Nie każdy jubileusz jest tylko okazją do świętowania. Setne urodziny pani Karoliny stały się przede wszystkim spotkaniem z żywą historią. Członkowie Stowarzyszenia Polaków Represjonowanych przez III Rzeszę zaprosili do wspólnego świętowania przedstawicieli Fundacji Zróbmy Sobie Kraków, która od miesięcy wspiera działalność organizacji i jej podopiecznych. Pani Karolina należy do pokolenia, którego młodość przypadła na czas II wojny światowej. Podczas spotkania wróciła wspomnieniami do lat naznaczonych głodem, chłodem i nieustannym lękiem o przyszłość. Opowiadała również o wojennej tułaczce, która zaprowadziła ją choćby do Egiptu. W kameralnej atmosferze uczestnicy oglądali rodzinne fotografie i rozmawiali o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. Jubilatka podzieliła się także radą skierowaną do młodszych pokoleń. Zachęcała, by uczyć się języków obcych i nie bać się świata, bo – jak podkreślała – nigdy nie wiadomo, dokąd zaprowadzi człowieka życie. Najbardziej wzruszający moment przyszedł pod koniec spotkania. Gdy zapytano panią Karolinę o jej największe marzenie, nie mówiła o sobie. Odpowiedziała, iż najbardziej chciałaby, aby zdrowiem cieszył się jej syn. To właśnie te słowa najmocniej zapadły w pamięć uczestników jubileuszu.










