Moskwa i Mińsk oskarżyły Ukrainę o dokonanie celowego ataku dzięki drona na autobus w rosyjskim obwodzie briańskim. Pojazd miał przewozić szkolną młodzież z Białorusi. - To jest przykład bandytyzmu - oświadczył lider Białorusi Alaksandr Łukaszenka, nadmieniając, iż "wielokrotnie ostrzegał", iż wojna nie toczy się daleko. Strona ukraińska odrzuca jego oskarżenia.
"Bandytyzm". Łukaszenka oskarża Ukrainę, jest głos z Kijowa

Jegor Kowalczuk, szef władz rosyjskiego obwodu briańskiego, twierdzi, iż ukraiński dron zaatakował w środę autobus przewożący młodzieżową drużynę piłkarską z Białorusi. Według niego zespół sportowy z Homla jechał na wakacje do Gelendżyku. Urzędnik przekazał, iż w ataku zginęła jedna Białorusinka towarzysząca drużynie, a sześć innych osób zostało rannych, w tym czworo dzieci.
Wszyscy poszkodowani mieli trafić do szpitala. Do wydarzeń w Rosji odniósł się w czwartek przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka, który określił atak mianem "bandytyzmu". - Wielokrotnie ostrzegałem i wiecie to lepiej niż ja, choćby w niektórych obszarach, iż wojna dziś nie toczy się gdzieś daleko. Jest tuż tuż, za płotem, a czasem choćby bliżej - powiedział, cytowany przez państwową agencję Biełta.
Łukaszenka o rzekomym ataku na autobus z Białorusinami. "Ostrzegałem"
Łukaszenka stwierdził, iż dowodem na jego słowa są "różne prowokacje". - I to choćby nie prowokacje, ale bezpośrednie naruszenia porozumień i zachowania poszczególnych państw w czasie wojny. Jak na przykład atak na akademik w Starobielsku, gdzie zginęli ludzie, w tym dzieci. A także atak dronowy na nasz autobus w obwodzie briańskim. My, jako wojskowi, musimy zrozumieć wszystkie aspekty - argumentował.
ZOBACZ: Piotr Zgorzelski: Ukraińców nie obchodzi, iż ich działania bolą Polaków
Ukraińskie media zwracają uwagę, iż wypowiedź lidera Białorusi pojawiła się niedługo po tym, jak publicznie przeprosił on za swoje słowa o Wołodymyrze Zełenskim. - Może gdzieś przesadziłem, ale to była odpowiedź na jego niestosowne wypowiedzi - mówił Łukaszenka w wywiadzie dla telewizji Al-Arabijja.
Łukaszenka skomentował w ten sposób swoją wcześniejszą wypowiedź, w której stwierdził, iż Mińsk ma cel na Ukrainie, ale "jeden konkretny". Słowa te padły niedługo po tym, gdy jeden z ukraińskich wojskowych mówił o "500 celach" zlokalizowanych na Białorusi. - jeżeli Wołodymyr Ołeksandrowycz (Zełenski - red.) poczuł się urażony, przepraszam go za te słowa - oświadczył, apelując do prezydenta Ukrainy, aby "nie prowokował Białorusinów".
Atak w obwodzie briańskim. Jest stanowisko ukraińskiej armii
W odniesieniu do ataku w obwodzie briańskim strona ukraińska zaprzecza, aby miała w tym swój udział. - W podanym okresie siły zbrojne Ukrainy nie użyły bezzałogowych statków powietrznych przeciwko celom znajdującym się na terenie obwodu briańskiego - zapewnił w rozmowie z agencją Unian major Andrij Kowaliow, rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.
ZOBACZ: Rosyjski samolot nadał sygnał 7700. I nagle zniknął z radarów
W ocenie wojskowego doniesienia z Rosji są przykładem kolejnej prowokacji informacyjnej Kremla. Komunikat w tej sprawie podało również biuro prasowe ukraińskiego sztabu generalnego.
"Uważamy takie doniesienia za kolejną prowokację informacyjną Kremla. Nie mogąc osiągnąć deklarowanych celów na polu walki i ponosząc znaczne straty, Federacja Rosyjska coraz częściej ucieka się do manipulacji informacją i fabrykowania oskarżeń przeciwko Ukrainie" - podano w oficjalnym komunikacie.









