- Pod koniec września polscy posłowie podali dalej historię o 140 mln dolarów, które ukraińscy śledczy rzekomo znaleźli w kartonach po lodówkach. Na jednym z nich miała być kartka z napisem "dla sługi narodu", co wskazywało na Wołodymyra Zełenskiego. Całą aferę zmyśliła rosyjska grupa propagandowa - mówi Marcin Kostecki, redaktor naczelny Stowarzyszenia Demagog, które w czwartek rozpoczęło kampanię informacyjną "Oni już tu są".