Dwaj profesorowie UO przetłumaczyli ostatnią powieść Horsta Bienka

opolska360.pl 2 godzin temu

Szczególnym gościem spotkania był Michael Krüger, niemiecki pisarz, poeta i eseista, przyjaciel Horsta Bienka i wydawca jego książek. A także wydawca kilkunastu laureatów Literackiej Nagrody Nobla.

Podczas spotkania nazwał on Horsta Bienka ostatnim niemieckim pisarzem pochodzącym ze Śląska, który w ogromnym dziele opisał dzieciństwo spędzone na Śląsku.

Trudne dzieciństwo w Gliwicach

– To dzieciństwo nie było łatwe – opowiada prof. Daniel Pietrek. – Bienek urodził się w 1930 roku. W 1939 jego ojca przeniesiono ze Śląska. W 1941, przechodząc przez płot, nadział się na sztachetę i rozerwał sobie krocze. Był bliski śmierci. W trakcie, kiedy przebywał w szpitalu, zmarła jego matka. Do roku 1945 wychowywał się bez rodziców, z siostrami.

W 1945 wyjeżdża z Gliwic i osiada we wschodnim Berlinie. W wieku 21 lat trafia do klasy mistrzowskiej dramaturga i reżysera, Bertolda Brechta. Świat artystyczny staje przed nim otworem.

Za jego najważniejsze dzieło uważana jest gliwicka tetralogia: „Pierwsza polka” (Die erste Polka, 1975), (powieść została sfilmowana przez Klausa Emmericha). „Wrześniowe światło” (Septemberlicht, 1977), „Czas bez dzwonów” (Zeit ohne Glocken, 1979) oraz „Ziemia i ogień” (Erde und Feuer, 1982).

„Workuta” to literackie echo pobytu w sowieckim łagrze, na który został skazany przez sowiecki sąd wojskowy w 1951, a znalazł się w nim w 1952 z 25-letnim wyrokiem. Oskarżono go o współpracę z wywiadem amerykańskim. Na wolność wychodzi w 1955 – po 3,5 roku. Uwolniony po wizycie Konrada Adenauera w Moskwie. Kanclerz upomniał się u władz sowieckich o niemieckich jeńców i więźniów. „Workutę” Bienek zaczął pisać już pod koniec życia (zmarł w 1990 roku na AIDS).

Pisał aż do śmierci

– Bezpośrednim powodem, dla którego podjął tematykę obozową, było pytanie czytelnika zadane Bienkowi podczas spotkania w Lipsku. „Dlaczego nie pisze pan o Workucie?” – dociekał. – Zaczyna pisać tę powieść. Dzieli ją na małe rozdzialiki. Kiedy gotowe jest ponad 60 stron, pisarz umiera. W 2013 roku Michael Krüger wydał tę niedokończoną powieść po niemiecku. Polskiego tłumaczenia ciągle nie było. Toteż zabraliśmy się za nie. Tym bardziej, iż w kontekście trwającej wojny ten istotny temat stał się on tym bardziej aktualny – relacjonuje Daniel Pietrek.

– Tego tekstu wcale nie tłumaczyło się łatwo – przyznaje profesor. – U Bienka mamy pewne ewolucję stylu. Jego język wydaje się prostszy zredukowany. Ale zawiera różne awangardowe elementy, które trzeba było w tłumaczeniu uwzględnić. A i sam temat nie jest łatwy. Także ze względu na słownictwo opisujące rzeczywistość więzienno-łagrową. Nad przekładem pracowaliśmy razem z prof. Pawłem Marcinkiewiczem. Zna on nie tylko doskonale język angielski. Zna też niemiecki. I ma bardzo duże, większe ode mnie, doświadczenie w pracy tłumacza.

Polski przekład „Workuty” wydała Biblioteka Śląska w Katowicach i tam – przez internet – jest on dostępny.

Więcej o Bienku, jego twórczości, ostatnim tekście i jego polskim i opolskim przekładzie w papierowym wydaniu Tygodnika „Opolska”.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału