Na Opolszczyźnie przybywa stulatków. I to całkiem krzepkich

opolska360.pl 2 godzin temu

Kilka dni temu wszystkie portale w Polsce obiegła informacja, iż w przeliczeniu na sto tysięcy mieszkańców województwo opolskie ma najwięcej stulatków w kraju. Zwróciliśmy się o potwierdzenie tych niezwykle budujących danych do GUS. Urząd Statystyczny chętnie udostępnił „O!Polskiej” swoje statystyki. Wynika z nich, iż w naszym regionie mieszkało 31 grudnia 2025 roku 318 stulatków. W tym gronie było stu mężczyzn i dwieście osiemnaście kobiet.

W liczbach bezwzględnych większość województw miała stulatków więcej niż Śląsk Opolski. Tę klasyfikację otwierało mazowieckie – 1808. Za nim plasowały się województwa:

  • śląskie – 1357,
  • wielkopolskie – 994,
  • dolnośląskie – 811,
  • małopolskie 792.

Stulatkowie w Opolskiem. Pobiliśmy rekord

Ale w przeliczeniu na sto tysięcy mieszkańców nasz województwo opolskie – najmniejszy i najmniej ludny w kraju – miał stulatków najwięcej, bo 34,43. Za województwem opolskim plasowały się regiony:

  • mazowiecki – 32,84,
  • świętokrzyski – 32,34,
  • śląski – 31,84.

Na końcu tej listy znalazło się województwo lubuskie ze 172 stulatkami i średnią na 100 tysięcy mieszkańców wynoszącą zaledwie 17,85.

W tym miejscu czytającemu te dane powinien zadzwonić dzwonek alarmowy. Trudno się nie zastanawiać, jak to jest możliwe, iż województwo porównywalne z naszym pod względem liczby ludności – ze zdrowym klimatem, bo leśno-łąkowe – ma niemal dwa razy mniej stulatków zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i proporcjonalnie?

Co to jest świadczenie honorowe

Szukając odpowiedzi na to pytanie, poprosiliśmy o dane w opolskim oddziale ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wie o stulatkach dużo. Przede wszystkim dlatego, iż wypłaca im świadczenie honorowe.

Od 1 marca 2026 r. wynosi ono 6938,92 zł brutto miesięcznie. Od 1 stycznia 2025 r. kwestie związane ze świadczeniem reguluje ustawa. Dzięki temu wszyscy uprawnieni otrzymują świadczenie w tej samej wysokości. Przepisy gwarantują także coroczną waloryzację. ZUS przeprowadza ją w marcu, tak jak w przypadku emerytur i rent.

Większość stulatków nie musi załatwiać żadnych formalności. Osobie, która ukończyła 100 lat, posiada obywatelstwo polskie i ma prawo do świadczeń wymienionych w ustawie o świadczeniu honorowym, np. emerytury lub renty, świadczenie honorowe przysługuje z urzędu.

Wniosek powinny złożyć wyłącznie te osoby, które nie mają prawa do świadczeń wymienionych w ustawie, np. emerytury czy renty. Aby otrzymać świadczenie, muszą one: ukończyć 100 lat, mieć obywatelstwo polskie, mieć centrum interesów osobistych lub gospodarczych w Polsce przez co najmniej 10 lat po ukończeniu 16 roku życia.

Z danych udostępnionych przez opolski oddział wynika, iż w lipcu 2026 roku opolski ZUS wypłacił świadczenia honorowe 67 osobom:

  • 57 kobietom,
  • 10 mężczyznom.

Najstarsza z nich przyszła na świat w 1919 roku.

W podziale na powiaty przedstawiało się to następująco:

  • Opole i powiat opolski – 26 stulatków,
  • powiat prudnicki – 3,
  • powiat kluczborski – 8,
  • powiat nyski – 15,
  • powiat kędzierzyńsko-kozielski – 9,
  • powiat strzelecki – 6.

Ilu w statystyce, ilu w rzeczywistości

– Nasze dane pochodzą z oddziału w Opolu – mówi Sebastian Szczurek, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa opolskiego. – Co jakiś czas są one potwierdzane danymi z departamentu statystyki centrali ZUS w Warszawie. I te liczby się nie różnią. Zdecydowana większość osób otrzymujących świadczenie honorowe mieszka w województwie opolskim. Kilka lub kilkanaście osób otrzymuje to świadczenie, żyjąc za granicą, na przykład w Niemczech. Może być tak, iż pewnej liczbie stulatków świadczenie honorowe wypłaca KRUS. Jest też możliwe, iż jakaś grupa stulatków żyje w domach seniora, DPS-ach itd. Część tych osób nie miała żadnej historii w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Wtedy, żeby dostać świadczenie honorowe, muszą one złożyć wniosek. jeżeli oni lub ich rodziny wniosku nie złożyły, nie ma ich w statystyce.

