Czy złoty pociąg spoczywa pod Nowym Sączem? Tajemnica Jeziora Rożnowskiego, która wraca po latach

miastons.pl 9 godzin temu

Od kilkudziesięciu lat okolice Jeziora Rożnowskiego skrywają historię, która dla jednych jest jedynie lokalną legendą, a dla innych – niewyjaśnioną zagadką końca II wojny światowej. Wszystko zaczyna się zimą 1944 roku, gdy Niemcy prowadzili gorączkową ewakuację cennych transportów z terenów okupowanej Polski.

Choć większość poszukiwaczy skarbów koncentruje się na Dolnym Śląsku i słynnym “złotym pociągu” z Wałbrzycha, mieszkańcy Tabaszowej od pokoleń opowiadają inną historię – o tajemniczym transporcie, który mógł zniknąć w wodach Jeziora Rożnowskiego.

Kolejka, która mogła posłużyć do ukrycia skarbu

Podczas budowy zapory w Rożnowie funkcjonowała kolejka wąskotorowa służąca do przewozu kamienia. Infrastruktura ta, pozostawiona po zakończeniu prac, mogła – według lokalnych przekazów – zostać wykorzystana przez wycofujące się oddziały niemieckie.

To właśnie z tą kolejką wiąże się jedna z najbardziej zagadkowych relacji.

“Obudził mnie straszny huk”

Pan Ambroży z Tabaszowej przez całe życie wspominał wydarzenia z okresu tuż po świętach Bożego Narodzenia 1944 roku.

– Obudził mnie straszny huk – opowiadał.

Nie potrafił wyjaśnić jego źródła, jednak twierdził, iż odgłosy dochodziły z okolic zjazdu kolejki prowadzącej w stronę jeziora.

Podobne wspomnienia zachowała pani Genowefa.

Według jej relacji przez całą noc widziała światła samochodów ciężarowych poruszających się w okolicy.

– Kazali nam iść spać do stodoły, szczelnie zamknąć wrota i wrócić do chałupy dopiero o ósmej rano – wspominała po latach.

Rano wszystko wyglądało inaczej

Kiedy następnego dnia wyszła z domu, jej oczom ukazał się niezwykły widok.

Pole przy zjeździe kolejki – jak twierdziła – wyglądało, jakby zostało świeżo zorane. Zniknęły także puste wózki kolejki, które wcześniej wykorzystywano do transportu kamienia.

Na śniegu miały być widoczne ślady prowadzące w kierunku jeziora.

Najbardziej zagadkowe było jednak to, iż trop urywał się na brzegu.

Tajemnicze złote wałki

Rodzina pani Genowefy miała odnaleźć na miejscu metalowe elementy określane jako złote wałki od Tory.

Według rodzinnej relacji zostały one przekazane mieszkańcom Tabaszowej, którzy w czasie okupacji ukrywali rabina wraz z rodziną.

Historia ta nigdy nie została oficjalnie potwierdzona w dokumentach, jednak od wielu lat funkcjonuje w lokalnych przekazach.

Nowy trop po latach?

Sprawa ponownie zaczęła budzić zainteresowanie po niedawnej kolizji łódki z dużym metalowym obiektem znajdującym się pod wodą w pobliżu jednego z nadbrzeżnych resortów.

Jak dotąd nie opublikowano informacji potwierdzających, czym jest ten obiekt. Wśród mieszkańców natychmiast odżyły jednak spekulacje, iż może on mieć związek z wojennymi wydarzeniami.

Legenda czy historia czekająca na odkrycie?

Do dziś nie istnieją naukowe ani archiwalne dowody potwierdzające, iż w Jeziorze Rożnowskim ukryto niemiecki transport kosztowności lub tzw. “złoty pociąg”. Przedstawione relacje są świadectwami mieszkańców przekazywanymi przez lata i wymagają weryfikacji historycznej.

Jednocześnie historia pokazuje, iż końcówka wojny obfitowała w tajne transporty, niszczenie dokumentów i ukrywanie mienia przez wycofujące się wojska niemieckie. Nie można więc wykluczyć, iż na dnie jeziora spoczywa obiekt związany z tamtymi wydarzeniami – choć jego charakter pozostaje nieznany.

Być może dopiero szczegółowe badania sonarowe i podwodne pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy Jezioro Rożnowskie rzeczywiście skrywa jedną z największych niewyjaśnionych tajemnic wojennych Małopolski.

CB

Idź do oryginalnego materiału