Ćwiczenia wojsk tzw. koalicji chętnych, które mają się odbyć w Polsce, będą przygotowaniem do rozmieszczenia wojsk na Ukrainie - wynika z publikacji rosyjskiej gazety "Izwiestia". Podkreślono, iż taki krok byłby dla Moskwy "nie do przyjęcia" i pociągnąłby za sobą odpowiedź.
Ćwiczenia "koalicji chętnych" w Polsce. Media w Rosji o "wprowadzaniu" wojsk na Ukrainę

W Paryżu 13. lipca odbyło się spotkanie tzw. koalicji chętnych, czyli państw wspierających Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. Premier Donald Tusk, jako reprezentant Polski w tym gronie, powiedział dzień później, iż kluczowa była wspólna decyzja o tym, iż pierwsze ćwiczenia, w których udział będą brały wojska francuskie i brytyjskie, odbędą się w Polsce jesienią tego roku.
Ćwiczenia tzw. koalicji chętnych w Polsce. Rosyjskie media o "przygotowywaniu do rozmieszczenia" sił na Ukrainie
Te zapowiedzi stały się przedmiotem zainteresowania m.in. rosyjskiego dziennika "Izwiestia". W publikacji jednymi z komentujących są europosłowie Fernand Karthaiser i Petar Volgin. Pierwszy, pochodzący z Luksemburga miał odbyć co najmniej cztery rozmowy wideo z rosyjskimi deputowanymi do Dumy i dwa razy pojawić się w Rosji, od momentu inwazji na Ukrainę. Co wywołało kontrowersje w Parlamencie Europejskim
Teraz, w rozmowie z rosyjską gazetą ocenił, iż "celem tych manewrów, oprócz zwiększenia interoperacyjności sił alianckich, wydaje się być przygotowanie do możliwego rozmieszczenia sił europejskich na Ukrainie".
Natomiast Volgin, to polityk z Bułgarii, który jako jeden z trzech europosłów zagłosował w maju ubiegłego roku przeciwko wnioskowi wzywającemu do zwrotu dzieci porwanych przez Rosję podczas inwazji na Ukrainę. Czytelnicy "Izwiestii" dowiedzieli się od niego, iż "plany rozmieszczenia sił europejskich na Ukrainie mają na celu przedłużenie konfliktu", a "przywództwo UE i większości jej państw członkowskich robi wszystko, by sprowokować Rosję".
Ambasador Rosji w Londynie Andriej Kelin stwierdził z kolei, iż przeprowadzenie zapowiadanych manewrów może "pogorszyć sytuację". - Jednak w koalicji nie ma porozumienia w tej sprawie, większość jej członków nie planuje wysyłać wojsk na Ukrainę choćby w przypadku zawieszenia broni. Ćwiczenia w Polsce są potrzebne jako dowód jedności w walce z Rosją - powiedział dyplomata.
ZOBACZ: "Scenariusz krymski". Ekspert wskazuje, jak Rosja może zaatakować NATO
Autorzy publikacji przekazali, iż ewentualne wprowadzenie wojsk "koalicji chętnych" na Ukrainę musiałoby się odbyć przy amerykańskim wsparciu, wskazując na pomoc wywiadowczą i osłonę powietrzną. Tymczasem USA mocno sygnalizują, iż chcą scedować odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ukrainy na Europę. "Donald Trump nie udzielił żadnych gwarancji, choć mówił o poparciu dla idei europejskiej" - podkreślono w artykule.
Jeden z ekspertów, który wypowiadał się na potrzeby omawianej publikacji Władimir Szafowaw powiedział, iż "nie wszyscy członkowie 'koalicji chętnych' zgadzają się wysłać swoje siły na Ukrainę". - Wielka Brytania, kraje bałtyckie i Francja są oficjalnie gotowe wysłać wojsko - przekazał. Jak największych przeciwników tego pomysłu wskazał Włochy, Hiszpanię i Bułgarię.
- Większość państw europejskich po prostu nie zaryzykuje udziału w takiej inicjatywie bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ - podkreślił Karthaiser.
"Nie do przyjęcia". Ambasador Rosji w Londynie ostrzega
Kelin zaznaczył natomiast, iż stanowisko Moskwy w przypadku planów rozmieszczenia sił europejskich na Ukrainie "pozostaje niezmienne" i podkreślił, iż taki krok byłby "nie do przyjęcia".
W podsumowaniu publikacji pokreślono, iż "jeśli 'koalicja chętnych' zdecyduje się wysłać kontyngent wojskowy na Ukrainę bez zgody Moskwy, Rosja na pierwszym etapie może wysłać oficjalne ostrzeżenie do placówek dyplomatycznych państw europejskich, iż ich wojska będą uznane przez Siły Zbrojne Rosji za legalne cele wojskowe".
Kolejnym środkiem może być zintensyfikowanie ataków na obszary w pobliżu granicy z Polską i Słowacją, żeby zasygnalizować, iż Rosja jest zdolna do szybkiego rażenia celów daleko od tzw. linii kontaktu. "Aby to osiągnąć, Moskwa może także używać broni dalekiego zasięgu o wysokiej precyzji" - podkreślono.





