- Jest jasna oferta: MiG-i za drony. Ukraińcy powiedzieli tak, później zaczęli się zastanawiać, teraz wrócili do rozmów i bardzo dobrze. Liczę, iż ta oferta zostanie pozytywnie sfinalizowana - powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
"MIG-i za drony" wracają na tapet. Szef MON o zwrocie w rozmowach

Na czwartkowej konferencji prasowej Szef MON dopytywany o rolę Polski w zapowiedzianej produkcji na Ukrainie, odparł, iż dzisiaj nie ma żadnego transferu sprzętu na Ukrainę bez udziału Polski.
- Nasz kraj jest w grupie czterech państw NATO - oprócz Polski są to: Niemcy, Szwecja i Holandia, które uzyskały w Ankarze status państwa, do których może odbyć się transfer technologii związanych z produkcją i serwisowaniem rakiet do systemów Patriot.
ZOBACZ: Miliardy dla Ukrainy. Sąsiad Polski wyłamuje się z planu NATO
Polska jest jednym z państw wskazanych przez Stany Zjednoczone, gdzie ta produkcja i serwisowanie powinno się odbywać, więc tutaj będziemy współpracować również z Ukrainą - dodał.
Drony za MiG-i. Polska wróciła do rozmów z Ukrainą
Władysław Kosiniak-Kamysz został również zapytany o kwestię przekazania Ukrainie samolotów bojowych MiG-29 w zamian za udostępnienie Polsce ukraińskich technologii dronowych. Jak zapewnił, trwają rozmowy o implementacji doświadczeń z wojny na Ukrainie do polskich systemów obronnych.
- Jest jasna oferta: MiG-i za drony. Ukraińcy powiedzieli tak, później zaczęli się zastanawiać, teraz wrócili do rozmów i bardzo dobrze. Liczę, iż ta oferta zostanie pozytywnie sfinalizowana - dodał.
Wcześniej o takiej umowie szef MON wspomniał w programie "Gość Wydarzeń". - Ja zaproponowałem myślę, iż bardzo też partnerskie podejście. MiG-i za drony. Ukraińcy na początku przyjęli to i nie zrealizowali, więc nie ma MiG-ów dla Ukrainy, bo nie ma dronów, czy zdolności dronowych dla Polski - wyjaśnił polityk.
ZOBACZ: Prezydent Czech ostrzega Kijów. "Ukraina ma dwa miesiące"
Szef MON przyznał, iż zdolności Ukrainy w kwestii bezzałogowców są bardzo duże, a ostatnio Ukraina rozpoczęła współpracę w tym zakresie z partnerami z Bliskiego Wschodu.
- To znaczy, iż mają na tyle zdolności, iż jak się im dostarcza sprzęt wojskowy, to to chodzi czasem o wymiar symboliczny, ale bardzo ważny, żeby podzielili się know-how, częściowo udostępnili technologię. Są naprawdę w tym bardzo dobrzy. A oni się na to zgodzili i wycofali się z tych ustaleń - dodał.
"Oczekujemy zasady solidarności". Szef MON o współpracy z Ukrainą
Wicepremier przekonywał również na antenie Polsat News, iż obecna ekipa rządowa jest dużo bardziej asertywna ws. Ukrainy od jej poprzedników.
- My - w przeciwieństwie do poprzedniego rządu - nie mówimy tylko i wyłącznie będziemy dotować, ale oczekujemy zasady solidarności. Zasada solidarności - pomagasz, ale też jak twój partner widzi, iż może cię wesprzeć, może ci pokazać nowe rozwiązania, to udzielasz mu tej informacji - powiedział Kosiniak-Kamysz.
- Ja nie będę po nich (politykach współtworzących poprzedni rząd - red.) skakał w tej sprawie, bo jestem od tego daleki. Oni nie pamiętają, ile sprzętu wojskowego przekazali. Dzisiaj starają się to ukryć.
Prowadzący dopytywał, czy decyzja o przesłaniu sprzętu wojskowego Ukrainie na początku konfliktu bez żadnych warunków była błędem.
- Zrobili dobrze, powiem więcej: Zrobiłbym tak samo. Zrobili dobrze i wtedy Ukraina była w dużo trudniejszym momencie - odpowiedział Kosiniak-Kamysz.














