Kieleckim tropem „Hubala”

radiokielce.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Kieleckim tropem „Hubala”


Grafika Radio Kielce. / Źródło: Henryk Dobrzański – Narodowe Archiwum Cyfrowe, Kielce, ul. Czarnowska 14. Archiwalne zdjęcie przedstawiające dom Olędzkich. / akokregkielce.pl

Jego losy rozpalają do dziś! Żołnierz, którego ciała nie znaleziono budzi różne emocje. Dla jednych pośredni sprawca pacyfikacji wiosek, a dla większości niestrudzony patriota. W kolejnym odcinku magazynu sensacji Radia Kielce zajmiemy się majorem Henrykiem Dobrzańskim, który do historii przeszedł jako „Hubal”. Rocznicę jego śmierci obchodzimy 30 kwietnia.

W natłoku informacji o dziejach Dobrzańskiego umyka nam fakt, iż podczas okupacji niemieckiej był on w Kielcach. Po co? Ile razy? Gdzie? Aby odpowiedzieć na te pytania musimy sobie uświadomić, iż Dobrzański przyjął funkcję w strukturach wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Nie był „wolnym strzelcem” jak niektórzy chcą go widzieć, ale żołnierzem, któremu przesyłano rozkazy.


Zamiast na Węgry walka w kraju

We wrześniu 1939 roku, po rozwiązaniu 110. Pułku Ułanów, grupa żołnierzy dowodzona przez majora Dobrzańskiego postanawia iść na pomoc walczącej jeszcze Warszawie. Kiedy stolica skapitulowała topniejący z dnia na dzień oddział postanawia przebijać się na Węgry. W pierwszych dniach października docierają w Góry Świętokrzyskie. Około 5–9 października 1939 roku, podczas postoju w gajówce Podgórze niedaleko Bodzentyna, major Dobrzański ogłosił decyzję pozostania w kraju. Przyjmują pseudonimy. Odtąd Dobrzański zwany jest „Hubalem”.

Dobrzański zdaje sobie sprawę, iż trudno mu będzie przetrwać bez odpowiedniego zaplecza. Zaczyna więc tworzyć siatkę konspiracyjną, której nadał nazwę Okręg Bojowy Kielce. 26 października 1939 roku, opracowany został Rozkaz utworzenia oddziałów kadrowych.


„Korab” jedzie do Kielc

Jeszcze w połowie października, a więc przed rozkazem powołującym własną organizację konspiracyjną „Hubal” wysłał do Kielc por. Feliksa Karpińskiego „Korab”, który był u niego w oddziale szefem sztabu. Miał on zająć się tworzeniem siatki wywiadowczej oraz nawiązywaniem kontaktów z innymi organizacjami konspiracyjnymi.

„Korab” spotkał się wówczas m.in. z Władysławem Pietrzykowskim znanym przedwojennym działaczem Związku Strzeleckiego. Już w październiku utworzył on Tajną Organizację Wojskową, którą kierował pod pseudonimem „Orlik”. Organizację tworzyli strzelcy oraz harcerze. Karpiński nakazał zbieranie informacji, a łącznikiem został ogniomistrz rez. Marian Kosierkiewicz, którego mieszkanie na rogu ul. Bandurskiego i Wesołej zostało punktem kontaktowym. „Korab” bywał tam wielokrotnie, podobnie zresztą jak Marianna Cel „Tereska” – łączniczka oddziału „Hubala”.

Porucznik Karpiński miał jeszcze jedno zadanie: nawiązanie kontaktu z miejscową Służbą Zwycięstwu Polski.

Ambasador Kazimierz Papee w towarzystwie żony Leonii i jej brata majora Henryka Dobrzańskiego na płycie lotniska. / Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Spotkanie na ulicy Czarnowskiej?

Po klęsce Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego w Cisowniku gdzie oddział stracili 11 koni i trzech ludzi (st. strz. M. Kaczorowski został złapany i rozstrzelany, a dwóch żołnierzy zdezerterowało) „Hubal” zakwaterował w gajówce Rosochy niedaleko od Szałasu. Żołnierze przebywali tam od 2 do 11 listopada 1939 r. Sam „Hubal” zajął się dokumentami organizacji konspiracyjnej. To wtedy powstał „Zarys organizacji Okręgu Bojowego Kielce”.

Po ostatniej klęsce w oddziale zostały tylko cztery konie. Mieszkańcy leśnej osady udzielili żołnierzom wszelkiej pomocy. Gajowy Dobrowolski oraz żony leśniczych Biedrzyckiego i Fabiańskiego dwukrotnie wybierali się do Oblęgorka po owies (otrzymali też siodło).

W tym czasie Dobrzański ponownie wysłał do Kielc porucznika Feliksa Karpińskiego „Koraba” w celu uzgodnienia współpracy z działającą już na tym terenie Komendą SZP, z którą nawiązano kontakt.

Ostatecznie do miasta wybrał się także sam „Hubal”. Towarzyszyli mu porucznik Karpiński oraz kapral Alicki i podchorąży Morawski. Nie mamy pewności, ale do spotkania doszło prawdopodobnie w domu Stanisławy Olędzkiej przy ulicy Czarnowskiej 14, który był pierwszą siedzibą Komendy Okręgu Kieleckiego SZP. „Hubal” spotkał się z podpułkownikiem Józefem Faixem, który formalnie pełnił funkcję zastępcy dowódcy wojewódzkiego SZP Kielce, pomagając leczącemu ranę Dowódcy Okręgu.

Podczas rozmowy padła propozycja podporządkowania oddziału organizacji, na co Dobrzański nie chciał się zgodzić. Obaj oficerowie nie doszli ostatecznie do porozumienia.

Kielce, ul. Czarnowska 14. Archiwalne zdjęcie przedstawiające dom Olędzkich. / akokregkielce.pl

Wyjazd do Warszawy

„Hubal”, zdając sobie sprawę, iż musi szukać wsparcia na wyższych szczeblach Polskiego Państwa Podziemnego postanowił jechać do Warszawy. Ostatecznie 4 grudnia wyjechał tam w towarzystwie kapitana Kalenkiewicza. Do spotkania z dowódcą głównym, którym był generał Karaszewicz-Tokarzewskim, doszło 18 grudnia 39 roku, w budynku przy ulicy Kieleckiej 8.

Dobrzański przedstawił dotychczasową działalność swojego oddziału i Okręgu Bojowego Kielce oraz plany związane ze spodziewaną na wiosnę ofensywą aliantów. Tokarzewski nakazał majorowi organizowanie kadry, gromadzenie broni i unikanie walk z wojskami niemieckimi w oczekiwaniu na ofensywę oraz przekazał środki finansowe.

Generał zaproponował Dobrzańskiemu objęcie funkcji dowódcy kieleckiego okręgu SZP. Major odmówił jednak, nie chcąc rozstawać się z oddziałem. Ostatecznie przyjął jednak stanowisko zastępcy dowódcy okręgu.

Rok 1926. Polska ekipa w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu przed wyjazdem do Nicei i Rzymu. Widoczni od lewej: rtm. Adam Królikiewicz, mjr Michał Toczek, rtm. Edmund Chojecki, rtm. Zdzisław Dziadulski, instruktor grupy por. Leon Kon, rtm. Henryk Dobrzański, rtm. Michał Antoniewicz, por. Kazimierz Szosland. / Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Drugi raz w Kielcach

Prawdopodobnie wyjechał ze stolicy 20 grudnia i dotarł do Kielc. Przekazał swoją organizację komendzie okręgu. To prawdopodobnie na podstawie tej decyzji Tajna Organizacja Wojskowa Pietrzykowskiego podporządkowała się komendzie okręgu SZP. Taką samą decyzję otrzymały inne struktury podporządkowane „Hubalowi”.

Po serii narad i odpraw Dobrzański wyjechał z Kielc i 23 grudnia spotkał się w leśnej osadzie Bielawy ze swoimi żołnierzami. Jeszcze tego samego dnia odbyła się tam Wigilia, której okoliczności opisało już Radio Kielce.

Późniejsze rozkazy kierowane przez przełożonych do „Hubala” wynikały z prostego faktu, iż był on traktowany jako żołnierz Służby Zwycięstwu Polski, a później Związku Walki Zbrojnej bowiem nie natknęliśmy się na rozkaz odwołujący go z funkcji zastępcy dowódcy czy żołnierza SZP.

Bielawy. Leśniczówka. / Źródło: fotopolska.eu

Niepotrzebne kłótnie

Pod koniec kwietnia każdego roku w wielu miejscach organizowane są uroczystości Dnia Pamięci o majorze Henryku Dobrzańskim „Hubalu”. On sam zginął w walce 30 kwietnia 1940. Z okazji rocznicy, na forach internetowych trwa zawzięta dyskusja: czy był ostatnim żołnierzem?, czy pierwszym partyzantem?, czy jako jedyny nie złożył broni?, czy dochował przysięgi?

W tym niepotrzebnym sporze znika gdzieś sam major i dokonania jego żołnierzy. Nie byli lepsi ani gorsi od innych walczących. Nie byli bardziej bohaterscy od żołnierzy działających w konspiracji. Walcząc z okupantami wszyscy tak samo wywiązywali się ze złożonej przysięgi.

Major Henryk Dobrzański był dowódcą Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, a także zastępcą dowódcy Okręgu Kielce Służby Zwycięstwu Polski. Był po prostu dobrym Polakiem.


Idź do oryginalnego materiału