Dmitrij Miedwiediew uderza w Ukrainę. Oskarża ją o "kłamstwo" ws. mobilizacji

polsatnews.pl 7 godzin temu

Rosja nie potrzebuje mobilizacji - stwierdził Dmitrij Miedwiediew cytowany przez rosyjską agencję propagandową Tass. Według wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, "za tymi plotkami stoją ukraińskie Siły Zbrojne".

AP/Alexander Kazakov, Sputnik
Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew

Twierdzenia wroga, iż ​​Rosja rzekomo "jest na krawędzi mobilizacji", to kłamstwa i prowokacja. Mobilizacja nie jest potrzebna - podkreślił wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew.

Miedwiediew: Mobilizacja nie jest nam potrzebna

Miedwiediew zwrócił uwagę, iż ukraińskie Siły Zbrojne znajdują się w tej chwili w opłakanym stanie. "Ale aby zmienić ten obraz, rozpowszechniają te bzdury o Rosji 'na krawędzi mobilizacji'. Jestem bezpośrednio zaangażowany w tę sprawę na polecenie Naczelnego Dowódcy, więc mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić: mobilizacja nie jest nam potrzebna" - podkreślił w rozmowie z propagandową agencją.

ZOBACZ: Zełenski zapowiada. W tej kwestii chce porozumienia z Rosją

"To wszystko kłamstwo, prowokacja, mająca na celu jedynie podburzenie ludności kraju, zwłaszcza w okresie poprzedzającym wybory do Dumy Państwowej" - powiedział były prezydent Rosji.

Jednak rosyjskie, niezależne od Kremla media, alarmowały, iż w Rosji rośnie liczba przypadków siłowego wcielania obywateli do wojska.

Opozycyjne media: Rośnie liczba przypadków siłowej mobilizacji w Rosji

Rosyjski niezależny portal Nowaja Gazieta Jewropa (NGJ) odnotował, iż ciągu ostatnich kilku tygodni obrońcy praw człowieka otrzymali skargi dotyczące takich praktyk z co najmniej 17 regionów kraju.

Jak twierdzi NGJ, najwięcej przypadków odnotowano w obwodzie penzeńskim w europejskiej części Rosji, gdzie mężczyzn zatrzymywano na ulicach i próbowano zmuszać do podpisania kontraktów z ministerstwem obrony.

Według prawników cytowanych przez portal policja coraz częściej samozwańczo pełni funkcję Wojenkomatów (odpowiednik polskiego WKU - red.), zatrzymując potencjalnych kandydatów na front. Odmawiającym zawarcia kontraktu z armią grozi się postępowaniem karnym, przemocą fizyczną czy podrzuceniem narkotyków. MSW zaprzecza oskarżeniom o porwania i przymus.

ZOBACZ: Policjanci z Niemiec jadą na Ukrainę. Będą trenować obronę przed dronami

NGJ zwraca uwagę, iż strach przed mobilizacją sam stał się narzędziem werbunku: ludzi przekonuje się, by podpisali kontrakt teraz, zanim zostanie ogłoszona mobilizacja, gdyż później warunki finansowe mają być gorsze.

W Rosji krążą pogłoski, iż nowa mobilizacja może zostać ogłoszona po wyborach do Dumy Państwowej, zaplanowanych na 18-20 września.

Idź do oryginalnego materiału