Do stulatków, którzy w naszym regionie dostają świadczenie honorowe, a w opolskich statystykach ich nie widać, bo są w innych województwach, trzeba dodać tych, którzy już po przejściu na emeryturę przeprowadzili się do województwa opolskiego. Bo np. przenieśli się do dorosłych dzieci, ale pracowali w innym województwie i z innego niż opolski ZUS pobierali emeryturę.

W ogólnopolskim zestawieniu ZUS najwięcej stulatków mieszka w:

  • Mazowieckiem – 737,
  • Śląskiem – 436,
  • Dolnośląskiem – 412.

Dla porównania Lubuskiem jest ich 85, o 10 więcej niż w naszym regionie.

Po porównaniu danych dostępnych w ZUS-ie i w GUS-ie nasuwają się dwa wnioski. Statystyki ZUS nie obejmują wszystkich stulatków, natomiast statystyki GUS są prawdopodobnie zawyżone i to w całej Polsce. Wystarczy porównać dwie liczby. Wg ZUS w lipcu 2026 roku było w Polsce 4282 stulatków. GUS w grudniu 2025 szacował ich liczbę na 10403, czyli ponad dwa razy więcej.

W województwie opolskim ta dysproporcja jest znacznie większa. 67 do 318 ma się niemal jak jeden do pięciu.

Wydaje się, iż przy statystyce stulatków w poszczególnych gminach, a w konsekwencji w całym regionie – na czym opiera się GUS – mamy do czynienia ze zjawiskiem podobnym do tego, które dobrze znamy z wyborów parlamentarnych czy prezydenckich. W naszym regionie mamy tradycyjnie najniższą frekwencję. Wciąż bowiem tkwią na listach wyborczych osoby, które w latach 70. i 80. wyjechały – najczęściej do Niemiec – w odwiedziny lub na wycieczkę, by już do Polski i do regionu nie wrócić. Nigdy się nie wymeldowały. W efekcie być może żyją gdzieś na Zachodzie, a być może zmarły. Ale statystycznie „poprawiają” opolską statystykę zameldowanych. Stulatków także.

– W wielu naszych badaniach eksperymentalnych mierzymy się z tym, iż w naszym regionie są tzw. martwe pesele. Należą one do osób, które gdzieś wyjechały. Nie zostało to odnotowane w statystyce. Nie został też zgłoszony zgon tych osób i one przez cały czas w świetle przepisów żyją. W tym tkwi problem. Dlatego podobne rozbieżności, gdy idzie o dane ludnościowe w naszym regionie się zdarzają – przyznaje Hanna Sterniuk-Mościcka, osoba odpowiedzialną za kontakty z mediami w Urzędzie Statystycznym w Opolu.

Stulatkowie w Opolskiem. Pomóż swojej długowieczności

Przy znacznych różnicach w danych statystycznych GUS-u i ZUS-u jeden element je łączy. Liczba stulatków konsekwentnie rośnie w regionie i w kraju. ZUS podaje, iż w Polsce ZUS wypłacał w grudniu 2025 świadczenie honorowe 4057 osobom. W czerwcu 2026 r. było ich już 4262. To wzrost o ponad 200 osób w ciągu zaledwie pół roku. GUS odnotowuje wzrost liczby stulatków w regionie na przestrzeni ostatnich 15 lat: rok 2010 – 189, rok 2020 – 285, rok 2025 – 318. Niezależnie od tego, ilu z nich istnieje tylko na papierze, tendencja wzrostowa jest jednoznaczna.

Choć nie jest to taki skok jak na przykład w Japonii, gdzie w roku 1998 z osiągnięcia stu lat cieszyło się 10 tys. ludzi, zaś we wrześniu 2026 blisko sto siedem tysięcy. Z tego aż 88 procent stanowią kobiety. W USA liczbę stulatków szacuje się na około 100 tys., w Niemczech na 18 tysięcy. Na całym świecie jest ich 550-600 tysięcy, z tendencją do osiągnięcia miliona około 2050 roku.

Warto zmienić nawyki

Katarzyna Bojkowska-Otrębska, konsultant wojewódzki w dziedzinie geriatrii przyznaje, iż – trochę wbrew tym dużym liczbom – w praktyce lekarskiej stosunkowo rzadko ma do czynienia ze stulatkami, choć miała niedawno pacjentkę 105-letnią.

– W tym, żeby starzeć się zdrowo i w miarę pomyślnie, bardzo pomaga genetyka – mówi pani doktor. – Kto pochodzi z długowiecznej rodziny, ten tę pulę genetyczną ma korzystną. Ale równie wiele zależy od nas, od zdrowego stylu życia. Należą do niego pewne restrykcje żywieniowe. Nie należy się przejadać. Lepiej, kiedy po posiłku zostaje trochę niedosytu. Przy czym znaczenie ma nie tylko ilość jedzenia, ale i rodzaj diety. Korzystna jest dieta z basenu Morza Śródziemnego, w której jest wiele zielonych warzyw, oliwa z oliwek, choć może być i olej. Ważne, by nie było dużo tłuszczów nasyconych, sprzyjają one rozwojowi miażdżycy. Istotna jest także podaż białka, byśmy mieli odpowiedni budulec kości i mięśni.

Osiągnięciu zaawansowanego wieku sprzyja także aktywność fizyczna. To jest bardzo ważne zarówno dla układu sercowo-naczyniowego, jak i dla mózgu.

– Minimum codziennej aktywności to pół godziny spaceru, trochę bardziej intensywnego ruchu, przy czym nie mówimy tu o bieganiu maratonów – zaznacza Katarzyna Bojkowska-Otrębska. – Ten ruch jest potrzebny już w okresie młodości, bo my na to, by móc żyć sto lat, pracujemy od momentu urodzenia. Kiedy rodzi się dziecko, kiedy wchodzi w okres dojrzewania. Pewne nawyki – i żywieniowe, i sportowe już wtedy są kształtowane. Oczywiście, jeżeli zmienimy styl życia, mając 80 lat, to też jakieś efekty uzyskamy.

Pani doktor zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik mający wpływ na długowieczność. Tym istotniejszy, iż w dzisiejszych czasach przeżywa on spory kryzys.

Relacje przedłużają życie

– Mam na myśli kontakty społeczne – podkreśla. – Coś, co nazywamy pozytywnym starzeniem się. Im więcej rozmawiamy z innymi, tym więcej stresu rozładowujemy. Nawiązujemy relacje, a one powodują, iż nasze przeżywanie świata jest lepsze. Powinniśmy dbać nie tylko o kontakty rodzinne, ale też w różnych grupach przyjacielskich, osiedlowych itd. I jeszcze coś. jeżeli pojawiają się dysfunkcje, trzeba wychodzić im naprzeciw. To także należy do pozytywnego starzenia się. jeżeli mamy niedowidzenie, należy założyć okulary. jeżeli gorzej słyszymy – aparat słuchowy. W trosce o dobrą starość w młodym wieku warto uważać na urazy głowy. Bo są one czynnikiem sprzyjającym rozwojowi otępienia. To jest ostrzeżenie dla młodych ludzi jeżdżących na superszybkich hulajnogach. To nie chodzi tylko o tu i teraz. O bieżące unikanie krwiaków czy wstrząsów mózgu. Ale też o rzeczy, które mogą się zdarzyć w wyniku urazów głowy w przyszłości.

Dobrej i długiej starości sprzyja też aktywność poznawcza. – Uczmy się, czytajmy, rozmawiajmy, rozpatrujmy różne rzeczy – radzi geriatra. – Ryzyko chorób otępiennych będzie mniejsze, a szansa przeżycia stu lat większa.

Szabla na stulecie

Edward Królicki, prezes opolskiego oddziału Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, ukończył sto lat w czerwcu. W 1944 roku jako 18-latek zgłosił się na ochotnika do Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii. Po wojnie wrócił do Polski. Odwiedzamy go w opolskim Domu Seniora Pogodna Jesień. Pytany o tajemnicę dobrego samopoczucia mówi z uśmiechem, iż trzeba życie przyjmować takim, jakie ono jest, akceptować to, co nas spotyka.

Zdejmujemy ze ściany jeden z prezentów na 100. urodziny. Szabla na głowni ma napis „Bóg Honor Ojczyzna”. Ofiarowali mu ją kombatanci.

– Wręczył mi ją wiceprezes związku z Warszawy – wspomina. – Przypomniałem, iż miałem szablę także w wojsku, ale nie wiem, już, gdzie się podziała. Przyjmijmy, iż ta jest w zamian.

– W czasie wojny też miałem szablę, ta jest w zamian – mówi Edward Królicki. / Fot. KOG

– Niestety, bardzo trudno jest mi czytać – przyznaje pan Edward. – Bardzo mi tego brakuje. Obrazy i litery mi się rozmywają. Ale dzisiaj wiceprezes opolskiego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych Irena Chamielec przyniosła mi egzemplarz naszego miesięcznika „Polsce Wierni”. Założę okulary i przeczytam, ile mogę. Są tam także teksty o moim jubileuszu. Ale na co dzień przede wszystkim oglądam telewizję. Unikam dzienników. Nie chcę się denerwować. Wolę filmy.

