28 sierpnia, około godziny 19:30 na lotnisku Radom-Sadków rozbił się myśliwiec F-16 "Jastrząb" z zespołu F-16 Tiger Demo Team. Maciej "Slab" Krakowian wykonywał nim lot treningowy przed Międzynarodowymi Pokazami Lotniczymi Air Show. W sieci pojawiły się nagrania z tragicznego wypadku.
Pytania o przyczyny katastrofy F-16 w Radomiu
Eksperci wypowiedzieli się na temat możliwych przyczyn katastrofy. Grzegorz Brychczyński, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Lotniczych Komunikacji RP, wskazał, iż pilotowi zabrakło wysokości, aby wyjść z akrobacji.
– Widzę, iż pilot wykonywał prawdopodobnie jakąś wiązankę akrobacji, chciał z niej wyjść, chciał wyprowadzić samolot do lotu nurkowego. Dla mnie nie bardzo zrozumiałą sytuacją był włączony dopalacz, [...] prędkość bardzo duża, przeciążenia bardzo duże. [...] Tak na dobrą sprawę jemu zabrakło 10-15 metrów wysokości, żeby wyprowadził samolot z tej figury – mówił ekspert lotniczy na antenie TVN24.
Z kolei pułkownik rezerwy Krystian Zięć, były dowódca 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, podkreślił, iż "to najprawdopodobniej błąd pilota". – Oczywiście, iż komisja ds. badań wypadków lotniczych będzie badała tę sytuację pod względem niezawodności sprzętu. Ale z tego, co widzimy na nagraniach, to prawdopodobnie zostanie zakwalifikowane jako błąd człowieka – powiedział w rozmowie z RMF FM.
"Na pewno pilotowi zabrakło wysokości"
Ekspert do spraw wojskowości Mariusz Cielma na antenie Polsat News także wskazał na wysokość, ale zaznaczył, iż "trzeba brać pod uwagę kilka scenariuszy".
– Na pewno pilotowi zabrakło wysokości. Trzeba brać pod uwagę kilka scenariuszy tej tragedii, takie jak zakłócona praca silnika czy zbyt późna reakcja pilota [...]. To, w jaki sposób samolot był konserwowany, w jakim był stanie technicznym, a także, w jakim stanie fizycznym i psychicznym był pilot oraz jakie informacje miał na temat warunków atmosferycznych, również jest ważne w całej tej sprawie – dodał.
Inni specjaliści od spraw lotnictwa także wspominali o wysokiej temperaturze, jaka była tego dnia. – Wysoka temperatura przy wykonywaniu tego typu ewolucji, operacji, z włączonym dopalaczem, to nie jest najlepsze rozwiązanie – ocenił Grzegorz Brychczyński w TVN24.
Sprawę tragicznego wypadku w Radomiu bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie.