Czasem pytają mnie, skąd moje emocjonalne zaangażowanie, z jakim relacjonuję wojnę w Ukrainie. Ano wynika ono także z poczucia straty.
Nie będę pisał o stratach najbardziej intymnych, ale rosjanie stworzyli dziś pretekst, by wspomnieć o innych. Raszyści zniszczyły już „moją” stancję w Mariupolu, rozpieprzyli „mój” hotel w Siewierodoniecku, a teraz zerkam w komunikator i czytam wiadomość od kumpla, z którym w 2015 roku pracowałem w Donbasie. „Nasza pizzeria”, pisze Michał i załącza link do zdjęcia. No więc rozpierdolili także „moją” pizzerię – w Kramatorsku. Zabijając cztery osoby (w tym niemowlę), ponad 40 raniąc.
Ps. Akcja ratunkowa na gruzowisku trwała całą noc. Liczba zabitych wzrosła do 9, rannych do 60…
—–
Dziękuję za lekturę i przypominam o możliwości wsparcia mojej pisarsko-publicystycznej aktywności – bez Was wszak by jej nie było. Tych, którzy wybierają opcję „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.
Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:
Nz. ruiny pizzerii Rio. Obok hotel „Kramatorsk”, w którym mieszkałem zimą 2015 roku/fot. Doniecka Administracja Obwodowa



![Czy możemy zepsuć Rosjanom święto 9 maja? Chyba tak, dysponujemy taką siłą [UKRAIŃSKI EKSPERT]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=402;0;430;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/05/AFP__20260320__A43X864__v1__HighRes__UkraineRussiaConflictWar.jpg)






