kawaler Virtuti Militari, wyciągnął kartkę wskazującą Lwów i walki z lat 1918–1919.
Dalszy wybór powierzono Jadwidze Zarugiewiczowej. Jej syn Konstanty zginął pod Zadwórzem, gdy 17 sierpnia 1920 roku polski oddział ochotniczy stawił opór przeważającym siłom bolszewickiej kawalerii. Zginęła niemal cała grupa obrońców. Ze względu na ich poświęcenie bitwę nazwano „polskimi Termopilami”. A Konstanty, student Politechniki Lwowskiej i uczestnik obrony Lwowa, był jednym z poległych. Jego ciała nie odnaleziono.
Pięć lat później jego matka stanęła przed trumnami innych poległych. Dotknęła jednej z nich. W ten sposób wskazała żołnierza, który miał spocząć w Warszawie. Matka, która nie miała grobu własnego syna, wybrała żołnierza, którego nazwiska nikt nie znał. To dla mnie najbardziej poruszający moment tej historii.
1 listopada 1925 roku trumna ruszyła ze Lwowa specjalnym pociągiem. Na kolejnych stacjach czekali mieszkańcy i żołnierze. Dzień później Nieznany Żołnierz został pochowany pod arkadami Pałacu Saskiego. Dziś, 2 listopada mija od tego dnia 101 lat.
REKLAMA
Co o nim wiemy? Mniej, niż mogłoby się wydawać. Nie znamy jego wieku ani dokładnych okoliczności śmierci. Powtarzana opowieść o czternastoletnim ochotniku nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Przy szczątkach znaleziono polskie umundurowanie i maciejówkę z orłem, ale nie udało się ustalić nazwiska.
Jako żołnierz patrzę na to miejsce także z własnego doświadczenia. W wojsku często posługujemy się liczbami. Mówimy o stanach osobowych, stratach, poległych i rannych. To potrzebne, ale za każdą liczbą stoi człowiek. Ktoś na niego czekał. Miał rodzinę, przyjaciół, plany na później. A Grób Nieznanego Żołnierza szczególnie pomaga o tym pamiętać.
Teraz, gdy odwiedzamy cmentarze i zapalamy znicze, warto pomyśleć również o tych, którzy nigdy nie odnaleźli grobów swoich bliskich. Dla wielu rodzin właśnie takie miejsca stały się przestrzenią pamięci.
A kiedy następnym razem będziecie przechodzić przez Plac Piłsudskiego, zatrzymajcie się na chwilę. jeżeli będą z Wami dzieci, opowiedzcie im tę historię. O żołnierzu bez nazwiska i matce, która go wybrała. Wtedy łatwiej zrozumieć, dlaczego nadal, po ponad 100 latach, stoi tam warta honorowa.
Tekst pochodzi z profilu LinkedIn gen. broni Macieja Klisza.
gen. broni
Maciej Klisz
, szef Sztabu w Sojuszniczym Dowództwie Sił Połączonych NATO w Brunssum