– Najtrudniejsze w życiu stulatka jest bycie samemu – dodaje. – To, iż nie mam tu przyjaciela, przyjaciółki. Spotykamy się w naszym domu na posiłkach i na różnych zajęciach. Ale na te ostatnie chodzę rzadko. Słabo słyszę, więc trudno mi brać w nich udział. A kiedy gra muzyka, te dźwięki mi się zlewają. Chciałbym wspominać, choćby mój wojenny pobyt w wojsku. Wiem, iż byłem. Przez cztery lata. Część zdarzeń i przeżyć została w pamięci. Wiele szczegółów uleciało. Choćby nazwy szkockich miast, w których wtedy jako żołnierze stacjonowaliśmy. W mojej rodzinie byli ludzie długowieczni. Wiem, iż mój dziadek miał 98 lat. Ale sto osiągnąłem jedynie ja. Sam nie wiem dlaczego. Była piękna uroczystość z udziałem wicewojewody. Zrobili mi tym wielką radość. Ale w zwykłe dni czuję, iż mi jednak sił ubywa.

Stulatkowie w Opolskiem. Dobre geny i pogodny charakter

Pani Helena Kamerska, mieszkająca w Opolu z córką Marią Wróbel, sanitariuszka w powstaniu warszawskim, skończyła w marcu 101 lat. Jest stałą uczestniczką patriotycznych uroczystości w Opolu,
spotyka się z uczniami szkół. Rozmawia z nimi m. in. o książce Pawła Brola „Helena, Halina, Hala. Oblicza powstania”, której jest bohaterką. Pewnie nikt by jej takiego pięknego wieku nie dał.

– Nie znam tajemnicy mojej długowieczności – mówi. – Widać, geny mam takie. Siostra ojca żyła do stu lat. Ojciec dożył 82 lat, ale zmarł na raka krwi. Nie miałam lekkiego życia. Byłam młodą dziewczyną, jak wybuchła wojna. Przeżyłam okupację. Poszłam do powstania. Nigdy nie jadłam za wiele. Ale jem wszystko – i słono, i słodko. Od dziecka pamiętam, iż tak było i córka teraz też tak robi, zawsze na obiad jest i zupa, i drugie danie. A dzięki temu, iż na rynku jest dużo owoców i na deser możemy sobie pozwolić. Nigdy nie paliłam papierosów, nie piłam mocnej kawy. Zawsze byłam pogodna. Nie byłam i nie jestem złośliwa ani zawzięta. Nie kłócę się. Uśmiecham się dużo.

– Jestem pogodna, nigdy nie byłam złośliwa i mam dobre geny – mówi o swoim przepisie na długowieczność Helena Kamerska. / Fot. KOG

Pani Helena Kamerska podkreśla, iż stara się być samowystarczalna.

– Nie sprzątam, nie gotuję, nie myję okien – przyznaje. – Ale wokół siebie zrobię wszystko sama. Najdalej dwa tygodnie temu wyciągnęłam maszynę i szyłam. Chętnie bym robiła wiele rzeczy, chciałabym córce – w grudniu skończy 80 lat – pomagać, ale mam też świadomość ograniczeń. W wieku 99 lat przeszłam zawał. Ale ciągle rzeczy w szafkach poukładam, poprasuję. Długo nie, ale chwilę odpocznę i robię coś dalej. Nigdy się nie nudzę, bo czytam. Choć muszę to już robić przez szkło powiększające. A jak się zmęczę, to biorę książki do malowania, które mi córki kupiły. Mam dużo kredek i bardzo lubię dobierać kolory.

– Zawał, który mama przeszła, był bardzo ciężki – dodaje Maria Wróbel. – Gdyby nie postęp medycyny i poświęcenie lekarzy, którzy bardzo o mamę walczyli, może byśmy jej stulecia nie świętowali. Na szczęście jest z nami. Badania robi regularnie, raz na miesiąc. Ale przesiadywać w przychodniach nie lubi.

– A jak mnie boli ramię lub kolano, smaruję Amolem i przechodzi – śmieje się pani Helena.

Za istotny składnik swego dobrego samopoczucia Helena Kamerska uważa spokój i harmonię w domu.

– A my jesteśmy zgraną rodziną – podkreśla. – A człowiek wszystko musi przejść. Z okazji stu lat miałam uroczystość w Urzędzie Marszałkowskim, a w nocy zmarł mój syn. Nie dałam po sobie niczego poznać. Przyszło tylu ludzi. Po co oni mieli być smutni. To ja to przeżyłam.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału