Od pierwszych dni pełnoskalowej wojny okupowany Krym teoretycznie znajdował się w zasięgu ukraińskich systemów. Wówczas brakowało odpowiednich środków rażenia, więc ataki były rzadkością. Teraz sytuacja się zmieniła. Dronowa nawała jest tak ogromna, iż na Krymie alarmy przeciwlotnicze powinny wyć całą dobę.