W cieniu najpoważniejszego od początku wojny sporu między Warszawą a Kijowem na Wołyniu odsłonięto pomnik upamiętniający sotnika Ukraińskiej Powstańczej Armii Petra Gudzowatego „Oczeretenkę”. Uroczystość odbyła się 21 czerwca 2026 roku, a wzięli w niej udział pełzuni z Płastu – skauci z ukraińskiej organizacji harcerskiej – z Rówieńszczyzny. Zapowiedź wydarzenia, która krążyła w sieci, zawierała zdanie brzmiące w Polsce jak prowokacja: „Podczas gdy białe orły idą do Warszawy”. To bezpośrednie nawiązanie do odesłanego właśnie do stolicy Orderu Orła Białego – i sygnał tego, jak głęboko kult UPA, formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu, wrósł w ukraińską codzienność.
Flaga Ukrainy. Grafika poglądowa (generowana automatycznie przy użyciu Gemini)21 czerwca: pomnik dowódcy UPA i skauci z Rówieńszczyzny
O odsłonięciu memoriału poinformowały ukraińskie media regionalne. Pomnik upamiętnia Gudzowatego w miejscu związanym z jego śmiercią na Wołyniu, a wśród uczestników uroczystości znaleźli się harcerze z rówieńskiego oddziału Płastu. To istotny szczegół, bo Płast nie jest organizacją marginalną. Założony ponad 110 lat temu, w 1912 roku, działa dziś w 12 krajach, w tym w Polsce, i pozostaje największą ukraińską organizacją skautową. Od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji zginęło 75 jego członków. Obecność takiej organizacji przy pomniku dowódcy UPA pokazuje, iż upamiętnianie tej formacji jest w Ukrainie zjawiskiem głównego nurtu, a nie domeną radykalnych środowisk.
Kim był Petro Gudzowaty „Oczeretenko”
Gudzowaty żył w latach 1912-1946. Do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów wstąpił już na początku lat 30., przeszedł szkolenie w legionie „Nachtigall”, a w 1943 roku włączył się w tworzenie UPA. Doszedł do stopnia sotnika i kierował sztabem okręgu wojskowego „Tiutiunnyk”, wchodzącego w skład zgrupowania UPA-Północ. Zginął w styczniu 1946 roku. Z polskiego punktu widzenia najważniejszy jest jednak nie życiorys pojedynczego oficera, ale to, iż był on dowódcą UPA – formacji, którą polskie państwo oraz Instytut Pamięci Narodowej uznają za sprawcę ludobójstwa na Wołyniu. Upamiętnianie jej dowódców uderza w Polsce w najczulszy punkt niezależnie od indywidualnych biografii.
„Białe orły idą do Warszawy”: data nie była przypadkowa
Najbardziej wymowny jest moment, w którym zorganizowano uroczystość, oraz towarzysząca jej narracja. Zdanie o białych orłach zmierzających do Warszawy to czytelna aluzja do Orderu Orła Białego, który zaledwie dzień wcześniej wracał do polskiej stolicy. Upamiętnienie dowódcy UPA zostało więc wpisane w trwający właśnie kryzys dyplomatyczny i odczytane jako gest pod adresem Polski. Aby zrozumieć jego wagę, trzeba cofnąć się o kilka dni.
Order Orła Białego odebrany – najpoważniejszy spór od początku wojny
Początkiem obecnego kryzysu jest dekret prezydenta Ukrainy z maja 2026 roku, którym Wołodymyr Zełenski nadał jednej z elitarnych jednostek Sił Operacji Specjalnych – Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – imię „Bohaterów UPA”. Decyzja wywołała w Polsce falę krytyki od lewicy po prawicę. 19 czerwca prezydent Karol Nawrocki, po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego, odebrał Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie. Dzień później ukraiński przywódca odesłał je do Warszawy za pośrednictwem prywatnej firmy kurierskiej, porównując przy tym order do wyróżnień pozostających w rękach Katarzyny II, Benita Mussoliniego czy Gerharda Schrödera. W odpowiedzi polskich odznaczeń zrzekli się kolejni ukraińscy urzędnicy, w tym szef dyplomacji Andrij Sybiha i ambasador w Polsce. To dopiero drugi przypadek odebrania Orderu Orła Białego w jego ponad 300-letniej historii. Nawrocki podkreślał, iż decyzja nie jest skierowana przeciwko narodowi ukraińskiemu, a premier Donald Tusk ostrzegał, iż konflikt między Warszawą a Kijowem cieszy przede wszystkim Władimira Putina.
