Jest wstępna zgoda w Unii Europejskiej na przedłużenie sankcji nałożonych na Rosję o pół roku, czyli do połowy września. Decyzję podjęli ambasadorowie państw członkowskich i uruchomiona została procedura pisemna zatwierdzająca porozumienie.
Chodzi o tak zwaną czarną listę z zakazem wjazdu do Unii i zablokowanymi aktywami w Europie. Na liście jest ponad 2700 osób, firm, instytucji oraz organizacji.
Wprawdzie Węgry i Słowacja szantażowały Unię i uzależniały zgodę na przedłużenie sankcji od wykreślenia z listy kilku rosyjskich oligarchów, ale ostatecznie zrezygnowały, bo 25 państw było stanowczo przeciwnych. Decyzja została podjęta niemal w ostatnim momencie, bo w niedzielę wygasają nałożone na Rosję sankcje indywidualne.
Od pewnego czasu to już tradycja – Węgry, a teraz i Słowacja, wykorzystują moment przedłużania sankcji, by szantażować Unię. A stawka jest wysoka. Bo gdyby zgody na przedłużenie tych restrykcji nie było, wtedy ponad 2700 osób, firm, instytucji i organizacji z Rosji uzyskałoby ponownie dostęp do swoich zamrożonych aktywów i majątków w Europie.
Czarną listę otwiera Władimir Putin. Są na niej także między innymi rosyjscy ministrowie, gubernatorzy, członkowie Dumy, Rady Bezpieczeństwa, przedsiębiorcy, oligarchowie i ich rodziny, wojskowi, czy ci, którzy są odpowiedzialni za porwania ukraińskich dzieci i przymusowe rusyfikacje.











