Gęste estońskie lasy na południowy zachód od Tallinna skrywają obiekt, który w rosyjskich sztabach zakreślono grubym, czerwonym markerem. Baza lotnicza Ämari to dziś prawdziwa forteca chroniąca wschodnią flankę Sojuszu. Kiedy drony i myśliwce Kremla testują cierpliwość Europy, tutejsi piloci Typhoonów mają zaledwie kilkanaście minut na reakcję. To w cieniu tutejszych hangarów ważą się dziś losy bezpieczeństwa całego regionu.