100 tysięcy ofiar. Dlaczego nazwa UPA budzi w Polsce grozę
Skala polskich emocji ma źródło w wydarzeniach sprzed ponad 80 lat. Według szacunków IPN i polskich historyków w latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści wymordowali na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej od 80 do 120 tysięcy Polaków, najczęściej przyjmuje się liczbę około 100 tysięcy. Kulminacja zbrodni przypadła na 11 lipca 1943 roku, tak zwaną Krwawą Niedzielę, gdy UPA przeprowadziła skoordynowany atak na około 150 polskich miejscowości jednocześnie, zabijając tego dnia 10-11 tysięcy osób. Sprawcami byli członkowie OUN frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowana jej UPA. Mordów dokonywano z wyjątkowym okrucieństwem – przy użyciu siekier i wideł, paląc ofiary żywcem. Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej. To właśnie ta pamięć sprawia, iż nadawanie współczesnym jednostkom czy stawianie pomników imienia UPA spotyka się w Polsce z tak gwałtownym sprzeciwem.
Bohaterowie czy sprawcy ludobójstwa? Zderzenie dwóch pamięci
Spór ma jednak drugie dno, którego nie da się pominąć. Dla części ukraińskiego społeczeństwa UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość przeciwko Związkowi Sowieckiemu i III Rzeszy. W Polsce jej obraz kształtuje przede wszystkim pamięć o zbrodniach na ludności cywilnej. Ta rozbieżność interpretacji historii jest dziś paliwem konfliktu – od dekretu o nazwie jednostki, przez odebranie orderu, po lokalne uroczystości takie jak ta na Wołyniu. Politycy w Warszawie konsekwentnie zaznaczają, iż na polsko-ukraińskim sporze korzysta wyłącznie rosyjska propaganda, a strategiczne wsparcie dla broniącej się Ukrainy pozostaje niezmienione. Warto też odróżnić spór o symbole państwowe i pamięć historyczną od relacji między zwykłymi Polakami i Ukraińcami, którzy na co dzień żyją i pracują obok siebie.
Warszawski kontrapunkt: skwer Wołyński na Żoliborzu
Podczas gdy w Ukrainie powstają kolejne upamiętnienia UPA, Warszawa ma własne, centralne miejsce pamięci o ofiarach Wołynia. Na skwerze Wołyńskim na Żoliborzu stoi Pomnik Rzezi Wołyńskiej, odsłonięty 11 lipca 2013 roku w 70. rocznicę zbrodni. Jego dominującym elementem jest siedmiometrowy krzyż z figurą Jezusa Chrystusa bez rąk, a tablica głosi, iż monument poświęcono obywatelom polskim, ofiarom masowej zbrodni o znamionach ludobójstwa dokonanej przez OUN-UPA w latach 1942-1947. U stóp krzyża umieszczono sarkofag, w którym gromadzona jest ziemia z 2136 miejscowości. W pobliżu znajduje się też pomnik 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. To właśnie do Warszawy, do Pałacu Prezydenckiego, wrócił odesłany przez Zełenskiego order – a zestawienie obu obrazów, ukraińskich pomników UPA i warszawskiego upamiętnienia ofiar, oddaje przepaść w pamięci historycznej obu narodów.
Co to oznacza dla Ciebie?
- Spór toczy się na poziomie symboli państwowych i pamięci historycznej, a nie między mieszkańcami. Władze w Warszawie i Kijowie podkreślają, iż strategiczny sojusz przeciwko rosyjskiej agresji pozostaje niezmieniony.
- Warszawa wciąż pozostaje domem dla największej w Polsce społeczności ukraińskiej, a codzienna kooperacja i wsparcie dla uchodźców realizowane są niezależnie od dyplomatycznego napięcia na szczycie.
- Rocznica rzezi wołyńskiej przypada 11 lipca i jest co roku upamiętniana w stolicy – centralnym miejscem jest skwer Wołyński na Żoliborzu z Pomnikiem Rzezi Wołyńskiej.
- Eksperci i politycy obu stron ostrzegają, iż na polsko-ukraińskim konflikcie korzysta przede wszystkim rosyjska propaganda – warto zachować ostrożność wobec treści, które w sieci celowo podsycają wzajemną wrogość.
- Order Orła Białego odebrano dotąd tylko dwa razy w ponad 300-letniej historii odznaczenia, co pokazuje, jak wyjątkowej rangi była to decyzja prezydenta.










